Na pierwszy rzut oka: 2. sezon Harley Quinn

Jeszcze nie tak dawno pojawiła się pierwsza odsłona tego zjawiskowego serialu, który sprawił, że filmowe Ptaki Nocy wyglądają wyjątkowo biednie. W porę – bo w paraliżującym bez mała cały cywilizowany świat okresie pandemii – rozpoczyna się kontynuacja szalonej jazdy z Harley Quinn, na jaką zasługujemy. Pierwszy epizod nakreślił pewną drogę dla sezonu. I wydaje się, że jest to droga właściwa.

2. sezon Harley Quinn rozpoczyna się mniej więcej tam, gdzie zakończono poprzedni sezon. Gotham upadło, Joker zakończył swe krótkie rządy, a Batman zaginął. Idealny moment dla naszej antybohaterki, żeby wreszcie przejąć władzę w tym, co pozostało. Tylko, że… nie robi tego, hołdując tymczasowej anarchii. To oczywiście pociąga za sobą lawinę kłopotów. W końcu spora część najbardziej wpływowych złoczyńców wcale nie ma zamiaru odpuszczać…

Harley Quinn

Fot. DC Universe

Zobacz również: Harley Quinn – recenzja 1. sezonu serialu dla dorosłych od DC Universe, który zawstydza Ptaki Nocy

Trzeba przyznać, że twórcy serialu ustawili sobie pod koniec ubiegłej serii idealny punkt wyjścia. Upadek na dobrą sprawę wszystkich głównych ośrodków status quo w tej szalonej parodii motywów z DC Comics: superherosów, Legion of Doom, czyli głównego ośrodka superzłoczyńców, wreszcie rozpad całego miasta. W tych iście postapokaliptycznych okolicznościach nie ma co się specjalnie martwić o to, czy cała zabawa skończy się odcinaniem kuponów od historii z pierwszej odsłony. To zupełnie nowy rozdział, choć z elementami, które cenimy od początku.

Brak Jokera (przynajmniej tymczasowy…) też póki co w żaden sposób nie przeszkadza. Nie z takimi postaciami pobocznymi jak Bane, neurotyczny Jim Gordon czy Robin próbujący udawać Batmana. Pojawiają się także zupełnie nowe postacie. Z tych, które już miały debiut w pierwszym epizodzie, zdecydowanie najciekawszy jest Mr. Freeze, na swoją kolej czekają też jeszcze Catwoman czy Barbara Gordon. No i oczywiście rządzi i dzieli duet Harley-Ivy. Jedyne, co może martwić, to zapowiedzi o „paringu” tych postaci. Nie dlatego, że to jakiś skandal czy nowość – w końcu w komiksach wątków miłosnych między tymi postaciami było już bez liku – tylko braku spójności. Jak dotąd relacja tych dwóch antyherosek miała czysto kumpelskie podłoże (żeby nie powiedzieć – siostrzane). Oby zatem nie było żadnego zagrania tylko i wyłącznie dla koherentności z kartami komiksu czy fan service’u. No bo kto by się wtedy zajął biednym Kite Manem…?

Harley Quinn

Fot. DC Universe

Na razie jednak nie ma na co narzekać. Wydaje się, że Harley Quinn idzie za ciosem i po świetnie przyjętym 1. sezonie kontynuacja będzie na co najmniej tym samym poziomie. Rzecz jasna znajdzie się nieco wątpliwości, ale na pewno nie w kontekście tego, co nam przyniesie fabuła. Była dziewczyna-popychadło Jokera ma zupełnie nowe problemy w zupełnie nowym środowisku. Kolejne konfrontacje zapowiadają się zatem dość wybornie.

Ilustracja wprowadzenia: DC Universe

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?