Na Heimdallu nikt nie wyczuwa zagrożenia. Zbliża się bowiem Dzień Terry. Wielka biba, podczas której system ochrony nieco się rozluźnia, a z oddziałem Travisa „Cerbera” Falka nie byłoby łatwo, nawet będąc w pełni przygotowanym na jego dywersję. Komendant stacji ginie z ręki socjopatycznego dowódcy, a na pokładzie czai się zdrajca o kryptonimie Rapier, będący na smyczy prezesiny BeiTechu. Ostatnią linię obrony stanowi córka komendanta Hanna Donnelly i smalący do niej cholewki chłopak z półświatka Nik Malikov. I jak w przypadku Iluminae, może głównymi bohaterami są tu nastolatki, ale autorzy dają nam coś więcej niż powiastkę young adult.
Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i tutaj fundamentem są nieszablonowe formy narracji. Rozmowy z komunikatorów, raporty grupy Illuminae, stenogramy rozmów oddziału BeiTech czy nawet zapiski z pamiętnika panny Donnelly. Czyta się to znakomicie i dynamicznie. Napięcie jest o wiele większe niż w przypadku standardowego snucia historii i przekonuje mnie bardziej niż przewlekła pisanina. Nawet rozmówki typowo nastoletnie nie rażą zdziadziałego millenialsa, a przypominają, że kiedyś też było się młodym. Powracają postaci z poprzedniego tomu, jak Kady Grant i SI, które nadal ma coś nie tak z procesorkiem, ale w porównaniu z Forbisher i Falkiem wydaje się jedynie nieco zbzikowanym krzemowym bogiem.
W Geminie bardziej przykuło moją uwagę właśnie tło korporacyjne. Prezeska Forbisher to zło wcielone. Skala jej podłości w porównaniu z naszymi korpo jest oczywiście powiększona do rozmiarów kosmicznych. Do użycia broni chemicznej i sił inwazyjnych w poprzednim tomie dochodzi wysłanie de facto oddziału egzekucyjnego na cywilną placówkę. Całokształt planu Forbisher, mającego zapobiec publicznemu wyciekowi informacji o zbrodniach jej korporacji, mrozi krew w żyłach. W pewnym momencie pojawia się myśl, że tak się nie da. Że ktoś się dowie. A później przypomniałem sobie o Nestle, produkcji niemal wszystkiego w krajach mających za nic prawa pracownicze i mentalność polityków największych imperiów, którzy jeszcze niedawno byli przebojowymi miliarderami... Amie Kaufman i Jay Kristoff nie koloryzują i nie budują lekkiego saj-faja. Choć w kwestii dynamiki =Gemina mogłaby zawstydzić niejedną pozaziemską opowieść.
Gemina opiera się na tych samych założeniach narracyjnych co pierwszy tom trylogii, ale autorzy stosują nieco inne czary, by zawrócić czytelnikowi w głowie. Jest bezlitosny Falk i jego kompania. Forbisher nie jest milczącym cieniem, a jej tajny współpracownik Rapier zaskakuje swą tożsamością. Kaufman i Kristoff mocniej naciskają na akcję, choć pozwalają bohaterom się rozwinąć. Panienka Donnelly ze złotej córeczki szefa Heimdalla staje się wojowniczką, a krążący wokół niej panowie podlegają jeszcze bardziej radykalnym zmianom. No i najważniejsze. To nadal chłodne SF, którego wątki odbiegają od space operowej naiwności. To jednak nie koniec opowieści. Przed nami trzeci tom, w którym dojdzie do ostatecznego rozliczenia z BeiTechem.

Tytuł oryginalny: Gemina. The Illuminae_Files 2
Autor: Amie Kaufman, Jay Kristoff
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Wydawca: Vesper 2025
Stron : 642
Ocena: 85/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.