Wychodzi na to, że Duncan Idaho powraca. Jason Momoa potwierdził, że jego postać powróci w nadchodzącej trzeciej części serii Diuna od Denisa Villeneuve'a. Ogłoszenie było iście zaskakujące.
Gdy wyszła pierwsza Diuna to ludzie zamarli, gdy Duncan Idaho zmarł. Wielkim zaskoczeniem był też Jason Momoa, który zgolił brodę. Nikt nie liczył, że po emocjonującym starciu z wieloma napastnikami postać ta powróci. Okazuje się, że to nic bardziej mylnego, bo sam aktor potwierdził, że wraca jako ikoniczny bohater w trzeciej części.
W rozmowie na TODAY Show aktor ujawnił, że jego postać, która zginęła w pierwszej części filmu, pojawi się w kolejnej odsłonie sagi. Jason Momoa zasugerował, że jeśli ktoś nie zna książek, to nie jego wina, że spoileruje (wszak książki te powstały bardzo dawno temu) – w powieściach Duncan Idaho wraca jako klon. Craig Melvin - prowadzący programu - zapytał się aktora czy zobaczymy taki sam powrót jak w książkowej serii, na co Momoa odpowiedział:
Cóż, nie jestem pewien, czy będę miał kłopoty, czy nie, ale to to samo, co „Gra o tron”, rozumiesz, o co mi chodzi? Jeśli nie czytałeś książek, to nie moja wina, prawda? Tak, będzie… Wrócę.
Fremeni pokonali Harkonnenów i imperialnych sardaukarów, a Paul poślubił księżniczkę Irulanę i zasiadł na tronie Imperium. Pustynna Arrakis, zwana Diuną, jest stolicą wszechświata. Tymczasem stare ośrodki władzy — Bene Gesserit i Gildia Kosmiczna — z pomocą fremeńskiego kapłaństwa i Bene Tleilax zawiązują spisek przeciw nowemu Imperatorowi. Czczony niczym bóg, Paul Muad’Dib wpada w pułapkę, choć zna każdą chwilę swojej przyszłości, każdy swój ruch, każdą decyzję i — przede wszystkim — swój straszliwy koniec…
Źródło: variety.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.