Tymoteusz Wójcik: Jak napisać dobry scenariusz do kryminału?
Frank Spotnitz: Dla produkcji każdego gatunku istotnym jest, aby zaangażować emocje odbiorców tak szybko jak to możliwe, a najlepiej w ciągu pierwszych kilku sekund. Jest to prawdziwa sztuka, bowiem odbiorcy zwłaszcza telewizyjni nie mają cierpliwości. Produkcja musi chwycić widza i nie puścić, za sprawą bohatera albo wątku. Z kolei narracja kryminalna stawia pytania i sprawia, że widz myśli: o co chodzi? to nie ma sensu? Nie może to jednak być tylko pytanie postawione przez fabułę, produkcja musi angażować emocjonalnie. Zaangażowany w to musi być bohater, który z jakiegoś powodu interesuje widza.
Na tym elemencie oparte są błędy, które scenarzyści ciągle popełniają. Zakładają, że widownia jest zainteresowana, albo że widzowi zależy na jakimś bohaterze. Ja nigdy tak nie robię. Zawsze wyobrażam sobie, że odbiorcy siedzą przed ekranem z założonymi rękoma i z podejściem: zobaczymy co z tego wyjdzie. Kiedy rzeczywiście coś ich zaciekawi, relaksują się i rozsiadają wygodnie w fotelu. Zawsze, kiedy pracuję ze scenarzystami, mówię im, że mają zadawać pytania i nie odpowiadać na nie do momentu, kiedy już rzeczywiście będą musieli to zrobić. A jak już odpowiedzą, to mają zadać kolejne, które będzie bardziej intrygujące. Akcja się zagęszcza, problem staje się jeszcze istotniejszy po czym produkcja dochodzi do punktu kulminacyjnego w którym zawarte jest rozwiązanie. W mojej głowie dobra tajemnica, to zbiór pytań w formie puzzli, które są głęboko przesiąknięte bohaterami. Wobec tego, fabuła nie jest tylko mechaniczną konstrukcją, ale jest też połączona z bohaterem, który w niej tkwi. Te dwa elementy są splecione i nie za bardzo jest możliwość je oddzielić.

fot. kadr z serialu Z Archiwum X
Dodatkowo w historii zawartych musi być wiele poszlak prowadzących do rozwiązania zagadki, które to należy, aby znajdowały się na widoku. To znaczy, widz po przedstawieniu rozwiązania tajemnicy, powinien pomyśleć, że sam mógł na nie wpaść. Uzmysłowi sobie, że te elementy układanki były cały czas dostępne i będzie to dla niego niesamowicie satysfakcjonujące. Jest to powód, dlaczego kryminał, należy do grona najlepszych gatunków. Jeżeli jednak nie tworzy się historii w taki otwarty sposób, to jest to oszustwo, a wówczas widownia czuje się urażona i zmanipulowana, bo odpowiedź została przed nią ukryta. Dobrym przykładem, zastosowania tego o czym mówię, może być - tutaj niestety spoiler - koniec filmu Szósty zmysł. Uświadamiamy sobie, że Bruce Willis był duchem, co ma to dla nas jak najbardziej sens.
Co było dla ciebie najważniejsze podczas pisania scenariusza do adaptacji powieści Człowiek z Wysokiego Zamku?
Muszę przyznać, że ten projekt był bardzo dużym wyzwaniem. Powieść autorstwa Philipa K. Dicka, przez lata bardzo wielu próbowało adaptować, ale nikomu to się nie udało. Dobrze rozumiem, dlaczego, mianowicie oryginał nie jest napisany w konwencjonalnej narracji, a w związku z tym w żadnym razie nie jest zbliżony do tej serialowej. Kluczowym był moment, który to nie przyszedł od razu, a w którym to zadałem sobie pytanie, dlaczego Philip K. Dick napisał tę książkę, o czym ona jest. Zrozumiałem wówczas, że będę musiał zmienić fabułę, jeżeli jednak dobrze odzwierciedlę temat, to zostanę wierny autorowi i ludziom, którzy uwielbiają jego twórczość. I moim zdaniem powodem napisania tej powieści jest zainteresowanie pisarza sposobem, jak pozostać człowiekiem, w nieludzkim społeczeństwie. Kiedy to zrozumiałem, mogłem zacząć konstruować narrację, sceny i bohaterów, którzy zostali postawieni przed tym dylematem. Dodam tylko, że jest to bardzo ciekawy temat, bowiem możliwych jest tyle różnych odpowiedzi i wariacji.

