Potworna kolekcja – recenzja komiksu

Wydawnictwo KBOOM w ramach swej specjalnej linii dedykowanej komiksom grozy dało światu już dwa sztosy- Draculę Thomasa i Mignoli i Frankenstein żyje, żyje! Nilesa i Wrightsona. Drugi z wymienionych tytułów zdobył uznanie fanów i duet autorów powrócił w antologii Potworna kolekcja. Klimat staroszkolnej grozy, niepowtarzalna kreska i solidny format? Czego chcieć więcej?

Strona komiksu Potworna kolekcja

Zbiór otwiera opowieść Stwierdziła: zgon zawiera w sobie nutkę chandlerowskiego ducha i groszowych opowieści grozy. Prywatny detektyw Coogan budzi się w podłym nastroju. Podłość ta ma swoją prostą przyczynę- jest martwy. Aczkolwiek nie na tyle, by nie zemścić się na swoim mordercy. Gdy połatany i zabalsamowany rusza jego tropem odkrywa coś znacznie większego, pasującego bardziej do taniej powieści SF niż surowej dotąd rzeczywistości detektywa. Steve Niles pozwala sobie tu na wysmakowany czarny humor i to bez ucieczki w prostacką dosłowność.

Ghul równie dobrze mógłby być kolejną historią w ramach uniwersum Hellboy’a. O czym jest historia? Narratorem jest policjant, który wszystko, co nadprzyrodzone uważał  za bujdę. Póki to nadprzyrodzone nie przyszło, czy raczej nie przyleciało do niego. Mowa tu o tytułowym Ghulu. Jegomość fizycznie jest skrzyżowaniem Marva i szarego Hulka, zaś sposobem bycia to kopia Piekielnego Chłopca. Panowie pierw walczą z demonami, po ty, by chwilę później rozwikłać sprawę pewnej rodziny aktorek. I wierzcie mi- widząc relację między postaciami, styl akcji i samych przeciwników przed oczami stanął mi tytuł Mike’a Mignoli. I myślę, że to całkiem niezła rekomendacja.

Strona komiksu Potworna kolekcja

Ostatnie z opowiadań nosi tytuł Doktor Makabra. Słysząc to miano, wyobrażacie sobie zapewne,kogoś w typie szalonego naukowca z rozwianą czupryną i w stanie sugerującym nadmierne spożycie substancji wyskokowych. Niles rozbija ten obraz w pył, tworząc nastoletniego bohatera o genialnym umyśle wynalazcy ze specjalizacją okultystyczną. Makabra używający gadżetów w ilościach zawstydzających samego Batmana trafia na ducha, który nic nie robi sobie z jego tworów. Niezrażony porażką wraz ze swym mechanicznym asystentem wpada na pewien plan, który mile połechce miłośników Nikoli Tesli.

Osobno wspomnieć muszę o tym, co tworzy Bernie Wrightson. Potworna kolekcja ma nieco inny, bardziej sensacyjny klimat niż Frankenstein żyje, żyje!, stąd też jest nieco lżej. Gdzieś odchodzi klimat gotyckiego horroru, a dostajemy kadry, które swą czernią i bielą mogą nasuwać skojarzenia z Batman Black & White czy Sin City. Rysownik sprawnie też radzi sobie z łączeniem prawdziwego mroku ze scenami rodem z kina akcji. Wystarczy spojrzeć na plansze udostępnione przez wydawcę, by zrozumieć, jaką pracę wykonał Wrightson.

Strona komiksu Potworna kolekcja

Potworna kolekcja to coś znacznie więcej niż zwyczajna antologia grozy. Steve Niles i Bernie Wrightson tworzą pulpowy klimat z domieszką steampunkowych i noirowych motywów, dając nam kolejny znakomity album z serii KBOOM Horror, gdzie obok wciągającej fabuły mamy artystyczny popis obu panów. Jeżeli wydawnictwo KBOOM utrzyma poziom dotychczasowych pozycji, to widzę świetlaną przyszłość.


Okładka komiksu Potworna kolekcja

Tytuł oryginalny: Dead, She Said #1-3, The Ghul #1-3, Doc Macabra #1-3
Scenariusz: Steven Niles
Rysunki: Bernie Wrightson
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Wydawnictwo KBOOM 2020
Liczba stron: 200
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?