Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Diabeł ubiera się u Prady 2 – recenzja filmu. Everyone (still) wants to be us

Autor: Agata Magdalena Karasińska
29 kwietnia 2026
Diabeł ubiera się u Prady 2 – recenzja filmu. Everyone (still) wants to be us

Na starym filmie cały czas można zarobić. Wystarczy zrobić kolejną część, nawet jeśli historia została już zakończona. Czasami to faktycznie się udaje, ale większość sequeli pozostawia pytanie: "No i po co to w ogóle było?". Wtedy cały na biało wchodzi Diabeł ubiera się u Prady 2. Jedna z tych produkcji, która pokazuje, że jednak druga część nadal może być dobra.

To chyba oczywiste, że najlepsze filmowe drugie części to High School Musical 2, Shrek 2 i Toy Story 2. Częściej zdarza się, że wraz z kontynuacją (która nie była zaplanowana już w momencie powstawania oryginału) jakość danej produkcji spada. W tych przypadkach jest wręcz odwrotnie, bo ciąg dalszy zdecydowanie góruje nad pierwowzorem. Żeby i tutaj mieć porównanie, przed napisaniem tej recenzji odświeżyłam sobie Diabeł ubiera się u Prady i jako fanka tego tytułu przyznaję: mam dylemat, która z dwóch części podobała mi się bardziej.

fot. zwiastun filmu Diabeł ubiera sie u Prady 2

Diabeł ubiera się u Prady wszedł na ekrany kin zaledwie 20 lat temu, a już spokojnie można go nazwać kultowym. Został oparty na powieści o tym samym tytule autorstwa Lauren Weisberger – byłej asystentki Anny Wintour, znanej światu jako redaktorka naczelna magazynu „Vogue”. I tak jak książka szybko stała się bestsellerem, tak też film zyskał mnóstwo fanów – mimo że odbiegał od pierwowzoru. Widzowie pokochali ekranizację za charakterystyczne postacie, które powstały dzięki niesamowitym występom aktorskim i za klimat wciągający nas w sam środek świata mody, który jednocześnie był wyśmiewany i podziwiany.

W ciągu 20 lat zmieniło się zarówno nasze społeczeństwo, jak i podejście do filmów. Ostatnio często pojawia się pytanie: "czy produkcja x dobrze się zestarzała?". W przypadku tego modowego Diabła – tak średnio. W dobie aktualnych działań body positive oraz świadomości zdrowej pracy wiele żartów przestaje śmieszyć, a ekranizacja coraz częściej uchodzi za toksyczną. Nieco jakby na ratunek Mirandzie Priestly przychodzi tegoroczna kontynuacja, którą możemy nazwać czymś pomiędzy sequelem a rebootem. Niech Was nie zmyli nazwa – kontynuacja filmowa nie ma nic wspólnego z kontynuacją powieści wydaną w 2013 roku. I choć Diabeł ubiera się u Prady 2 teoretycznie opowiada o dalszych losach uwielbianych bohaterów, w praktyce otrzymujemy niemalże identyczną historię, z tym że jest ona zaktualizowana do obecnych czasów. Efekt? To ponownie działa!

fot. zwiastun filmu Diabeł ubiera sie u Prady 2

Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że niektórzy z tego powodu będą kręcić nosem, w końcu już to widzieliśmy. Ba, nawet niektóre sceny są jak żywcem wyjęte z oryginału. Z drugiej strony prawda jest taka, że w kinie było już praktycznie wszystko, a większość filmów powtarza utarte i sprawdzone schematy. Rzecz jasna – nie jest to piękna historia z wieloma ukrytymi symbolami czy przekazem mnóstwa wartości. Sama nie miałam żadnych oczekiwań wobec fabuły Diabeł ubiera się u Prady 2. Chciałam dostać rozrywkowe kino w vogue'owym klimacie pełnego humoru i parodiującego show-biznes high fashion. I właśnie to dostałam.

