Advertisement
Advertisement

Miłość do kwadratu – recenzja polskiej komedii Netflixa

11 lutego 2021 roku na platformie Netflix zadebiutowała polska komedia romantyczna – Miłość do kwadratu. Reżyserem produkcji jest Filip Zylber, który wcześniej pracował m.in. nad Jak poślubić milionera? czy Serce nie sługa. Jest to kolejny film, po którym zastanawiam się, czy naprawdę aż tak trudno jest zrobić komedię romantyczną ze smakiem.

Zacznę od tego, że po opisie fabuły i zwiastunie miałam wobec tego filmu pewne oczekiwania. Spodziewałam się, że nie będzie to dzieło wybitne, ale chociaż takie, przy którym miło spędzę czas. Niestety, nie udało się. To, co przykuło mój wzrok już w pierwszych sekundach filmu, to czcionka, której użyto do napisów. Wygląda ona według mnie co najmniej nieprofesjonalnie. Ale to tylko szczegół.

Nie trzeba było długo czekać, by zobaczyć nieudaną grę aktorską. Nie zagrało też coś z wyborem muzyki, która szczególnie na początku filmu wybitnie mi się nie podobała. W rolach głównych wystąpili Adrianna Chlebicka i Mateusz Banasiuk. Reszty obsady nie trzeba przedstawiać, bo jeśli oglądało się jakąkolwiek inną polską komedię, to już się ją zna. Tak, jest także Tomasz Karolak.

Zobacz również: Malcolm i Marie – recenzja melodramatu Netflixa

Miłość do kwadratu - recenzja polskiej komedii Netflixa

Fot. kadr z Miłość do kwadratu

Sama fabuła, jak wspomniałam wcześniej, zapowiadała się całkiem ciekawie. Historia opowiada bowiem o prowadzącej podwójne życie nauczycielce Monice. Poza nauczaniem w szkole podstawowej, zajmuje się ona modelingiem. Ukrywa się jednak pod innym imieniem i peruką. Mimo że billboardy z jej zdjęciami wiszą w całym mieście, nikt nie widzi, że to ta sama osoba. Zastanawiające. Podczas jednej z sesji zdjęciowych poznaje ona popularnego kobieciarza Enzo. Efekt ich znajomości jest oczywiście przewidywalny od początku. Nie będzie spojlerem, jeśli napiszę, że zakochują się w sobie. Absurdem jest jednak, że mężczyzna flirtuje z nauczycielką i modelką jednocześnie, nie orientując się, że to ta sama osoba.

Sposób, w jaki przedstawiono Enzo, bardzo zwrócił moją uwagę. Bohatera poznajemy, gdy jeździ po mieście swoim luksusowym samochodem i podrywa w ten sposób kobiety. Uważam, że taki obraz kobiet (które wsiadają do samochodu obcego mężczyzny, ponieważ widzą, że jest on bogaty) utrwala szkodliwe stereotypy i nie powinien być raczej ukazywany jako normalne zachowanie w filmie przeznaczonym dla widzów powyżej 13. roku życia.

Zobacz również: Netflix filmy 2021. Najciekawsze nowości Netflix Original!

Miłość do kwadratu - recenzja polskiej komedii Netflixa

Fot. kadr z Miłość do kwadratu

Niezwykle trudne do przebrnięcia były sceny, w których bohaterowie wtrącają angielskie czy niemieckie słowa do swoich wypowiedzi. Myślę, że w sposób krzywdzący przedstawiono też dzieci pochodzące z miasta. Kiedy pojechały one na farmę, w jednej z rozmów słyszymy, że dziecko nie wie, że mleko pochodzi od krowy. Stwierdza, że jest ono z lodówki. Nie wiem, jak to skomentować. Wydaje mi się, że takich rzeczy uczymy się raczej w młodszym wieku niż dzieci w filmie. Podobną rozmowę przeprowadzają o kurach. Przypuszczam, że miało to być śmieszne.

Zobacz również: Miłość do kwadratu – zwiastun polskiej komedii romantycznej Netflixa!

Miłość do kwadratu to pozycja niezwykle odrealniona i pełna absurdów. Zaczynając od małych rzeczy, jak noszenie peruki na kucyku, kończąc na tym, że bohaterowie nie zauważali, że Monika i Klaudia to ta sama osoba(!). I nie, nie oczekuję, by każdy film był realistyczny, ale na coś tak absurdalnego bardzo trudno się patrzy. Wiele jeszcze można byłoby tej produkcji zarzucić, ale chyba szkoda tracić na to czas. Uważam, że pewne granice dobrego smaku zostały w tym filmie przekroczone, a całość wydaje się być przedstawieniem taniej seksualności na tle drogich samochodów.


Ilustracja wprowadzenia: kadr z filmu Miłość do kwadratu

Dziennikarka

Studentka filologii polskiej oraz publikowania cyfrowego i sieciowego na UWr. Miłośniczka dobrego jedzenia i platform streamingowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kimkolwiek pisze:

„Uważam, że taki obraz kobiet (które wsiadają do samochodu obcego mężczyzny, ponieważ widzą, że jest on bogaty) utrwala szkodliwe stereotypy i nie powinien być raczej ukazywany jako normalne zachowanie w filmie przeznaczonym dla widzów powyżej 13. roku życia.” – Ten fragment recenzji brzmi wyjątkowo socrealistycznie xD

A sam film na tle polskich komedii romantycznych wypada naprawdę nie najgorzej, bez żenady. Może gdyby reżyserem nie był kolejny dziaders ze szkoły Zatorskiego, może gdyby umiał poprowadzić aktorów, to wyszłoby z tego coś mniej sztucznego. Dajmy w końcu zrobić film komuś młodemu, kto czuje współczesność…

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?