Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Four Weddings and a Funeral

Four Weddings and a Funeral rozpoczyna scena, gdzie budzący się bohaterowie kolejno mówią „fuck!”. Brzmi znajomo? Nowy serial Hulu to ukłon w stronę komedii romantycznej z Hugh Grantem i Andie MacDowell, która tutaj gra matkę jednej z bohaterek.

Four Wedding and a Funeral kręci się wokół czwórki amerykańskich przyjaciół, którzy po latach spotykają się na weselu w Londynie. Maya (Nathalie Emmanuel) zajmuje się pisaniem przemówień dla kongresmena, z którym ma romans, Duffy (John Reynolds) jest nauczycielem i niespełnionym autorem powieści, Ainsley (Rebbeca Rittenhouse) jest uprzywilejowaną dziewczyną, którą w wieku trzydziestu lat dogania dorosłość, a Craig (Brandon Mychal Smith) pracuje w finansach i nikt nie lubi jego dziewczyny. Pierwsze zaskoczenie przychodzi, kiedy okazuje się, że przypadkowo poznany przez Mayę na lotnisku chłopak jest de facto narzeczonym Ainsley, którą niestety zostawia przed ołtarzem.

Zobacz również: Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw – recenzja blockbustera tych wakacji!

fot. Hulu

Trzeba nadmienić, że serialowe Four Weddings and a Funeral to nie adaptacja czy nowa wersja klasyku filmowego sprzed lat. Oczywiście znajdziemy kilka ukłonów w stronę oryginału. Produkcja Hulu to świeża historia z nowymi bohaterami, którym udaje się nas zachwycić od samego początku. Przede wszystkim relacjami, jakie między nimi są. Maya jako jedyna mieszka w USA na początku serialu, jednak po kilku wydarzeniach decyduje się przenieść do Londynu – jak pozostała trójka. Wszyscy wspierają się, jak mogą najlepiej, tworząc swego rodzaju rodzinę.

Nowy serial Hulu jest tez ukłonem w stronę samych komedii romantycznych. Przede wszystkim dlatego, że sam nią jest. Maya po romansie z szefem postanawia zmienić swoje życie i oczywiście znajduje miłość w najmniej oczekiwanym momencie. Ainsley musi zmierzyć się z rzeczywistością bycia dorosłą, a to po zerwanych zaręczynach, Duffy w końcu przyjmuje do wiadomości, że jego powieść wcale nie jest tak dobra, jak myślał, a Craig dowiaduje się, że ma córkę, który to fakt ukrywa przed dziewczyną. Wszystkich z nich dotykają wydarzenia, po których zmieniają swoje życie, decydują się zrobić krok, który wcześniej napawał ich ogromnym strachem – co zapewne okaże się owocne w przyszłości (kolejnych odcinkach).

Zobacz również: The Boys – recenzja 1. sezonu, czyli narodziny zabójców superbohaterów

fot. Hulu

Za całym zamieszaniem stoi Mindy Kaling i Tracey Wigfield, które wcześniej pracowały przy The Mindy Project. To dlatego całość ma podobny styl i charakter. Zadbano by w Four Weddings and a Funeral nie zabrakło, zarówno odniesień do filmu, ale i popkultury. W pierwszym odcinku wspomniana jest Meghan Markle, Fyre Festival, a nawet Despacito.

Obsada wspaniale ze sobą współgra, a przy tego typu produkcjach jest to szalenie ważne. Bo przecież Four Weddings and a Funeral wcale nie jest czymś nowym i odkrywczym. To wszystko już widzieliśmy w innych komediach romantycznych, czy to brytyjskich, czy amerykańskich, a nawet polskich. Można powiedzieć, że scenariusz schodzi tu na drugi plan (chociaż wiadomo, że jest ważny i wybory bohaterów nie mogą stać z nimi w sprzeczności), bo to postaci i ich relacje grają tu pierwsze skrzypce. Wśród tak poważnych seriali, jakie w ostatnim czasie pojawiły się w telewizji – Czarnobyl, When They See Us, The Act etc. – to jawi się jako lekka odskocznia, dzięki której po prostu miło spędzimy czas – jak przy komedii romantycznej.

ilustracja wprowadzenia: Hulu

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?