Ponad tysiąc twórców z Hollywood mówi stanowcze nie jednej z największych transakcji w historii branży. Wśród nich są największe nazwiska - i mają poważne obawy.
Ponad 1000 osób związanych z przemysłem filmowym, w tym Joaquin Phoenix, Don Cheadle, J.J. Abrams, Ben Stiller, Kristen Stewart, Denis Villeneuve czy David Fincher, podpisało otwarty list sprzeciwiający się fuzji Warner Bros. Discovery i Paramountu wartej 111 miliardów dolarów. Ich zdaniem to krok, który może znacząco zmienić - i to niekoniecznie na lepsze - przyszłość całej branży.
Sygnatariusze listu nie mają wątpliwości, że połączenie dwóch gigantów jeszcze bardziej ograniczy konkurencję. Zwracają uwagę, że branża już teraz odczuwa skutki wcześniejszych konsolidacji - powstaje mniej filmów, zwłaszcza tych średniobudżetowych, a niezależni twórcy mają coraz trudniej, by przebić się ze swoimi projektami. Ich zdaniem decyzje o tym, co trafia na ekrany, są podejmowane przez coraz węższe grono decydentów, co prowadzi do ograniczenia różnorodności opowieści.
Twórcy podkreślają, że po tej fuzji liczba dużych studiów filmowych w USA może spaść do zaledwie czterech. To - ich zdaniem - oznacza mniej możliwości zarówno dla twórców, jak i dla widzów. W liście pojawiają się też obawy o miejsca pracy oraz przyszłość mniejszych firm i lokalnych produkcji, które mogą nie wytrzymać konkurencji z jeszcze większymi korporacjami. Poniżej treść listu:
Jako filmowcy, dokumentaliści oraz profesjonaliści z branży filmowej i telewizyjnej, piszemy, aby wyrazić nasz jednoznaczny sprzeciw wobec proponowanej fuzji Paramount i Warner Bros. Discovery. Ta transakcja jeszcze bardziej skoncentrowałaby już i tak skupiony rynek medialny, ograniczając konkurencję w momencie, gdy nasza branża — i odbiorcy, którym służymy — najmniej mogą sobie na to pozwolić. Rezultatem będzie mniej możliwości dla twórców, mniej miejsc pracy w całym ekosystemie produkcyjnym, wyższe koszty oraz mniejszy wybór dla widzów w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Co alarmujące, ta fuzja zmniejszyłaby liczbę głównych amerykańskich studiów filmowych do zaledwie czterech.
Nasza branża już teraz znajduje się pod ogromną presją, w dużej mierze z powodu wcześniejszych fal konsolidacji. Byliśmy świadkami znacznego spadku liczby produkowanych i dystrybuowanych filmów, a także zawężenia rodzaju historii, które otrzymują finansowanie i trafiają do dystrybucji. Coraz częściej niewielka liczba potężnych podmiotów decyduje o tym, co powstaje — i na jakich warunkach — pozostawiając twórcom i niezależnym firmom coraz mniej realnych możliwości utrzymania swojej działalności. Konsolidacja mediów przyspieszyła zanik filmów średniobudżetowych, osłabienie niezależnej dystrybucji, załamanie rynku sprzedaży międzynarodowej, likwidację realnego udziału w zyskach oraz podważenie wiarygodności przypisywania autorstwa (napisów końcowych).
Łącznie czynniki te zagrażają trwałości całej społeczności twórczej. Obejmuje to również zagrożenie dla życia zawodowego dziesiątek tysięcy pracowników, którzy ją współtworzą — głównie w małych firmach i niezależnych przedsiębiorstwach działających w lokalnych gospodarkach i społecznościach w całym kraju. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni sygnałami poparcia dla tej fuzji, które stawiają interesy niewielkiej grupy wpływowych interesariuszy ponad dobrem publicznym. Integralność, niezależność i różnorodność naszej branży zostałyby poważnie naruszone. Konkurencja jest kluczowa dla zdrowej gospodarki i zdrowej demokracji — podobnie jak rozsądna regulacja i jej egzekwowanie. Konsolidacja mediów już osłabiła jedną z najważniejszych globalnych branż Ameryki — taką, która od dawna kształtuje kulturę i łączy ludzi na całym świecie.
Na szczęście ktoś podejmuje działania w tej sprawie. Prokurator generalny Kalifornii Rob Bonta oraz jego odpowiednicy w innych stanach podobno analizują tę fuzję i rozważają kroki prawne, aby ją zablokować. Jesteśmy wdzięczni za ich przywództwo i jesteśmy gotowi wesprzeć wszelkie działania mające na celu zachowanie konkurencji, ochronę miejsc pracy oraz zapewnienie dynamicznej przyszłości naszej branży, amerykańskiej kultury i naszego najważniejszego produktu eksportowego.
Druga strona sporu przedstawia zupełnie inną narrację. Paramount zapewnia, że fuzja pozwoli zwiększyć liczbę produkcji i inwestować w nowe projekty. Studio deklaruje realizację co najmniej 30 dużych filmów rocznie i większe wsparcie dla twórców na różnych etapach kariery. Według przedstawicieli firmy połączenie sił ma wzmocnić konkurencję, a nie ją ograniczyć.
Słyszymy i rozumiemy obawy, które część naszej społeczności twórczej podniosła, i szanujemy zaangażowanie w ochronę oraz rozwój kreatywności. Co ważne, jako twórcy wiemy z własnego doświadczenia, że jest to również moment, w którym branża przechodzi znaczące zmiany — a potrzeba silnych, nastawionych na twórczość i dobrze dokapitalizowanych firm, które mogą nadal inwestować w opowiadanie historii, nigdy nie była większa.
Ta transakcja w wyjątkowy sposób łączy uzupełniające się mocne strony, tworząc firmę zdolną do zatwierdzania większej liczby projektów, wspierania odważnych pomysłów, wspierania talentów na różnych etapach kariery oraz dostarczania historii widzom na prawdziwie globalną skalę — przy jednoczesnym wzmacnianiu konkurencji poprzez zapewnienie, że wiele dużych podmiotów nadal inwestuje w twórców. Jasno określiliśmy nasze zobowiązania w tym zakresie: zwiększenie produkcji do minimum 30 wysokiej jakości filmów fabularnych rocznie z pełną dystrybucją kinową, dalsze licencjonowanie treści oraz zachowanie kultowych marek z niezależnym kierownictwem kreatywnym — tak aby twórcy mieli więcej możliwości dla swojej pracy, a nie mniej.
Rozumiemy obawy wynikające z zakłóceń, jakie dotknęły naszą branżę w wyniku pandemii COVID-19, wejścia dużych firm technologicznych oraz zmian w zachowaniach konsumentów, ale obiecujemy jedno: Paramount pozostaje głęboko zaangażowany we wspieranie talentów, a ta fuzja wzmacnia zarówno wybór konsumentów, jak i konkurencję, tworząc większe możliwości dla twórców, widzów oraz społeczności, w których żyją i pracują.
Źródło: comicbookmovie.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.