Sex Education – recenzja 1. sezonu nowej perełki Netflixa

Nie jest tajemnicą, że 2018 rok nie był najlepszym, jeżeli o seriale chodzi. Zwłaszcza te przeznaczone, bądź też z udziałem, młodzieży nie grzeszyły oryginalnością czy po prostu przemyślaną fabułą. Od tych hiszpańskich, przez włoskie do amerykańskich nie znalazła się wśród nich perełka, która z lekkością opowiedziałaby o tabu dorastania. Teraz, po obejrzeniu Sex Education już wiem, że można taki serial zrobić – bo tak, jest to perełka i tak bez skrępowania mówi o rzeczach teoretycznie zakazanych w świecie dorastającej młodzieży.

Głównym bohaterem brytyjskiego serialu Netflixa jest Otis (Asa Butterfield), którego życie jest dość skomplikowane. Jego matka, Jean (Gillian Anderson) jest seksuolożką, która swój gabinet prowadzi w odpowiednio udekorowanym domu. Siłą rzeczy Otis od początku swojego życia przysłuchiwał się sesjom terapeutycznym matki, która jemu też nie szczędziła szybkich psychiatrycznych analiz. Jego najlepszym przyjacielem jest Eric (Ncuti Gatwa), czyli jeden z dwójki gejów w ich szkole. Oboje mieszkają w małym, brytyjskim i fikcyjnym miasteczku, a w szkole, do której chodzą są po prostu niewidzialni. Dopiero, kiedy wiedza Otisa przydaje się do „uspokojenia” szkolnego łobuza, Maeve (Emma Mackey) dostrzega w nim potencjał i razem postanawiają otworzyć szkolną klinikę seks terapii.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Good Trouble

 

fot. Netflix

W pierwszej kolejności należy tu pochwalić Asa Butterfielda, bo to, co zrobił z postacią Otisa jest rzeczą nadzwyczajną. Młody aktor wypada szalenie naturalnie, co w przypadku takiej roli nie musi się wydawać oczywiste. Sam opisał swojego bohatera, jako prawiczka i guru seksu w jednym i jak się okazuje na końcu pierwszego sezonu – tak właśnie jest. Posiadając taką matkę, można się spodziewać, że Otis będzie korzystał z życia na każdy możliwy sposób. Ten jednak jest bardzo wycofanym młodym człowiekiem, w towarzystwie dziewczyn staje się bardzo niezręczny, nie masturbuje się, więc o bliskim kontakcie z drugą osobą w ogóle nie ma mowy. Należy nadmienić, że matka, która wyciąga od niego najbardziej wstydliwe sekrety wcale nie pomaga.

Pozostała część obsady wcale nie pozostaje daleko w tyle. Gillian Anderson sprawia, że słowa „nadopiekuńcza matka” nabierają innego znaczenia. Mamy tu jednak do czynienia z młodą obsadą, większości nieznaną. A jednak młodzi adepci sztuki aktorskiej są nadzwyczaj plastyczni. Wszyscy, bez wyjątki, dają prowadzić się twórcom, nie ma w nich krzty wstydu czy zahamowań. A serial, który operuje taką tematyką na pewno mógł w niektórych zasiać odrobinę niepokoju. Wszyscy, co do jednego, są autentyczni. I nie, Sex Education to nie serial zrobiony na poważnie, bo jego siła tkwi w wielowymiarowości jego postaci – w tym też ich komediowych odsłon.

Zobacz również: Najlepsze filmy i największe rozczarowania 2018 według redakcji Movies Room

fot. Netflix

Tytuł serialu wcale nie wprowadza w błąd, bo jest to serial o seksie w jego wielu odsłonach. Nikt nie neguje tego, że nastolatki w pewnym wieku każdą myśl poświęcają tej czynności. Ale ten fakt postanowił wykorzystać w sposób charakteryzujący się ogromną wrażliwością i zrozumieniem. Każdy problem, który pojawia się w Sex Education jest potraktowany wielowymiarowo i dogłębnie. Żaden z bohaterów nie jest, taki jaki może wydawać się na pierwszy rzut oka.

Sex Education jest serialem o seksie, ale nie tylko. To portret dorastającej młodzieży, który w końcu wygląda, tak jak powinien. Nastolatki zaczynają czuć coś, czego nie potrafią zrozumieć, a dodatkowo w ich życiu pojawiają się problemy, z którymi dorośli mają nie mały kłopot. Nie jest też tajemnicą, że w serialu Netflixa postanowiono zawrzeć tematykę, która w innych serialach młodzieżowych również się znajdzie. Jest więc znęcanie się nad rówieśnikami, nie tylko psychiczne, ale i fizyczne, a także te w social media, jest niechciana ciąża, jest piętnowanie ze względu na to, co się kiedyś zrobiło bądź nie. Ale z drugiej strony pokazanie, że szkolny łobuz może być wrażliwym chłopakiem, któremu brakuje bliskości; że szkolna gwiazda drużyny pływackiej wcale nie ma tak idealnego życia, jak się może wydawać; że dziewczyna usuwając ciążę podejmuje niezwykle ważną i odpowiedzialną decyzję, nie myśląc o sobie, ale o przyszłości tego dziecka; że będąc prawiczkiem można udzielać ludziom rad na temat seksu dowiadując się przy tym czegoś o sobie.

ilustracja wprowadzenia: Netflix

Zdaniem innych redaktorów:

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?