Advertisement

Ray tracing to rewolucja w gamingu? Sprawdzamy jak to naprawdę działa w grach!

Jeszcze nie tak dawno ta robiąca obecnie furorę w szeroko pojętym gamingu technologia była używana co najwyżej przy produkcji filmów. I to w dość ograniczonym zakresie, jako że tego typu manewry związane były z używaniem bardzo zaawansowanych komputerów. Na obecną chwilę dzięki nowym kartom graficznym RTX sami możemy doświadczać tych zjawisk. Zróbmy krótki przekrój możliwości.

Technika śledzenia promieni to zapoczątkowana jeszcze w Japonii lat 80. i polegająca na symulowaniu reakcji zachodzących w ludzkim mózgu. Innymi słowy, moce przerobowe kart graficznych RTX pozwalają na pewne zbliżone doznania do rzeczywistego postrzegania, co daje niespotykaną dotąd wierność zjawiskom fizycznym. Innowacyjne śledzenie promieni sprawia, że odbicia promieni refleksyjnych zapewniają doznania identyczne do tych, które doświadczamy w świecie rzeczywistym. Technika ta poprawia również wygląd cieni, które wraz z oddalaniem się od swojego źródła stają się coraz bardziej miękkie, zachowując jednocześnie wysoki poziom szczegółów.

Ray Tracing używany jest już teraz w takich pozycjach, jak Control, Metro Exodus czy Battlefield V, a na swoją premierą czekają m.in. Call of Duty: Modern Warfare, Watch Dogs Legion, Dying Light 2, Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2 i nasz rodzimy Cyberpunk 2077.

Ciężko wypatrzyć, jak wiele daje ta technologia na pojedynczych obrazach. Dlatego warto zobaczyć, jak duża różnica występuje pomiędzy momentami, w których jest używana, a tymi, kiedy RTX nie jest uruchomione. Porównajmy na tej zasadzie kadry z nadchodzącego Call of Duty: Modern Warfare.

Jak można zobaczyć po chwili uwagi, ray tracing pozwala na znacząco bardziej szczegółowe operowanie grą świateł. Oświetlone miejsca są zdecydowanie bardziej wyraziste i pełne szczegółów. Różnicę można dostrzec nawet przy przyjrzeniu się cieniom, które dają żołnierze. Przy włączonej technologii RTX jest o wiele bardziej naturalny. W tym ostatnim aspekcie znakomicie prezentuje się ubiegłoroczny hit, Shadow of the Tomb Raider.

Nawet gdy cień w miarę upływu czasu oddala się od postaci, jest on odpowiednio zmiękczony, ale jednocześnie praktycznie nic nie traci na poziomie detali. Shadow of the Tomb Raider w szczególności był skokiem w tym elemencie rozwoju grafiki. Nawet w przypadku zagłębień w ścianach czy dynamicznym przekształceniu terenu cienie idealnie i z odpowiednim poziomem szczegółowości przechodzi we właściwą w danym momencie formę. Chodzi tutaj o płynne dostosowywanie się do środowiska, tak jak w rzeczywistości.

Choć już na obecną chwilę widać ogromne postępy, możliwości związane z ray tracingiem są nieporównywalnie większe. Tę rewolucję można w pewien sposób przyrównać do wstrząsu, jaki dawniej wprowadziły chociażby akceleratory 3D. Na razie możemy zacierać ręce na zapowiedziane kolejne nowe pozycje wykorzystujące tę technologię.

Ilustracja wprowadzenia: NVIDIA

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?