Matthew Lillard ponownie odniósł się do przykrych słów Tarantino na jego temat. Aktor porównał całą sytuację do śmierci.
Tarantino lubi od czasu do czasu sobie kogoś skrytykować. W grudniu zeszłego roku reżyser goszcząc w podcaście The Bret Easton Ellis na cel wziął sobie kilku aktorów. Dostało się m.in. Paulowi Dano, Owenowi Wilsonowi czy Matthew Lillardowi. Tarantino stwierdził, że nie są oni warci jego uwagi i tylko psują produkcje swoimi występami.
W obranie aktorów postanowił stanąć m.in. George Clooney, który w trakcie przyjmowania nagrody na gali AARP’s Movies for Grownups Awards publicznie wsparł Dano, Wilsona i Lillarda.
Paul Dano, Owen Wilson, Matthew Lillard, to byłby wielki zaszczyt móc z nimi pracować. Naprawdę wielki zaszczyt. [Jay Kelly] został stworzony przez ludzi, którzy kochają aktorów, to ważna kwestia. Ludzi, których znam od zawsze... właściwie większość z nich to aktorzy. Bardzo ich lubię i nie lubię patrzeć, jak ludzie są okrutni. Żyjemy w okrutnych czasach. Nie musimy do tego dodawać jeszcze więcej okrucieństwa.
Krótko po słowach Tarantino Lillard postanowił odnieść się do wypowiedzi reżysera. Jak sam przyznał, bardzo poczuł się dotknięty całą sytuacją. Uważa, że Tarantino nie miałby odwagi powiedzieć tego samego bardziej rozpoznawalnym aktorom.
Quentin Tarantino w tym tygodniu powiedział, że mnie nie lubi jako aktora. Tak naprawdę to… Kogo to obchodzi? Ale prawda jest taka, że to rani uczucia. To cholernie słabe. Nie powiedziałbyś tego Tomowi Cruise’owi. Nie powiedziałbyś tego komuś z pierwszej ligi Hollywood. Jestem bardzo popularny wśród Was. Nie jestem bardzo popularny w Hollywood. To dwa różne mikroświaty. I to jest pokorne doświadczenie. I to boli.
W najnowszym wywiadzie dla magazynu People Matthew Lillard wrócił wspomnieniami do tamtej przykrej sytuacji z Quentinem Tarantino. Aktor przyznał, że po części czuł się tak jakby zmarł, a inni się z nim żegnali.
Czułem się jakbym umarł i z nieba patrzył, jak ludzie wysyłają pożegnalne tweety. Naprawdę było to trochę jak pośmiertne siedzenie i patrzenie, jak ludzie opowiadają o tobie miłe rzeczy. To było naprawdę bardzo kochane. Wydawałoby się, że nikogo to nie przejmie, ale wtedy odezwałem się w tej sprawie i stało się to viralem. Ludzie byli naprawdę hojni w mówieniu o tym, jak bardzo mnie kochają i lubią moją pracę.
Wielu może zaskoczyć, że Lillard nie żywi urazy do Tarantino. Wypowiedział się o nim w miłych słowach.
Uważam, że jest świetnym reżyserem. Smutno było dostać od niego w twarz.
Źródło: hollywoodreporter.com/ Ilustracja wprowadzenia: Kadr z filmu Pięć koszmarnych nocy
Absolwentka Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach. Ogląda tyle filmów i seriali ile tylko się da. Ogromna fanka Władcy Pierścieni, Piratów z Karaibów, Cate Blanchet oraz Florence Pugh. Uwielbia kameralne kino i nie jest w stanie znieść musicali. Do ulubionych reżyserów zalicza Yorgosa Lanthimosa, Quentina Tarantino, Wesa Andersona i Martina Scorsese.