W imię diabła – Recenzja filmu o biznesie naftowym

Na VOD debiutuje czarna komedia W imię diabła. Zakreśla ona swoja tematykę wokół biznesu naftowego, który od lat jest jednym z najbardziej rentownych oraz kontrowersyjnych. Ta intrygująca tematyka skusiła nas do recenzji nowego filmu Edwarda Jamesa Olmosa. Przekonajcie się, czy warto sięgnąć do tej historii!

Film W imię diabła opowiada historię farmera Freda Sterna, którego ziemie zostają zanieczyszczone w niewyjaśnionych okolicznościach. Mężczyzna otrzymuje propozycję odsprzedania swojego majątku jednemu z największych koncernów paliwowych, Shore Oil.  Wkrótce okazuje się, jakie są ich zamiary oraz jaką rolę odgrywa w niej emerytowany właściciel. Sprawa przenosi się na płaszczyznę sądową i mężczyzna walczy o swoje prawa z pomocą Ralpha Regisa, znanego i szanowanego adwokata. Martin Sheen wciela się w tego bohatera i jak zwykle bywa w jego przypadku, w spokojny i opanowany sposób spełnił swoje zadanie. Jego postać jest jedną z tych, które jesteś w stanie polubić od samego początku.

Wśród głównym ról odnajdziemy takie osoby jak Martin Sheen, znany z filmów Czas Apokalipsy, Infiltracja czy Niesamowity Spider-man. Postać Gigi Cutler odgrywa Kate Bosworth, która grała w Superman: Powrót czy 21. Znajdziemy również Haleya Joela Osmenta, który szczyt swojej kariery przeżywał przede wszystkim w latach dziecięcych. Zagrał główne role w takich produkcjach jak I.A. Sztuczna Inteligencja, Szósty Zmysł, Podaj Dalej czy Forest Gump. Wśród obsady znajduje się również sam reżyser, którego kojarzy się raczej jako aktora. Zagrał na przykład postać Gaffa w Łowcy Androidów z 1982 roku.

Duże problemy w małym miasteczku

Cała historia ma mocno sąsiedzki charakter. Jak najczęściej bywa w małych miasteczkach, każdy zna każdego i najmniejsza nawet nowina roznosi się szybciej niż zaraza. Wiernym przyjacielem głównego bohatera, Freda Sterna, jest pochodzący z Meksyku Santiago. Ich niewypowiedziana dotąd przyjaźń istnieje bez poważnych deklaracji. Obaj panowie zapewne chcieliby powiedzieć, jak bardzo są dla siebie ważni, ale ich korzenie nie pozwoliły ugodzić ich męskości. Rozmowy, sprzeczki, kłótnie czy wspólne zabawy są po prostu przyjemne w odbiorze. Widząc ich po małej bójce masz ochotę niczym mama czy opiekunka zmusić ich, mówiąc „No! Podaj rękę koledze i powiedz ładnie przepraszam”. Oni jak naburmuszone bachory staliby z założonymi rękami i powiedzieliby, żeby ten drugi wyciągnął dłoń jako pierwszy. Gdy jednak zachodzi taka potrzeba, wskoczą za sobą w ogień.

W imię diabła - Recenzja filmu

Fot. Kadr z filmu W imię diabła

Szczególną uwagę należy poświęcić postaci Ezekiela, w którą wcielił się Pablo Schreiber. Mężczyzna zwietrzył okazję dla samego siebie w zaistniałej sytuacji. Wkracza niczym skażenie pomiędzy ludzi w sporze i sieje absolutny ferment. Oglądając go, odnosi się wrażenie, że gdyby spotkać takiego człowieka w codziennym życiu – nie wytrzymalibyśmy nawet kilku sekund jego kłamstw i opowiastek. Takie zderzenie mogłoby się skończyć tragicznie. Dlatego właśnie zasługuje on na specjalne spojrzenie i głębsze zastanowienie nad jego rolą.

W imię diabła - Recenzja filmu

Fot. Kadr z filmu W imię diabła

Zobacz również: Gambit Królowej – recenzja 1. sezonu nowego hitu Netflix

Niewykorzystany potencjał

Mniej ciekawe, lecz nadal główne rolę odgrywają tutaj Kate Bosworth, która wciela się w panią prezes Shore Oil Gigi Cutler, oraz Haley Joel Osment, grający Alexa Gardnera. W przypadku pierwszej postaci, zbiera ona wszelkie laury dopiero na końcu całej historii. Być może taki był zamysł scenarzysty i reżysera. Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to dość niezrozumiały i niszczący nieco obrazu filmu zabieg. Haley zaś ma za zadanie pokazać widzom, że każdego da się kupić, szczególnie gdy taki człowiek nie grzeszy rozumem. Ostatnią sprawą, jaką należy poruszyć, jest niezrozumiała kwestia kategoryzowania produkcji jako czarna komedia. Film był raczej dramatem czy nawet dramatem obyczajowym, ale jednymi elementami komediowymi z nutą czarnego humoru była wspomniana już relacja Freda i Santiago.

W imię diabła - Recenzja filmu

Fot. Kadr z filmu W imię diabła

Historia została stworzona na podstawie prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce na terenie Stanów Zjednoczonych. Wiele upraw warzyw, owoców czy innych roślin, które stanowią fundament na rynku spożywczym ,zostały częściowo zanieczyszczone lub zniszczone przez inne sąsiadujące im firmy. W momencie, gdy odszkodowanie przekracza wartość sporu … tutaj trzeba być prawnikiem albo sięgnąć po film W imię diabła, który dostępny jest w serwisach VOD.


Ilustracja wprowadzająca: Materiały promocyjne

Wielbiciel kina o wszystkim innym niż szarej codzienności, gier oraz szeroko pojętej muzyki. Nie wzgardza nowinkami technologicznymi oraz wyprzedażami w Play Station Store. Gdyby Batman istniał naprawdę, wolałby chodzenie po ścianach i wielką moc, bo z nią przychodzi ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?