Na pierwszy rzut oka: Stewardesa z Kaley Cuoco – recenzja!

Większość z nas Kaley Cuoco kojarzy z jej roli w Teorii wielkiego podrywu. Nic dziwnego, serial doczekał się kilkunastu sezonów, a Penny była jedną z głównych bohaterek. Aktorka szybko zdecydowała się na nowy projekt i to całkowicie inny. Amerykanka postanowiła zerwać z etykietą aktorki komediowej.

Stewardesa, bo o nowości HBO Max mowa, to ekranizacja powieści Chrisa Bohjaliana o tym samym tytule. Główną bohaterką jest Cassie (Kaley Cuoco), która pracuje jako stewardesa. Kobieta na co dzień mieszka w Nowym Jorku, ale jak wiadomo, jej praca pozwala na częste zagraniczne wyjazdy. Podczas jednego z lotów do Bangkoku poznaje Alexa (Michiel Huisman), z którym następnie spędza noc. Wszystko byłoby idealnie, gdyby następnego ranka nie obudziła się z martwym kochankiem u jej boku. Cassie panikuje, sprząta pokój i ucieka, nie zawiadamiając o tym policji. Mimo to, w trakcie lotu do Seulu w prasie pojawiają się artykuły na temat śmierci Alexa, a po powrocie do Nowego Jorku na cały zespół obsługi pokładowej czeka FBI. Początkowo Cassie twierdzi, że nic nie wie – i po części taka jest prawda. Była tak pijana, że nie pamięta, co działo się tej nocy. Z biegiem czasu przypomina sobie kolejne części układanki i to, że wieczorem towarzyszyła im jeszcze jedna osoba – Miranda (Michelle Gomez).

fot. HBO

Stewardesa teoretycznie jest thrillerem, ale biorąc po uwagę pewne aspekty trzech wyemitowanych odcinków, trudno jest zakwalifikować ten serial do tego konkretnego gatunku. Owszem mamy do czynienia z morderstwem i to dość wyrafinowanym. Mamy również wielką tajemnicę, bo nie wiemy kto zabił, nie wiemy dlaczego, a jak się z czasem okazuje rodzina denata jest wplątana w szemrane interesy. Jest więc tutaj napięcie, tajemniczość i niepewność. Ale doprawione ogromem czarnego humoru. Mamy tutaj też elementy psychologiczne, bo z każdym kolejnym odcinkiem dowiadujemy się więcej o głównej bohaterce, której przeszłość nie rozpieszczała. Nie ulega też żadnej wątpliwości, że Cassie ucieka w alkohol i jak się okazuje, robiła to już od dziecka.

Zobacz również: Mank – przedpremierowa recenzja filmu Davida Finchera. The Citizens

Kaley Cuoco odnajduje się w tej roli zaskakująco fantastycznie. Talentu komediowego nikt jej nie odmówi, ale kiedy trzeba potrafi jak kameleon zmienić się w kobietę z ogromnymi problemami, zmagającą się z traumą i uzależnieniem. Ujmujące są sceny z hotelu w Seulu, kiedy Cassie nie jest w stanie być sama, mówi do lustra i jest zdesperowana. Bohaterka grana przez Cuoco jest całkowitym przeciwieństwem Penny. Nie ujmując nic postaci z Teorii wielkiego podrywu, Cassie jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. Ma burzliwą przeszłość, za wszelką cenę chce uniknąć wiązania się z kimkolwiek (no może poza Alexem, który mimo swojej śmierci nie odstępuje jej o krok), ma problem z alkoholem i wplątuje się w niebywałą ilość niezręcznych sytuacji.

fot. HBO

Stewardesa, jako serial jest uzależniający. Fakt, korzysta z typowych zagrań, które mają na celu zatrzymanie widza. Końcówka trzeciego odcinka to oczywiste zaproszenie do kolejnego. Nie zmienia to faktu, że nowy serial HGO Max ogląda się genialnie. Fabuła może nie jest wybitnie wiarygodna, ale bohaterka grana przez Cuoco już tak. Właśnie za sprawą Cassie odnajdujemy się tak dobrze w świecie tam przedstawionym. Jej problemy są naszymi problemami.

Zobacz również: Wyrok bez winy – Recenzja filmu o systemie adopcji w USA

Tak jak wspomniano wyżej fabuła Stewardesy nie jest odkrywcza, ale sposób w jaki każdy odcinek został skonstruowany sprawia, że koniecznie chcemy się dowiedzieć, co czeka w finale.

ilustracja wprowadzenia: HBO 

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?