fot. kadr z serialu Człowiek z Wysokiego Zamku
Opowiem teraz o jednym z wniosków, do których doszedłem stosunkowo wcześnie. W Niemczech zatrudniliśmy artystę, aby stworzył rysunki koncepcyjne, które pomogłyby nam przedstawić nadawcy, naszą wizję produkcji. Opowiedziałem mu o pewnej scenie na Times Square, w której to cały plac miał być w nazistowskich banerach. Wówczas artysta przedstawił pierwszą grafikę, w której to nowojorskie skrzyżowanie było oblepione bilbordami z kuflami piwa, kiełbaskami i sauerkrautami. Kiedy ją zobaczyłem, skomentowałem, że przecież ta wizja nie wygląda źle. Jednocześnie uświadomiłem sobie, że wątkiem, który to jest taki straszny w tym alternatywnym świecie, nie jest wcale wszechobecna niemiecka kultura. Nie ma w końcu nic złego w piciu piwa i jedzeniu kiełbas. Prawdziwym problemem jest, że każdy będzie miał nazistowskie wartości. W związku z tym, ostateczna wersja tej sceny w serialu, zawiera bilbordy dotyczące pracy i podporządkowania jednostki woli zbiorowości. Ta jednostka jest bardzo mała w nazistowskim i faszystowskim społeczeństwie, liczy się wyłącznie grupa. Ciekawym jest, że wiele rzeczy, których się nauczyłem podczas pracy nad W archiwum X później zaadaptowałem w Człowieku z Wysokiego Zamku. W trakcie pracy nad pierwszą z tych produkcji, my jako twórcy mieliśmy w zwyczaju mówić, że coś jest straszne tylko na tyle, na ile wydaje się wiarygodne.
Wdrożyłem tę myśl, również w drugiej z wymienionych produkcji. Szukałem, jak mogę odzwierciedlić w serialu nasz świat, zmieniając go tylko nieznacznie, tak jak w koncepcie naukowym uncanny valley (tłum. dolina niesamowitości), zgodnie z którym to czujemy się niekomfortowo, ponieważ coś funkcjonuje podobnie, lecz nieidentycznie do elementów które znamy z realiów życia. Miało to za zadanie skłaniać do refleksji. Idealny przykład takiego wątku, znajduje się w jednym z odcinków pierwszego sezonu, w którym to, w tej alternatywnej Ameryce podczas Święta Dziękczynienia bohaterowie dziękują Adolfowi Hitlerowi. Powoduje to straszny zgrzyt. Jest to święto na wskroś amerykańskie, tak bardzo bliskie, a jednocześnie element ten jest głęboko niewłaściwy. To był ten efekt, który chciałem uzyskać. Widzowie mieli się zastanowić nad tym jakie mają wartości i co się dla nich liczy, to był dla mnie rdzeń tego serialu i powód, dlaczego chciałem go zrobić. Kiedy odszedłem z tej produkcji po drugim sezonie, serial ten stał się czymś zupełnie innym.

fot. kadr z serialu Człowiek z Wysokiego Zamku
Czy masz jakiś indywidualny wątek, który lubisz wplatać do swoich scenariuszy?
Po pierwsze uważam, że każda narracja jest po to, aby dawać ludziom nadzieję i szukać drogi naprzód. Wśród tematów, do których wracam regularnie, jest, że zawsze trzeba robić to co trzeba i to nie dlatego, że dostanie się za to nagrodę. Możliwym nawet jest, że właściwe zachowanie będzie dużo kosztować, ale mimo to powinniśmy tak działać. Świat jest trudniejszy, jeżeli postępujesz zgodnie ze swoim sumieniem, ale jednocześni jest lepszy i ty także jesteś lepszy. Nie oczekuj jednak, że będzie łatwiej.
Z kolei inna moja myśl, jest zawarta w drugim filmie z serii Z Archiwum X, a jest to zdanie: nie poddawaj się. Utrata nadziei i strach to elementy, które korodują nasze życie. Czytałem kiedyś pewną książkę, która była oparta na wywiadach z reżyserem Orsonem Wellsem. Zostały one przeprowadzone pod koniec jego życia, kiedy był otyłym bankrutem i został pośmiewiskiem bowiem występował w tanich reklamach wina. Równocześnie jednak wspierał wielu członków swojej rodziny. Pewnego razu, osoba, która pisała tę książkę, zapytała go czy kiedykolwiek myślał o tym, aby się zabić. Na co Orson Welles odpowiedział, że nigdy. I oświadczył, że kiedy człowiek słyszy ten mały głosik na swoim ramieniu, mówiący, żeby się poddać to jest to diabeł. Osobiście nie wiem, czy istnieje jakiś diabeł, ale jeżeli tak, to uważam, że Orson Welles miał rację i takie podszepty to jest właśnie zły duch. Podpowiada on, żeby się poddać, że nie warto, że nam się nie uda i nie warto próbować.

