W ubiegłym roku świat kina poniósł kilka strat, ale do najdotkliwszych należała śmierć właśnie tej postaci. Val Kilmer zdążył dać popis w niejednej produkcji z bardzo różnych gatunków, ale już niestety go z nami nie ma. Nie znaczy to, że jego oblicza nie ujrzymy w kolejnym filmie.
Temat sztucznej inteligencji wypływa coraz częściej w różnych kontekstach - także i w branży filmowej. Tym razem rozchodzi się o Vala Kilmera i pewien niezależny projekt, którego tytuły w tym kontekście brzmi dosyć ironicznie.
Jeszcze w 2020 roku Val Kilmer został obsadzony w filmie Coerte Voorheesa jako katolicki ksiądz i zarazem indiański spirytualista. Z rolą ojca Fintana pojawia się jednak pewien problem, gdy gwiazdor podupadł na zdrowiu bardziej niż kiedykolwiek. Mimo wszystko Voorhees był bardzo zdeterminowany, aby doprowadzić do angażu. Powodów było kilka, w tym rdzenne pochodzenie Kilmera. Twórca dogadał się z rodziną zmarłego, by odtworzyć jego wizerunek przy pomocy generatywnej sztucznej inteligencji. Tym samym opowieść o dwojgu archeologów odkrywających historię Indian z plemienia Navajo ma posiadać również ten ważny drugoplanowy występ.
Źródło: Deadline
Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.