Kronika świąteczna: Część druga – recenzja

Został tylko niecały miesiąc do Bożego Narodzenia. W stacjach radiowych rozbrzmiewają pierwsze dźwięki świątecznych hitów, a sklepy atakują nas natarczywymi reklamami produktów idealnych na ten wyjątkowy czas. W świecie filmowym nie mogło być inaczej. Kina niestety pozostają wciąż zamknięte, ale jest dobra informacja. Netflix powrócił z kontynuacją hitu Kronika świąteczna z 2018 roku, który już od paru dni możemy zobaczyć na platformie.

Święta są ponownie zagrożone! Kate przebywa z bratem na egzotycznych wakacjach i zupełnie nie czuje ducha Bożego Narodzenia. Jej mama ma nowego partnera, a buntująca się nastolatka musi spędzać czas z jego synem. Jej marzeniem jest opuścić tą wyspę i przez intrygę Belsnickela udaje jej się. Dziewczynka trafia do wioski Świętego Mikołaja i ponownie musi uratować święta przed zagładą.

Fot: Netflix

Zobacz również: Wyrok bez winy – Recenzja filmu o systemie adopcji w USA

Tegorocznym Grinchem jest upadły elf Belsnickel, który przemienił się w człowieka i po czasie postanawia się zemścić na Mikołaju i Pani Mikołajowej. Zorganizowana przez niego intryga do najoryginalniejszych nie należy, ale jej wykonanie z pewnością spodoba się młodszej widowni, ponieważ mamy do czynienia z szybką akcją, która trzyma w napięciu. Nie jest to oczywiście akcja pokroju najlepszych filmów kina sensacyjnego, ale pasują do kina familijnego z typowym happym endem na końcu.

Nie mogłoby się obyć beż dużej dawki efektów specjalnych, co jak najbardziej dobrze wychodzi. Piękni graficznie ukazane miasteczko Mikołaja i jego elfy naprawdę cieszą oko. Podobnie pozytywne są fragmenty musicalowe, które już w pierwszej części naprawdę potrafiły rozbawić (koncert w areszcie) i wpaść w ucho. W drugiej części poznajemy bliżej panią Mikołajową, która wprowadza sporo świeżości do filmu. Pojawianie się partnerki Mikołaja to dość wyświechtany motyw, ale doskonale nadający się do tego rodzaju filmów. Jej postać mogła jednak zostać wykorzystana znacznie lepiej.

Fot: Netflix

Zobacz również: W imię diabła – Recenzja filmu o biznesie naftowym

Ciężko jest dorównać największym hitom świątecznym typu Kevin sam w domuKronika  świąteczna: Część druga niestety też w tym gronie się nie znajdzie. Choć tu doskonale klimat świąteczny, głównie dzięki wizycie w wiosce Mikołaja, to brakuje oryginalności. Pojawia się dużo morałów i jest to duża zaleta, jeśli grupą docelową są dzieci. Starsi widzowie na seansie mogą się jednak nudzić, więc film nie będzie tym łączącym pokolenia jak słynny od 30 lat Kevin. Mimo wszystko polecam Wam ten lekki film do obejrzenia, w którym odnajdziecie magię świąt, choć nie aż tak porywającą jak hity świąteczne sprzed lat.

Ilustracja wprowadzenia: Netflix

Redaktor

Interesuję się literaturą i filmem. Sięgam po różnorodne gatunki, najczęściej po skandynawskie kryminały (Kurt Wallander, Harry Hole). Fanka Harry'ego Pottera i Sherlocka Holmesa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?