Cannes 2015 Dzień 3: Woody Allen wiecznie młody

Wielu reżyserów może pozazdrościć formy Woody’emu Allenowi. Kręci filmy rok w rok, podróżuje po całym świecie, pracuje z najbardziej uznanymi nazwiskami w branży. Albo oni pracują dla niego, bo nowojorski twórca jest przecież żywą legendą. Jego najnowszy film to łatwe i przyjemne kino z typowym dla Allena czarnym humorem i intelektualnymi wtrętami.

allenphoto

Pokazywany poza konkursem „Irrational Man” to opowieść o zgorzkniałym wykładowcy filozofii (Joaquin Phoenix), opuszczonym przez żonę, który odnajduje sens życia poprzez popełnienie morderstwa. Abe przyciąga jak magnes kobiety, bo zarówno koleżanka z uczelni Rita (Parker Posey) i jego studentka Jill (Emma Stone) lgną do niego jak szalone i są gotowe zostawić mężczyzn swojego życia na rzecz zbuntowanego profesora. Żadna z pań nie podziała na niego tak ożywczo, jak wizja zamordowania kogoś. Abe zmienia się nie do poznania i pracuje nad idealnym planem, by pozbyć się pewnego sędziego.

irrational1

„Irrational Man” łączy najlepsze elementy filmów Allena: dyskusje o filozofii, bystry humor i mroczny temat. Podany w lekkiej formie film na pewno ucieszy fanów mistrza. Grany przez Phoenixa Abe to jedna z najciekawszych męskich postaci w filmach Woody’ego w ostatnich latach. Ten błysk w oku wnosi nutkę szaleństwa i nieobliczalności do tej zdawałoby się ugłaskanej fabuły. Owija sobie wokół palca kobiety, wystawia na pośmiewisko największych filozofów. Robi z życiem, co tylko chce. Allen nie idzie o krok za daleko, nie czyni go psychopatą, ale z właściwą sobie miłością ułaskawia go, pokazując jego słabości.

„Irrational Man” – Ocena Movies Room: 60/100

lobster

Pamiętacie „Kieł”, przełomowy film, który zdefiniował Nowe Kino Greckie? Jego reżyser, Giorgios Lanthimos, wcale się nie zmienił, choć nakręcił swój pierwszy film z międzynarodową obsadą poza rodzinnym krajem. Konkursowy „The Lobster” („Homar”) to antyutopia, która opisuje świat stworzony wyłącznie dla par. Główny bohater, David (Colin Farrell), po śmierci żony trafia do hotelu, w którym ma czterdzieści pięć dni na znalezienie partnerki. W przeciwnym wypadku zostanie zamieniony w zwierzę.

Zbudowany wokół absurdalnego konceptu film nie zwalnia w ilości dziwnych pomysłów na minutę. A zaczyna się od pewnej kobiety wyskakującej z samochodu i z niewiadomych powodów strzelającej do pasącego się na łące osła. Zakwaterowani w hotelu single mają zakaz masturbowania się (co karane jest przypalaniem ręki w tosterze), uczęszczają obowiązkowe kursy edukacyjne, gdzie pracownicy prezentują zalety bycia w parze (samotna osoba łatwiej zakrztusi się na śmierć), uczestniczą w polowaniach na „wyrzutków” mieszkających w lesie (za każdego ustrzelonego otrzymują jeden dodatkowy dzień na znalezienie partnera).

lobster2

Po bardzo entuzjastycznych recenzjach można wnioskować, że „The Lobster” będzie jednym z głównych kandydatów do Złotej Palmy. Trudno się temu dziwić, bo ten precyzyjnie nakręcony i świetnie zagrany film (oprócz Farella mamy Rachel Weisz, Olivię Colman i Johna C. Reilley’ego), mimo pozornie abstrakcyjnej fabuły, trafnie opisuje pewne tendencje w naszej kulturze. Związki budowane na szybko, oparte na pozornych podobieństwach, pokolenie singli nieangażujących się emocjonalnie – czy to aby brzmi tak obco? Twórcy pytają też o granice tego, na co jest w stanie zdecydować się człowiek, aby przetrwać, oraz o granice miłości. Niezwykle ciekawy, prowokujący obraz powinien odnieść duży sukces w kinach studyjnych i zaliczyć udany marsz przez światowe festiwale.

„Homar” – Ocena Movies Room: 90/100.

ourlittlesister1

Ostatni film konkursowy dnia dzisiejszego to „Nasza najmłodsza siostra” („Umimachi Diary”) w reżyserii Hirokazu Koreedy. Japończyk kolejny raz bierze pod lupę związki rodzinne, choć nie tak dramatyczne jak w „Jak ojciec i syn”. W centrum opowieści mamy trzy dorosłe siostry mieszkające razem, które na pogrzebie ojca poznają jego córkę z drugiego małżeństwa. Nastoletnia Suzu nie może się zbyt zrozumieć z macochą i zostaje zaproszona do zamieszkania z siostrami pod jednym dachem. Oto punkt wyjścia dla reżysera i początek obserwacji ich codziennego życia: wspólne posiłki, rozmowy, szkoła, praca. Są też głębsze tematy, bo wspólny ojciec, który opuścił jedną rodzinę, by założyć drugą, dość szybko pojawi się w dyskusjach między kobietami.

ourlittlesister2

Koreeda jest bezpośrednim spadkobiercą kina Yasujiry Ozu, w którym pozornie nie dzieje się nic, ale dzieje się mnóstwo. Z przyglądania się zwykłym czynnościom i przysłuchiwania rozmowom wyłaniają się złożone portrety postaci, które z minuty na minutę lubi się coraz bardziej. Reżyser nie brnie w melodramat czy mydlaną operę, kiedy okazuje się, że jedna z bohaterek spotyka się z żonatym mężczyzną, który jest o krok o wystąpienia o rozwód. Motyw rozbitej rodziny i cierpiących z tego powodu dzieci jest mocnym trzonem filmu, ładnie komponującym całość, pozostawiając wiele miejsca na inne motywy. Przejmująca opowieść stopniowo wyłania się z małych strzępek rzeczywistości.

Kiedy dwugodzinna projekcja dobiega końca, mamy wrażenie, że zostawiamy naszych dobrych przyjaciół. Koreeda tak skutecznie i niezauważalnie buduje nasz związek z bohaterkami, że nie mamy ochoty ich opuszczać. Ten piękny, niepozorny film wylewa miód na serce i pokazuje, że prawdziwe historie tkwią w ludziach, trzeba na nich tylko skierować kamerę. Tak jak fajerwerki z jednej z ostatnich scen. To nie wybuchy i kolory interesują reżysera, ale to, jakie emocje wywołują one na twarzach jego postaci.

„Nasza najmłodsza siostra” – Ocena Movies Room: 70/100

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?