Zoey’s Extraordinary Playlist – recenzja 1. sezonu

Po dwunastu odcinkach pierwszego sezonu Zoey’s Extraordinary Playlist jestem przekonana, że w telewizji brakuje seriali takich, jak ten – dobrych, obyczajowych, z nutką komedii, jak i dramatu oraz z dobrą ścieżką dźwiękową.

Tytułową bohaterką nowej propozycji NBC jest informatyczka z San Francisco. Pewnego dnia udaje się na badanie MRI z uwagi na bóle głowy i chorobę ojca. Podczas tego badania dochodzi do trzęsienia ziemi i Zoey nabywa nowe umiejętności – słyszy, co ludzie wokół niej myślą, ale tylko w formie piosenek. W roli głównej możemy zobaczyć Jane Levy, która powraca do telewizji po takich serialach, jak Suburgatory czy Castle Rock.

Zobacz również: Westworld – recenzja 3. sezonu, czyli wyjście z parku

fot. NBC

Cały pierwszy sezon konsekwentnie kontynuuje tor, który został obrany w pilocie. Nic się nie zmienia jeżeli chodzi o umiejętności głównej bohaterki, za to jej życie bardzo. Zoey dostaje upragniony awans w pracy, w jej życiu uczuciowym zaczynają się dziać rzeczy, których nawet sobie nie wyobrażała. Niestety równocześnie stan jej ojca z każdym kolejnym odcinkiem się pogarsza.

Pomimo że Zoey’s Extraordinary Playlist traktuje również o kwestiach bardzo poważnych, jak choroba i śmierć pozostaje serialem dość pozytywnym. Odcinki, w których główna bohaterka i jej rodzina szukają miejsca pochówku dla ojca czy finalnie o jego śmierci nie są wcale przygnębiające. Serial nie robi sobie żartów z poważnych sytuacji, wręcz przeciwnie. Nadaje im odpowiedni charakter, ale w sposób, który jest zdecydowanie bardziej przystępny i mniej przytłaczający dla widza. To jest w tym serialu wyjątkowe. Prócz tego, również wszystkie postaci pojawiające się na ekranie są stworzone w sposób kompleksowy. Bardzo łatwo jest się z nimi utożsamiać.

Jane Levy jest po prostu fantastyczna – zarówno w scenach bardziej komediowych, jak i tych dramatycznych. Myślę, że Zoye’s Extraordinary Playlist dał jej możliwość rozwinięcia aktorskich skrzydeł i pokazania tego, czego nie mogła w poprzednich produkcjach. Towarzyszący jej Lauren Graham czy Skyler Astin bardzo ją uzupełniają. Wszyscy aktorzy śpiewają nagrane przez nich covery piosenek. Jedne wypadły gorzej, inne lepiej, ale całkowity artystyczny wydźwięk serialu jest bardzo pozytywny.

Zobacz również: The Eddy – recenzja serialu. Avengers paryskiego podziemia

fot. NBC

Zoey’s Extraordinary Playlist w swej prostocie jest serialem wyjątkowym. Prostota tkwi tutaj w tym, o czym faktycznie opowiada. I nie piosenki są tutaj najważniejsze, ale ludzie i ich uczucia. Odśpiewane emocje pomagają nam i głównej bohaterce lepiej zrozumieć pozostałe postaci. Wszystko jest tu ze sobą spójne, wszystko ma sens, a bohaterowie nie podejmują decyzji oderwanych od ich wcześniejszych posunięć.

Zoey’s Extraordinary Playlist jest serialem naprawdę dobrym i bardzo przemyślanym. Widać, że włożono mnóstwo pracy w rozwój wszystkich postaci, a dialogi nie są sztampowe. Wszystko jest tutaj prawdziwe, naturalne i urocze.

ilustracja wprowadzenia: NBC

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?