Od dziś na ekranach polskich kin można oglądać jeden z najgłośniejszych tytułów tegorocznego sezonu nagród. „Kopnęłabym cię, gdybym mogła” właśnie trafił do regularnej dystrybucji, a zainteresowanie filmem podgrzewa jego świeża nominacja do Academy Awards w kategorii Najlepsza aktorka pierwszoplanowa dla Rose Byrne.
Od dziś - 20 lutego - możemy oglądać nowy film Kopnęłabym Cię gdybym mogła. Produkcja otrzymała nominację do Oscara w kategorii najlepsza kobieca rola pierwszoplanowa. Film opowiada historię Lindy - kobiety balansującej na krawędzi między obowiązkiem a wyczerpaniem, między dającą poczucie kontroli rutyną a chaosem. Jej córka wymaga ciągłej opieki, mąż jest nieobecny, praca ją przytłacza, a sufit dosłownie wali się na głowę. Terapeuta przewraca oczami, instytucje piętrzą przeszkody… Wir codziennych zdarzeń zmienia się w nieokiełznany, egzystencjalny koszmar. Nic dziwnego, że gdyby tylko mogła i znalazła na to czas, skopałaby wszystkich i wszystko w bezsilnej wściekłości.
Kreacja Rose Byrne już teraz zbiera entuzjastyczne recenzje za emocjonalną intensywność i subtelność — od cichej rezygnacji po momenty gniewu, które stają się osią całej opowieści. Krytycy chwalą film za trafne ujęcie współczesnych relacji międzyludzkich, w którym czarny humor miesza się z psychologicznym realizmem.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła jest już dostępny w kinach w całej Polsce. Dla wszystkich śledzących wyścig po statuetki to pozycja obowiązkowa na dużym ekranie przed finałową galą.
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.