Advertisement
banner

Na pierwszy rzut oka: miniseria I Am The Night

W I Am The Night nadzieję pokładam wielką i chyba nie jestem w tym temacie odosobniona. W końcu historia jest tu zacna, jest Chris Pine i Patty Jenkins – duet, który tak cudownie zagrał w Wonder Woman. Cóż to za problem przenieść tą magię na mały ekran i na powrót raczyć nas cudowną opowieścią przez kilka godzin? Teoretycznie żaden, ale od początku.

I Am The Night oparto na wspomnieniach głównej bohaterki, Fauny Hodel, które noszą tytuł One Day She’ll Darken: The Mysterious Beginnings Of Fauna Hodel. Tytułową rolę gra tu młodziutka India Eisley. Dziewczyna jest wychowywana przez samotną matkę w Nevadzie. Odstaje od reszty rówieśników, bo jest mulatką, co więcej czuje się jakby nie należała do rodziny, z którą się wychowała. Jak się później okazuje w jej akcie urodzenia widnieją inne dane i po konfrontacji z matką ta wyjawia jej prawdę. Okazuje się, że Fauna jest wpadką córki znanego ginekologa, George’a Hodela (Jefferson Mays), a dziecko zostało jej przekazane w łazience kasyna. Pomimo ostrzeżeń ze strony matki, młoda dziewczyna wsiada do pierwszego autobusu do Los Angeles w poszukiwaniu biologicznej rodziny.

Zobacz również: Punisher – recenzja 2. sezonu, czyli Frank na rozstaju dróg

fot. TNT

Z drugiej strony barykady mamy natomiast Jaya Singlatary’ego (Chris Pine), który jest elementem fikcyjnym całej opowieści. Od pierwszych minut jego obecności na ekranie nie ulega wątpliwości, że Jay to chodzący nieudacznik. Próbuje zarobić, jako paparazzi, bo jego kariera dziennikarska została przerwana przez skandal i zmaga się z szokiem pourazowym wywołanym wojną w Korei. Do spotkania tej dwójki w pierwszym odcinku niestety jeszcze nie dochodzi, ale że dojdzie wiemy z zapowiedzi serialu.

Pierwszy odcinek I Am The Night oraz kolejne dwa wyreżyserowała właśnie Patty Jenkins, nadając swego rodzaju ton całości. Miniseria zaczyna się dość spokojnie. Wchodzimy powoli w świat Fauny i Jaya oraz poznajemy ich oczekiwania. Młoda dziewczyna za wszelką cenę chce odkryć prawdę o swojej rodzinie i korzeniach. Ostrzeżenia kolejnych ludzi nie wywołują w niej żadnych reakcji. Tak, jak wspomniałam wyżej, postać Jaya została stworzona typowo na potrzeby I Am The Night i trudno tutaj odpowiedzieć na pytanie, czy jest to zabieg potrzebny. Może sama młodziutka aktorka nie pociągnęłaby tak, bądź co bądź, ciężkiej historii.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: Roswell. New Mexico

fot. TNT

Pierwszy odcinek I Am The Night wypada dość przeciętnie, nie wyróżnia się na tle innych nowości, które w ostatnim czasie pojawiły się w telewizji. Chris Pine wypada tu, o dziwo, dość świeżo. Mając w głowie jego rolę w Wonder Woman i tę teraz, odnoszę wrażenie, że lepiej czuje się właśnie w tej. Młoda Eisley jest bardzo oszczędna w swojej grze, co na ten moment działa na jej plus. Tylko czas pokaże, jak miniseria rozwinie się na przestrzeni kolejnych odcinków i już na początku roku zasłuży sobie na miano najlepszej.

ilustracja wprowadzenia: TNT

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?