
W poprzednim tomie ciało Dylana przejął pewien osobnik, który steruje jego życiem. Przejmuje przy tym rzecz jasna jego superbohaterską tożsamość, działając inaczej niż chłopak. Ale to nie wszystko. Rogue Sun to nie tytuł dotyczący ojca i syna, a wieloletnie, dziedziczne miano. Przed Siegelami nosiło go wielu i każdy miał nieco inne spojrzenie na służbę i wykorzystanie tej mocy.
Dylan i rodzina. Nie dziwię się, że chłopak jest, jaki jest, jeśli tatko prowadził podwójne życie i dotąd nieznana część familii traktuje go z mieszaniną pogardy i zazdrości. W tym tomie debiutuje dziadek bohatera, który ma do niego zupełnie inne podejście niż ojciec. Choć i on w pewnym momencie zachowuje się jak należy. Warstwa obyczajowa w Rogue Sun nigdy nie była zaniedbywana, lecz tutaj Parrott jeszcze pogłębia jej znaczenie. Do głosu dochodzą pozostali członkowie rodziny, co może ciekawie zaowocować w kolejnych tomach.

Autor jednak nie zapomina, że prowadzi serię superbohaterską. Dostajemy podwójne widowisko. W Nowym Orleanie nie dzieje się dobrze, a fakt, że Dylan jest chwilowo nieobecny, nie poprawia sytuacji. Sam bohater mierzy się w tym czasie ze swoim dziedzictwem, nie tylko rodzinnym, ale i zawodowym. Posiadaczy jego mocy było wcześniej wielu i większość, zamiast pryncypialnych porad, pragnie podarować cios toporem bądź innym narzędziem mordu. Parrott ma jednak ambicje znacznie większe niż napisanie kolejnego tytułu z peleryniarzem. I cały trzeci tom to udowadnia.
Rogue Sun tom 3: Knight Sun technicznie nie różni się od poprzednich tomów. Ten sam zestaw rysowników i podobny nastrój opowieści. Aczkolwiek dzieje się o wiele więcej niż we wcześniejszych albumach. Starcie z poprzednimi Rogue Sunami ma metafizyczny wymiar, a Nowy Orlean pokazuje swą prawdziwie mroczną stronę. Choć Abel i Marco Renna to świetni rysownicy, jestem ciekaw jak zinterpretowałby tę postać Todd McFarlane, bo miejscami duch jego legendarnego Spawna jest tu silny.

Rogue Sun tom 3: Knight Sun, choć skupia się na rozbudowaniu pewnych kwestii, przynosi w końcu to, czego oczekiwałem od początku. Nutkę grozy, oniryczną metafizykę, świeże podejście do superhero i wyrwanie bohatera z szablonu złego chłopca. Dylan wprawdzie nie staje się nagle miłośnikiem poezji romantycznej i decoupage'u, ale lepiej rozumie swoją rolę. Image Comics potrafi dać światu dobrą serię superbohaterską, nie podpatrując od większej konkurencji. Choć nadal uważam, że Dylan Siegel to echo mroczniejszej twarzy komiksu lat 90.

Tytuł oryginalny: Rogue Sun Vol.3: Knight Sun
Scenariusz: Ryan Parrott
Rysunki: Abel, Marco Renna
Tłumaczenie: Anna Sznajder
Wydawca: Non Stop Comics 2026
Liczba stron: 160
Ocena: 75/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.