Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Zabójczo dobre seriale w BBC First

G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Drozdowski
14 marca 2026
G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda - recenzja komiksu

Świat Energon Universe staje się coraz ciaśniejszy. Cybertronianie wchodzą swoimi wielkimi butami w życie prostych, zbrodniczych syndykatów paramilitarnych i jednostek specjalnych, które marzą o tym, by uszczknąć nieco ich bezcennego energonu. W finale poprzedniego tomu jeden z członków oddziału G.I. Joe trafia na przedstawiciela Autobotów. Jak zakończy się to spotkanie?

Strona komiksu G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda

G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda ma więcej wątków niż tylko ten związany z tytułowym złolem, ale wąsaty koleżka nie bez powodu jest wymieniony w tytule. Po ostatniej potyczce z Baronessą chłopina traci oko, a taki chojrak jak on babie nie przepuści. Rozpoczyna się polowanie na nawróconą przez Duke'a najemniczkę, ale trafiła kosa na kamień. U boku Clover Girl pokazuje, że girl power to nie puste hasełko i narażając się takim damom jak one, można stracić więcej niż oko.

Czas powrócić do rozwiązania cliffhangera z poprzedniego tomu. Hound, zmieniający się w wojskowego Willisa, szybko odnajduje wspólny język z Clutchem, mechanikiem i technicznym zespołu Duke'a. Obaj jednak zdają sobie sprawę, że regulaminowy do szpiku kości dowódca nie zrozumie obecności gadającego robota, ale ktoś taki z pewnością przyda się w walce z Kobrą. A jak już jesteśmy przy tej organizacji, Destro i Dowódca Kobry wspólnie snują plany na przyszłość. Makabryczne i wzajemnie zdradzieckie, jak przystało na złoli ich formatu. Joshua Williamson daje radę spleść wszystko razem, przy okazji dając bohaterom zalążki backstory. Na deser dostajemy historię z Night Force, więc dzieje się tu naprawdę sporo.

Strona komiksu G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda

Świat Energon Universe jest jak drzewo, z którego każda gałąź wydaje inny owoc. G.I. Joe i zbliżone postaciami albumy to czyste kino akcji. W dobrym stylu, łączącym VHS-owy kaliber ze szpiegowską nutą spod znaku Bonda/Craiga czy Mission Impossible. Postaci do mnie przemawiają i chciałoby się więcej komiksów z ich udziałem. Tym bardziej, że w Transformers dochodziło do wielkich bitew i pojedynków, a w G.I. Joe oddział ledwo sformował swe szeregi, a Cybertronianie są nadal jedną wielką niewiadomą.

Komiksy jak G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda muszą być narysowane dynamicznie, ale nie banalnie. Andrea Milana i Marco Fodera radzą sobie w twej kwestii bardzo dobrze, zachowując pierwotnego ducha tego świata. Co to oznacza? Image nie zdecydowało się na lifting najważniejszych postaci. Komiksowo-zabawkowy Hound znacznie różni się od swego filmowego odpowiednika, co dotyczy też postaci pokroju Bludda czy debiutującego tu Raptora. Filmowa jest za to akcja w kadrach. Od pościgu za Baronessą, poprzez jej fortel z Clover Girl. Jest tak, jak oczekiwałem.

Strona komiksu G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda

G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda kontynuuje sensacyjną narrację okraszoną szpiegowsko-militarnymi wątkami. To dobrze napisana i poprowadzona opowieść, rozszerzająca Energon Universe, w którym to jednak zmiennokształtne roboty z Cybertrona są głównymi gwiazdami. Pomimo ich dominacji, Williamsonowi udało się wykroić znaczący kawałek tortu i przedstawić losy oddziału Duke'a i jego przeciwników bez nadmiernego pakowania ich pomiędzy Autoboty i Decepticony. Liczę, że seria rozwinie skrzydła, zanim wątki ze wszystkich serii się zacieśnią. Nie ukrywajmy też, że G.I. Joe to marka równa Transformersom i stosowny rozwój jej się zwyczajnie należy.


Tytuł oryginalny: G.I. Joe Vol.2: Bludd's Revenge
Scenariusz: Joshua Williamson
Rysunki:  Andrea Milana, Marco Fodera
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Nagle Comics 2026
Liczba stron: 144
Ocena: 70/100   


 [UsW1]A nie Baronessą?

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.