fot. kadr z serialu Z Archiwum X
Czym się różniła praca nad serialem Z Archiwum X, od tej nad produkcją Człowiek z Wysokiego Zamku?
Osiem odcinków tego pierwszego wymienionego tytułu tworzyły ciągłą historię, a pozostałych szesnaście to były niezależne epizody typu potwór tygodnia. W ich centrum byli dwaj bohaterowie, Mudler i Scully, osoba wierząca i sceptyk. Człowieka z Wysokiego Zamku tworzyłem piętnaście lat później i w międzyczasie telewizja bardzo się zmieniła. Wcześniej robiliśmy dwadzieścia cztery odcinki rocznie, a później tylko dziesięć. W tej młodszej produkcji miałem może siedmiu głównych bohaterów. Jej realia miały wiele zupełnie różnych aspektów, były bardzo, bardzo skomplikowane, a duża ich część była koszmarem, światem który mógłby być, ale go nie było. Inny element, który kompletnie się zmienił w kinematografii to, że telewizja ograniczyła się do serialu i tak było również z tą produkcją. W związku z tym trzeba wiedzieć dokładnie, gdzie mają zmierzać postacie, jaką muszą przeżyć emocjonalną podróż, jaką przemianę w jej trakcie przejdzie bohater. Zupełnie inaczej było w Z Archiwum X. Mulder i Scully oczywiście mieli swoje wątki, były one jednak raczej oparte na stałej relacji wierzący i sceptyk, połączonej z taką radością, że się ona w żaden sposób nie zmienia.
Człowiek z Wysokiego Zamku to produkcja umiejscowiona w alternatywnym świecie. Z kolei Z Archiwum X nawiązuje do paranormalnych elementów naszego świata, które nie zawsze rozumiemy, albo w które nie wierzymy, przez co można tę produkcję również nazwać historią alternatywną. Co było dla ciebie najciekawsze w przedstawianiu tego typu historii?
To co jest potężne w serialu Z Archiwum X i o czym myślałem wielokrotnie przez te trzydzieści lat, to, że cały czas funkcjonuje on w kulturze i ludzie o nim mówią. Wyjątkowa jest ta dynamika bohaterów, wierzący i sceptyk, mężczyzna i kobieta, a także odwrócenie stereotypów płciowych. W produkcji bowiem to kobieta jest racjonalistką, a mężczyzna człowiekiem wiary, co jest oczywiście przeciwne do tego co możemy wyczytać ze stereotypów. Dodatkowo, bohaterowie darzyli się wzajemnym szacunkiem, mimo swoich diametralnie różnych poglądów na świat. Było to romantyczne, a także bardzo potężne, zwłaszcza dzisiaj, kiedy żyjemy w świecie, który jest w znacznym stopniu spolaryzowany. Osoby na lewo i na prawdo ciągle twierdzą, że trzeba nienawidzić ludzi, którzy się z tobą nie zgadzają, że są one złem. Głoszą, że nie powinniśmy się do nich odzywać. Powoduje to, że funkcjonowanie cywilizowanego społeczeństwa jest niemożliwe. Z Archiwum X nie miało żadnej agendy politycznej. Serial oparty był wyłącznie o pewną prawdę ludzką, związaną z szacunkiem do osób, które się z tobą nie zgadzają. Dotykał również tematu ubogacenia, które otrzymamy dostrzegając inny punkt widzenia, zamiast demonizować go.
Z Archiwum X, tak jak wspomniałeś wcześniej dotyczy rzeczy, których nie widzimy, albo nie rozumiemy, tych paranormalnych i związanych z kosmitami. Jest to produkcja o tajemnicy i zachwycie nad otaczającym nas wszechświatem. Każdy z nas posiada pewną świadomość otaczającej nas tajemnicy, nawet jeżeli jesteśmy ateistami, serial Z Archiwum X po ten wątek sięgnął. Dodatkowo produkcja ta dawała nadzieję, bowiem Mulder i Scully byli postaciami uczciwymi i heroicznymi. Obecnie w serialach czy filmach można zobaczyć bardzo mało takich bohaterów. Fakt, że nasze postaci były prawdziwie heroiczne, a przy tym skłonne wejrzeć w mrok i w nieznane z odwagą i uczciwością, był bardzo inspirujący. To są właśnie elementy, które spowodowały, że Z Archiwum X przetrwało i cały czas będzie funkcjonować w kulturze. Obecnie trwają pracę nad nową wersję tworzoną przez Briana Cooglera, której to jestem bardzo ciekawy.

