Na pierwszy rzut oka: przedpremierowo 1. sezon serialu Wariat

Cary Fukunaga nie odsłania od razu wszystkich swoich kart. Fabuła toczy się flegmatycznie, tak jak flegmatyczny jest główny bohater. Twórcy dozują nam napięcie i powoli wprowadzają nas w świat głównych bohaterów. Z tą obsadą i znanymi nazwiskami ukrytymi za kamerami, możemy być jednak pewni, że Wariat (Maniac) będzie dziełem wyjątkowym.

Wariat opowiada historię Annie Landsberg (Emma Stone) i Owena Milgrima (Jonah Hill), którzy biorą udział w tajemniczym badaniu farmaceutycznym. Każdy ma swój powód przystąpienia do eksperymentu. W pierwszym odcinku poznajemy pobudki Owena – piątego syna bogatego przedsiębiorcy z Nowego Jorku, który całe życie zmaga się z niepotwierdzoną diagnozą schizofrenii. Bohaterka grana przez Stone pojawia się jedynie epizodycznie, choć możemy być pewni, że jej życie również nie potoczyło się tak, jakby chciała. Kolejnego bohatera, który sporo w serialu namiesza, nie mieliśmy jeszcze przyjemności bliżej poznać. Mowa tutaj oczywiście o doktorze Jamesie K. Mantleray’u (Justin Theroux). Naukowiec twierdzi, że jest w stanie wyleczyć każdy aspekt ludzkiego umysłu. To właśnie ta obietnica skłania głównych bohaterów do udania się do siedziby Neberdine Pharmaceutical and Biotech na trzydniowy test leków.

Zobacz również: Erased – recenzja japońskiego serialu

Miejsce eksperymentu przypomina siedzibę wielkiej korporacji połączoną z japońskim hotelem kapsułowym. Zresztą cały pierwszy odcinek tchnie futurystycznymi klimatami. Trudno dokładnie określić, w którym momencie historii aktualnie się znajdujemy. Pod względem stylistyki Wariat przypomina filmy sci-fi z lat 80. Pokazuje, jak ludzie z przeszłości wyobrażali sobie przyszłość. Komputery stacjonarne i moda z lat minionych przeplata się z robotami sprzątającymi ulice. Wszystko to ma pomóc widzom wczuć się w nietypowy klimat produkcji. Po obejrzeniu pierwszego odcinka sami będą się czuć jak schizofrenicy, próbując oddzielić serialową rzeczywistość od wizji bohaterów. Jednego możemy być pewni – wszystko ma tutaj swoją przyczynę.

Zobacz również: Ostre przedmioty – recenzja 1. sezonu serialu HBO z Amy Adams

Pomimo świetnej scenografii, kostiumów i charakteryzacji, Wariat nie byłby tym, czym jest, bez aktorów. To zaledwie nadzienie tortu, które byłoby niczym bez hollywoodzkiej śmietanki podanej na wierzchu. To ich nazwiska i twarze widzimy na plakatach i to one powodują, że chcemy lub nie sięgnąć po dany produkt. Miałam małe obawy co do Jonaha Hilla, który jakoś nie pasował mi do całej konwencji. Bardziej jednak nie mogłam się co do niego pomylić. Już od pierwszych sekund, kiedy zobaczyłam go na ekranie, wiedziałam, że jest stworzony do tej roli. Emma Stone, choć na razie nie miała za wiele do pokazania, również wypadła całkiem nieźle. Aktorka od razu złapała chemię z Jonah, tworząc z nim całkiem zgrabny duet.

Cary Fukunaga (Detektyw) odpowiedzialny za reżyserię i scenariusz wspólnie z Patrickiem Somervillem (Pozostawieni), również jest swego rodzaju gwarancją świetnej zabawy. Już od pierwszych kadrów widzimy, że autor ma koncepcję i wiernie się jej trzyma przez cały odcinek. Wie, jak chce opowiedzieć swoją historię i wykorzystuje wszystkie elementy znane przemysłowi filmowemu, by zrealizować swoje zamierzenia. Widać, że mamy do czynienia z twórcami, którzy znają swój warsztat i potrafią z niego korzystać.  Aż miło się ogląda takie dzieła. I choć napięcie jest nam stopniowane bardzo powoli, jestem pewna, że to tylko cisza przed burzą.

Stały współpracownik

Studentka dziennikarstwa. Miłośniczka kina. Zafascynowana Azją, a w szczególności koreańską kinematografią. Fanka Sherlocka. W wolnych chwilach ogląda seriale, podróżuje lub rozczytuje się w romansidłach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?