
Bohaterami filmu są zwierzęta z obwoźnego cyrku. Pewnego dnia armia bocianów przylatuje z nową „dostawą” potomków. Słonica Jumbo doczekała się długo wyczekiwanego synka. Urocze słoniątko różni się jednak od innych przedstawicieli swojego gatunku za sprawą… przeogromnych uszu. I tu zaczyna się koszmar każdego dziecka (i nie tylko) – wyszydzanie, wyśmiewanie, a wreszcie odrzucenie ze względu na odmienność. Dorośli, którzy powinni chronić, zaczynają wytykać palcami. No, właściwie to trąbami. I wyzywają, stąd tytułowa ksywka. W obronie Dumbo staje tylko matka i pisząc te słowa mam wilgotne oczy.
Wkrótce Dumbo zostaje jednak rozdzielony z matką, która wpada w furię w obronie swojego dziecka. Nasz bohater zostaje sam i musi sobie radzić z alienacją. Na szczęście na swojej drodze spotyka Tima – dzielną mysz, która nauczy słonika, że „to, co jeszcze wczoraj było dla Ciebie ciężarem, może pomóc Ci znieść się ponad chmury”. I to dosłownie, bo wielkie uszy, które tak często były obiektem drwin i kpin, pomogą słonikowi nauczyć się… latać.

Dumbo to naprawdę piękna i wielowarstwowa opowieść z cudownym morałem, który trafia i do dzieci i do dorosłych. Można nauczyć się z niej tego jak okrutni potrafią być ci, którzy bezrefleksyjnie piętnują odmienności i słabości. Płyną z niej też bardzo mocne sygnały o tym, że największą miłością jest miłość matczyna, a nawet największe przeciwności losu można pokonać z pomocą wsparcia najbliższych. I co najważniejsze – swoje słabości można przekuć w prowadzącą do zwycięstwa przewagę. Czy potrzebujemy czegoś więcej od baśni Disneya?
Dziś aż trudno uwierzyć, że przez długi czas film taki jak Dumbo wywoływał kontrowersje i był oskarżany o rasizm. Nie bójcie się jednak, bo motywy te zupełnie nie wybrzmiewają w niniejszej komiksowej edycji (zresztą moim zdaniem przypinanie ich filmowi też było sporym nadużyciem). Ale z Disneyem nigdy nic nie wiadomo, kilka lat temu mówiło się nawet o ocenzurowaniu niefortunnych scen, których bohaterami były wrony.

Wracając do tego albumu – komiks adaptujący film jest dość nowy, ale scenarzysta Alessandro Ferrari dość wiernie podąża tropem produkcji z lat 40., wycinając wydłużające historię wątki. Rysunki Manny’ego Mederosa i Micheli Frare są przepiękne i z miejsca powodują chęć ponownego przeżycia seansu przed telewizorem.
Dumbo tradycyjnie otwiera galeria postaci, a zamyka dział wspomnień z kilkoma niezapomnianymi scenami oraz – co ciekawe – z niezwykle klimatycznym oryginalnym plakatem filmowym. Zazwyczaj pozycje z serii Disney – Klasyczne baśnie już mnie tak nie wzruszają, ale opowieść o tym cudownym słoniku ewidentnie trafiła na podatny grunt. Piękna sprawa – polecam każdemu.

Tytuł oryginalny: Dumbo
Scenariusz: Alessandro Ferrari
Rysunki: Manny Mederos, Michela Frare
Tłumaczenie: Mateusz Lis
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 64
Ocena: 90/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.