Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Zabójczo dobre seriale w BBC First

Sandman. Teatr tajemnic tom 3 - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Drozdowski
26 lutego 2026
Sandman. Teatr tajemnic tom 3 - recenzja komiksu

Sandman. Teatr tajemnic to klasyczne dziecko Vertigo i Matt Wagner wykonuje solidną robotę, ale dotychczas nie wybił się do poziomu innych tytułów tego imprintu. Niektóre opowieści rozwijają się wolniej, a bohaterowie potrzebują czasu na pełne ukazanie swych najlepszych stron. Wesley Dodds to nie Bruce Wayne, choć jego metody są detektywistycznie zbliżone, ale skromniejsze. W trzecim tomie autor pozwala sobie na zawirowania w życiu bohatera, nadając mu odrobinę głębi. Przestępczość miasta jednak nie śpi, a brzemię maski herosa jest coraz cięższe.

Strona komiksu Sandman. Teatr tajemnic tom 3

Poprzedni tom zakończył się demaskacją Wesleya przez jego ukochaną Dian. Pomimo walecznego i niepokornego serca, dziewczyna nie może pogodzić się z tym, że jej poczciwy mężczyzna to też typ latający po mieście w masce gazowej i tłukący kryminalistów. I jak to bywa z damami, jednogłośnie zarządza chwilową separację, a biedny Sandman popada w cichą rozpacz. Rozkojarzenie i spadek morale mocno odciskają się na jego kondycji zawodowej, a to niedobre dla miasta. Krąży bowiem po nim jegomość o skłonnościach rzeźniczych.

A jak historia sama w sobie? Samo, że tak to ujmę, mięso? Ano Sandman ma sporo na głowie. Zabójca z lubością do ćwiartowania swoich ofiar jest bodaj pierwszym tak ciężkim zawodnikiem, na jakiego trafił heros. Noc rzeźnika to historia zimna i brutalna i choć Wagner zawsze trzymał poważny ton, to niniejszą opowieścią jasno pokazał, że Sandman. Teatr tajemnic tom 3 to dziecko Vertigo. Przy okazji widzimy konfrontację porucznika Burke'a z Sandmanem, gdzieś tam przypominającą wzorzec pierwszych spotkań Gordona i Batmana. Początkowa wrogość zamienia się w nieufność, a potem to już sami wiecie. Nie oczekujcie jednak Sand-sygnału.

Strona komiksu Sandman. Teatr tajemnic tom 3

Co to byłby za komiks superbohaterski bez gościnnego występu kolegi po fachu? Widzimy tu Hourmana, który podobnie jak Sandman, należał do oryginalnego JSA. Na razie jednak obaj panowie działają na poziomie ulicy i choć nie dysponują kosmicznymi mocami, idzie im całkiem nieźle. Warto poświęcić chwilę na zapoznanie się, kim jest ów trykociarz, bo nie dość, że to dosłownie złota klasyka, to jeszcze jego źródło mocy to pomysłowa rzecz.

Historia zatytułowana Pyton ma nieco mniej krwawy, ale równie morderczy wydźwięk. Oto ktoś wychowuje sobie niewinnego gada na cyngla, ale brzmi to nazbyt absurdalnie, by było możliwe. Wagner równoważy tu kryminalny wątek osobistym życiem Doddsa i panny Belmont. I trzeba przyznać, że dziewczyna z każdym tomem nabiera charakteru. Ze zbuntowanej córeczki tatki-prokuratora staje się świadomą i niezwykle inteligentną kobietą. Co dla Wesleya może mieć tylko dobry wydźwięk w przyszłości. Sandman. Teatr tajemnic tom 3 nie przemilcza też realiów, w jakich dzieje się akcja, a II wojna światowa ma swoje reperkusje w życiu bohaterów. I tu pojawia się polski akcent, choć ze względu na okoliczności, dość ponury.

Strona komiksu Sandman. Teatr tajemnic tom 3

Cięższą kwestią nadal są dla mnie rysunki. O ile tło i klimat czarnego kryminału mają się dobrze, tak oblicza postaci nadal przypominają plastelinowe ulepieńce. Wesley wygląda jak urzędniczyna w wieku swego przyszłego teścia, a i Dian mogłaby być własną matką. Całą stronę wizualną ratuje szeroko pojęty nastrój historii, z każdym tomem lepiej oddający epokę, prowadzący kryminalną narrację z kilkoma elementami dreszczowca. Ach, gdyby tak twórcy gaimanowskiego Sandmana odpowiadali też za Doddsa, mielibyśmy dzieło bliższe niemalże perfekcji…

Sandman. Teatr tajemnic tom 3 nie stanowi nic nowego pod słońcem w kwestii charakteru serii, ale Wagnerowi wreszcie udało się ruszyć z niektórymi wątkami i nadać im treści. Potrzebny był do tego czas i być może gdyby od razu walnąć czytelnika wydarzeniami z tego tomu, tytuł ten byłby po prostu kolejnym komiksem z superbohaterem. Sam Sandman z kolei może byłby herosem bardziej oldschoolowym, ale niewiele różniącym się choćby od Batmana. Dlatego ponownie zachęcam do konsekwentnego, ale niespiesznego zabrania się za serię Sandman. Teatr tajemnic i zanurzenie się w jej rasowo noirowej estetyce ze sporą szczyptą pulpy i reinterpretacji heroizmu rodem ze Złotej Ery. Czekam na kolejne tomy i to, w jaki sposób zostanie rozwinięty nie tylko wątek osobisty Dian i Wesleya, ale i jak wpłynie na wszystko coraz głośniejsza wojenna kanonada.


Tytuł oryginalny: Sandman Mystery Theatre Book Three
Scenariusz: Matt Wagner
Rysunki: Guy Davis, Vince Locke
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Egmont 2025
Liczba stron: 320
Ocena: 80/100 

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.