Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Heartbreak High / Szkoła złamanych serc - recenzja serialu. Pora przywdziać togę i wejść na scenę

Autor: Hanna Kroczek
9 kwietnia 2026
Heartbreak High / Szkoła złamanych serc - recenzja serialu. Pora przywdziać togę i wejść na scenę

Nie pamiętam już, jak właściwie natknęłam się na Heartbreak High. Australijska produkcja dla młodzieży (i młodych dorosłych) pojawiła się na mojej drodze w momencie, w którym nawet nie wiedziałam, że jej potrzebuję. Zaproponowała coś, czego inne tytuły na Netflixie nie były w stanie mi dać — kolor, absurd i ciągłe poszukiwanie siebie. Ale nie w szablonowy sposób.

Serial, z pozoru dosyć banalny, zabiera nas do liceum, a dokładnie do Heartbreak High. Umyślnie omijam polską nazwę, ponieważ moim zdaniem nie jest w stanie oddać atmosfery „zamerykanizowanej” szkoły, którą znamy z popkultury. W tym nierealnym środowisku poznajemy gromadkę młodych ludzi. Nastolatki tworzą pod jedną z ławek mapę, która w obrazowy sposób przedstawia powiązania między wszystkimi uczniami liceum. Kto przespał się z kim? Kto zdradził swoją drugą połówkę? Kto całował się z popularnym chłopakiem, a kto z nerdem? Kto jest hetero, a kto nie? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znalazły się na niewielkim kawałku drewna. A właściwie jakiejś sklejki — bo która szkoła może pochwalić się takimi urozmaiceniami?

W ten sposób zaczyna się trzysezonowa opowieść o dorastaniu, odnajdywaniu siebie, swojej tożsamości i seksualności. A to wszystko pod grubą warstwą brokatu, kolorowych cieni do powiek i miękkich materiałów we wszystkich kolorach tęczy.

Fot. Kadr z serialu Heartbreak High

Ostatni, trzeci sezon, jak poprzednie, pokazuje główny problem, który pojawia się na drodze młodych bohaterów. Tym razem przez swoją głupotę mogą stracić wszystko, nad czym tak długo pracowali. Drużyna kradnie popiersie patrona szkoły, z którą rywalizuje, i postanawia przymocować je do diabelskiego młyna. Niestety ktoś uruchamia atrakcję. Uczniowie Heartbreak High uciekają w popłochu, żeby nie zostać złapanymi. Ich działanie nie pozostaje jednak bez konsekwencji — szef wesołego miasteczka zostaje poważnie ranny, co uruchamia śledztwo. Niesamowite wyczucie czasu, biorąc pod uwagę, że młodzi ludzie są już w ostatniej klasie liceum i wystarczyło uspokoić się na te kilka miesięcy. Ale to Heartbreak High. Jak kończyć, to z wielkim bum.

Serial inspirowany jest produkcją pod tym samym tytułem, którą emitowano w Australii w latach 90. Za jego współczesną wersję odpowiada Hannah Carroll Chapman, która nadała historii nowy, wyraźnie zetkowy charakter. Tak jak tamta oddawała atmosferę swojej epoki, tak ta oddaje czasy znane nam. Pokolenie Z do kwadratu pod każdym względem: poglądy, reprezentacja, popkultura, slang, moda, zwyczaje. Momentami karykaturalne, ale przedstawione z humorem i inteligencją. Nie można tego powiedzieć o każdej produkcji dla młodych tego samego serwisu streamingowego.

Heartbreak High to tygiel, wieża Babel, co daje mu ogromną przewagę nad konkurencją. Gdy zaczęłam oglądać pierwszy sezon w 2022 roku, przeżyłam szok. Zobaczyłam na ekranie takie samo zagubienie, jakie w tamtym momencie czułam. Zobaczyłam ludzi podobnych do mnie i zupełnie innych — różne orientacje, sylwetki, cele, priorytety, kultury, neuroróżnorodność. Zrozumiałam, że możemy dostać serial, na jaki naprawdę zasługujemy. Dziwaczny, kolorowy, ale i zaskakująco aktualny.

Fot. Kadr z serialu Heartbreak High

Chciałabym wymienić każdego aktora z nazwiska. Chciałabym im podziękować, że przez te cztery lata tworzyli bohaterów z krwi i kości. Zwrócić uwagę na drobnostki, które ujęły mnie za serce. To, jak oczy Amerie (Ayesha Madon) rosną w emocjonujących momentach. Jak Cash (Will McDonald) rozkwita, gdy wreszcie jest zrozumiany. Jak niesforny blond loczek i soczysty sarkazm sprawiają, że Spider (Bryn Chapman Parish), mimo swoich wad, przyciąga uwagę widzów. Jak Darren (James Majoos) i Quinni (Chloe Hayden) ciągle zaciskają dłonie, gdy to drugie wykonuje wielki krok. Tutaj postawię kropkę, mimo że przychodzi mi to z ogromnym trudem.

Ogromne gratulacje należą się również artystom odpowiedzialnym za kostiumy, a dokładniej Rita Carmody. Miały pokazać światu różnorodność australijskich projektantów oraz ich dzieł. Każdy bohater odznacza się swoim osobistym stylem, który z biegiem czasu zmienia się i ewoluuje. Kolory, materiały i makijaż reprezentują chaos w młodych ludziach, który powoli zaczyna mieć sens. Carmody korzystała przy tworzeniu kostiumów z różnych miejsc: second handów, vintage shopów, pracowni lokalnych projektantów i dzieł tworzonych ręcznie. Wiele ubrań sama chciałabym dodać do swojej szafy. Nieoczywiste połączenia wzorów i materiałów, kolorowe makijaże, fryzury. Po raz kolejny — tygiel. Ale jaki pobudzający i inspirujący.

Fot. Kadr z serialu Heartbreak High

Czas się pożegnać z Heartbreak High. Egzaminy zakończone, oceny wystawione, cele znalezione. Szafki opróżnione, parking opuszczony, walizki spakowane, a bilety lotnicze i kolejowe włożone do kieszeni. Studio, praca, przerwa służąca odnalezieniu siebie. Po tych czterech latach przyjaźni dziwnie będzie wrócić do rzeczywistości, gdzie ludzie nie mają ciężkiego, australijskiego akcentu i nie rzucają co pięć sekund: „oi”.

Ale wszystko kiedyś się kończy. Pora otrzeć łzy wzruszenia i poprawić makijaż. Heartbreak High jest jak brokat. Możemy uporczywie starać się go pozbyć, ale i tak pozostanie wokół nas i pojawi się w najmniej oczekiwanych miejscach. W tym tkwi jego niezwykłość.

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Hanna Kroczek

Dziennikarka

Studentka dziennikarstwa, miłośniczka szeroko pojętej popkultury. Fanka filmów Marvela, krwawych horrorów i Szekspira. Od niedawna zapalona widzka dokumentów. Członkini Zespołu Edukatorów Filmowych. W wolnej chwili czyta książki, robi zdjęcia i chodzi na koncerty.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.