Chociaż nie będę ukrywać – nie wszystko w przeniesieniu historii zadziałało. W części z 2006 roku istotną rolę odgrywa sfera romantyczna w życiu Andy. Dostajemy związek przyczynowo-skutkowy, bo jej nowa praca ma wpływ na jej relacje, co również napędza fabułę. W Diabeł ubiera się u Prady 2 twórcy ponownie zdecydowali się na konieczność obecności miłości w życiu Andy. Tylko ten wątek jest już całkowicie zbędny. Nie ma związku z resztą fabuły, a jedynie wydłuża film o jakieś 10 minut. Niestety trochę to wyglądało, jakby twórcy uznali, że życiowy sukces głównej bohaterki – uznanej dziennikarki z 20-letnim doświadczeniem – i tak będzie niepełny bez mężczyzny u boku.

fot. zwiastun filmu Diabeł ubiera sie u Prady 2

Były dwie rzeczy, których się bałam przed seansem Diabeł ubiera się u Prady 2, bo wiem, że to elementy często psujące sequele. Mówię o nadmiernym opieraniu się na nostalgii widza i psuciu postaci poprzez odebranie im dotychczasowego charakteru. Jedno i drugie wynika z chęci wyciśnięcia jak największej ilości pieniędzy z sukcesu filmowego bez pomysłu na kontynuację. Oczywiście, że w nowej produkcji znajdziemy nawiązania do poprzedniej części, jednak na szczęście nie jest to przesadzone. Moje obawy były niepotrzebne. Podobnie w przypadku postaci – każda z nich jest wciąż tak samo iconic jak była. Szczególnym plusem jest tutaj rozwój Emily, której rola znacznie urosła, a twórcom udało się jej "nie popsuć".

W kwestii bohaterów miałam jedynie problem z uwierzeniem, że w ich świecie od poprzednich wydarzeń również minęło 20 lat, bo oni wcale się nie postarzyli. Przez to w mojej głowie to był jakiś krótki odstęp czasu, co trochę gryzło mi się z fabułą. Ale to już nie jest kwestia twórców, a aktorów, którzy wyglądają niemalże tak samo jak w 2006 roku. 

Zaktualizowanie "Diabła" do aktualnych czasów nie opiera się tylko na uwspółcześnieniu humoru, ale także warstwy wizualnej. Bądźmy szczerzy – oglądając Diabeł ubiera się u Prady, od razu widać, że to produkcja z początku lat 2000. Teraz to, jak wygląda film, również ma znaczenie. I muszę przyznać – sequel wygląda naprawdę dobrze. Co prawda widziałam już komentarze dotyczące zwiastuna, że "pierwsza część wygląda filmowo, druga jak reklama". Już po zwiastunie i zdjęciach promocyjnych widać, że panuje tam minimalizm kolorystyczny. Oczywiście, każdy ma swoje subiektywne poczucie estetyki, ale nie da się ukryć, że jest to historia osadzona w świecie tego, co modne. A w modzie jest właśnie taki minimalizm. No i wszystko ładnie się łączy. 

fot. zwiastun filmu Diabeł ubiera sie u Prady 2

Diabeł ubiera się u Prady 2 okazał się dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Byłam gotowa na zepsucie kultowego filmu, a otrzymałam godnego następcę. Spodziewałam się Walmartu, a to jednak wciąż Chanel.

That's all.

Więcej recenzji filmowych nowości na Movies Room:

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Zakochana w filmach i muzyce, a także ich połączeniu w postaci musicali. Pierwszą część Harry'ego Pottera oglądała prawdopodobnie, zanim nauczyła się mówić. Typowy geek, którego mieszkanie pełne jest figurek, plakatów kinowych i płyt CD.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Ocena recenzenta

70/100
  • Zachowuje klimat oryginału z zaktualizacją do obecnych czasów
  • Cały czas świetne postacie 
  • Aktorstwo
  • Warstwa wizualna
  • Rozwój postaci Emily
  • Wciąż ten sam humor
  • Zupełnie zbędny wątek miłosny
  • Czasami naiwny
  • Długo nie wierzyłam, że minęło 20 lat

Movies Room poleca