Pokonani – recenzja dwóch odcinków serialu Canal+!

Setting jest wszystkim – tak powinno brzmieć motto tych, którzy chcą zabierać się na tworzenie kryminałów tak, aby nie maszerować po wydeptanych ścieżkach. W popkulturze intrygi oraz konwencje w kolejnych filmowych i serialowych śledczych generowane są wręcz w postępie geometrycznym, a jeśli twórcom uda się stworzyć odpowiednią oprawę oraz scenerię, które wydają się choć trochę nowatorskie, to mamy połowę sukcesu. Dobrze widzieć, że serial Pokonani, który niedługo zobaczymy na Canal+, oferuję o wiele więcej niż ciekawie dobraną epokę historyczną oraz miejsce akcji. Powojenny Berlin to rzeczywistość, w której zło nieco rozbestwiło się między gruzami miasta i rozlało się po nim ze zdwojoną siłą. Ta koprodukcja Canal+ Polska to gorący tytuł najbliższego stycznia, któremu warto dać szansę.

Berlin 1946 to krew, gruz, kobiety sprzedające swoje ciała i szabrownicy wykradający metal. Taki świat zastaje nowojorski policjant Max McLaughlin, który ma pomóc berlińczykom w stworzeniu w pełni funkcjonalnego komisariatu. Co robi amerykański detektyw w powojennych Niemczech? Brzmi to jak deus ex machina, ale scenariusz ma świetną argumentację dla takiego stanu rzeczy. Podzielone między wpływy rosyjskie, brytyjskie, amerykańskie i francuskie miasto składa się z pozszywanych na wiarę prawie autonomicznych skrawków, które nijak mają się do poziomu zachodnich instytucji. Gdy Max zostaje oddelegowany do pracy na rzecz amerykańskiej części Berlina, musi służyć w budynku dawnego, zbombardowanego banku, który próbuje udawać nowy komisariat, a przydzielona mu ekipa „policjantów” składa się z młodzieży oraz zupełnych amatorów. Wszystkim próbuje również kierować ambitna Elsie, ale nie oszukujmy się – to, co uda się stworzyć na gruzach pokonanych Niemiec, raczej nie będzie przypominać komisariatu policji z prawdziwego zdarzenia. Na dokładkę mamy wciąż podrzucających Amerykanom i Niemcom kłody pod nogi czerwonoarmistów, a także tajemnicze mordy. Jak się okazuje – obecność Maxa w Niemczech jest nieprzypadkowa, a intryga kryminalna sięga nieco głębiej źródła zła niż zwyczajny chaos spowodowany podziałem państwa. Przed wojną w Berlinie mieszkało 4,3 miliona osób, po wojnie liczba mieszkańców spadła do 2,8 mln. 48 tysięcy z 245 tysięcy budynków w mieście zostało zniszczonych całkowicie. Towarem deficytowym w tym świecie jest prąd, woda, a także ludzka życzliwość. Ludzka niegodziwość ma więc gdzie kiełkować.

Pamiętam, że gdy mówiono o projekcie Detektyw, mającym być antologią mrocznych opowiadań kryminalnych, marzeniem niektórych fanów było, aby twórcy podeszli do tematu nieco bardziej kreatywnie. I tak oto każdy sezon mógłby rozgrywać się w innej epoce, dotyczyć zupełnie innej rzeczywistości, a całość spaja motyw stąpającego na granicy światła i mroku policjanta. Namiastkę spełniania podobnych obietnic możemy odnaleźć w Pokonanych. Powojenny Berlin to wylęgarnia zepsucia, gruzy z upadłej moralności, a także miejsce, w którym drapieżnicy mogą bardzo łatwo ukryć swoje postępki. Scena wprowadzająca do serialu, w której główny bohater grany przez Taylora Kitscha zostaje ograbiony przez wygłodniałe dzieci, przywołuje wręcz wrażenie, że mamy do czynienia z opowieścią postapokaliptyczną. Gdy w pierwszym odcinku, już po prologu, odwiedzamy pełną przepychu posiadłość konsula (w tej roli Michael C. Hall), czujemy dysonans poznawczy po tych wszystkich ruinach oraz prostytutkach, które wyczekują na ulicach Berlina zbawienia. Równorzędnie z wątkiem odbudowy miasta płyną trzy historie, które wydają się zmierzać do wspólnego źródła: jest to historia zgwałconej dziewczyny, zaginionego w Niemczech brata Maxa, a także tajemniczej szajki mającej sporą ilość krwi na rękach.

Jeśli te dwa odcinki mają rzutować na cały sezon i zapowiadać poziom całości, to Pokonani niewątpliwie złapią na haczyk miłośników konwencji kryminalnej, zahaczając przy tym o widownię zainteresowaną początkiem Zimnej Wojny. Mroczny, gęsty świat jest zupełnym novum na tle innych produkcji kryminalnych. Rzecz warta śledzenia, a po dwóch odcinkach – pozostawiająca spory niedosyt, który chce się czym prędzej nasycić. Dla kryminałów odcinkowych to najlepsza rekomendacja z możliwych, a Pokonani otwierają nowy rok serialowy intrygująco i odważnie.

Redaktor

Z wykształcenia polonista i kulturoznawca. Stworzyły go filmy, może go też zabiją.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?