fot. kadr z serialu Z Archiwum X
Z kolei produkcja Człowiek z Wysokiego Zamku, tak jak wcześniej wspomniałem była o trzymaniu się swojego człowieczeństwa, mimo wszystkich przeciwności, brutalności, okrucieństwa i zdziczenia społeczeństwa, w którym się żyje. I wierzę, że właśnie w związku z tym Philip K. Dick dodał wątek w którym ojciec Juliany Crane został zabity przez Japończyków na wojnie, a mimo to studiowała ona japońskie sztuki walki. Dla mnie był to znak, że pomimo powodów, które bohaterka miała, aby nienawidzić ten naród, nadal była w stanie docenić piękno ich kultury. Miała w sobie ogrom człowieczeństwa i czyniło ją to postacią heroiczną. Do pewnego stopnia każdy z bohaterów tej historii taki był, czy to Frank, czy Tagomi, czy Rudolph Wegener. Byli to zupełnie różni ludzie, inaczej odpowiadali na brutalność tego społeczeństwa, zadawali sobie pytania, na przykład: jak poruszać się w tym świecie, czy mu się poddam, czy popłynę razem z prądem.
Z kolei postać Rufusa Sewella, John Smith kompletnie wierzył w ten świat. Było to bardzo mylące, ponieważ jednocześnie był bardzo dobrym ojcem i mężem. Jest to coś, co ludzie często mylą, bowiem widzieli tyle filmów, w których naziści byli kreskówkowi i przerysowani. Wydaje nam się, że jak ktoś podąża za jakąś ideologią zła to szerzy zło na wszystkie możliwe sposoby. Jest to jednak błędne i dowód tego możemy dostrzec nawet teraz w świecie, który nas otacza. Są tacy ludzie, których możemy spotkać w naszym życiu, którzy są mili, spędzamy z nimi przyjemnie czas na przykład jedząc posiłki, ale jednocześnie mają bardzo zbrodnicze poglądy. Są one tak złe, że mogą zabijać niewinnych. Niestety, jest coś w ludzkim mózgu, że kiedy sprawa nie dotyczy bezpośrednio nas, naszej rodziny, przyjaciół, osób nas otaczających, kiedy trzeba myśleć na poziomie abstrakcyjnym, politycznym, wielu przestaje dostrzegać okrucieństwo własnych przekonań. Jest to kolejny element, który próbowałem przekazać poprzez Człowieka z Wysokiego Zamku.

fot. kadr z serialu Człowiek z Wysokiego Zamku
W ostatnim pytaniu chciałbym nawiązać, do wspomnianego już przez ciebie Briana Cooglera. Co sądzisz o jego filmie Grzesznicy, który to został nagrodzony Oscarem w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny?
Uwielbiam tę produkcję i tak naprawdę wszystkie inne które zrobił. Myślę, że jest jednym z najlepszych filmowców, którzy dzisiaj pracują. Bardzo czekam na jego wersję Z Archiwum X. Na pewno będzie to coś innego. Podczas mojego wczorajszego panelu tutaj na Script Fieście opowiedziałem o tym, jak w trakcie mojego dorastania oglądałem między innymi serial Strefa mroku Roda Serlinga, Star Trek Gena Roddenberry i film The Night Stalker Dana Curtisa i Richarda Mathesona. Wiem, że Chris Carter również je oglądał. W ten o to sposób produkcje te miały na nas swój kulturowy wpływ i przez to także na Z Archiwum X. Uważam, że teraz w podobny sposób kolejne dzieła powstają do pewnego stopnia stojąc na barkach naszego serialu. I tak to mniej więcej działa, cały czas idziesz naprzód. To właściwie komplement, że się to podtrzymuje, na nowo interpretuje i przedstawia współczesnym odbiorcom. Naprawdę jestem ciekaw efektu.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję.
Ilustracja wprowadzenia: kadr z serialu Człowiek z Wysokiego Zamku i Z Archiwum X
Absolwent szkoły muzycznej I stopnia. Miłośnik kina i szeroko rozumianej popkultury. Korespondent z Festiwalu Filmowego w Cannes. Były zawodnik footballu amerykańskiego, a także Mistrz Polski Juniorów w tej dyscyplinie.