Wokół serialu Ołowiane dzieci wciąż trwa dyskusja dotycząca fikcyjnych wątków i kontrowersyjnych zmian względem postaci oraz wydarzeń związanych z szopienicką epidemią ołowicy w latach siedemdziesiątych. Reżyser Maciej Pieprzyca w nowym wywiadzie broni scenariusza Jakuba Korolczuka: “bez tej fikcji, której często używamy, to tej historii nie dałoby się opowiedzieć”.
Ołowiane dzieci to najchętniej oglądany polski serial Netflixa na początku 2026 roku. Każdy odcinek produkcji przypomina, że fabuła jest inspirowana prawdziwą historią lekarki Jolanty Wadowskiej-Król, która w latach 70. XX wieku odkryła epidemię ołowicy wśród dzieci z katowickich Szopienic. Serial z miejsca podbił serca większości widzów (obecna średnia ocen na Filmweb to 7.7/10, na IMDb 7,6/10), lecz w ostatnim czasie coraz głośniej wybrzmiewają również krytyczne głosy zwracające uwagę na kontrowersyjne decyzje artystyczne twórców i niezgodności historyczne.
Wśród najmocniej krytykowanych decyzji kreatywnych są te dotyczące pominięcia zasług profesor Hager-Małeckiej i zastąpienia jej fikcyjną postacią konformistki oraz beneficjentki systemu profesor Berger czy upraszczające przedstawienie Śląska i Ślązaków jako ciemnogrodu i zacofanego miejsca, które musi naprawić zbawca z zewnątrz. Zwraca się również uwagę m.in. na wprowadzanie w serialu Ołowiane dzieci fikcyjnych wątków protestów w Hucie, wizyty Breżniewa oraz “niewiadomego” pochodzenia, ciąży, inwigilacji i represji SB w historii doktor Wadowskiej-Król.
W ogólny sposób do tych zarzutów odniósł się Maciej Pieprzyca. Reżyser serialu Ołowiane dzieci w audycji Spotkanie z… w Programie 1 Polskiego Radia stwierdził, że bez wprowadzenia elementów fikcyjnych nie dałoby się opowiedzieć prawdziwej historii sprzed pięćdziesięciu lat.
To jest pewien paradoks. My filmowcy używamy fikcji do tego, żeby tę prawdę, którą się inspirujemy w ogóle przedstawić, żeby ta prawda była zrozumiała. Myślę, że bez tej fikcji, której często używamy, to tej historii nie dałoby się opowiedzieć.
Pieprzyca dodał również, że część zmian wynikała po prostu z potrzeb dramaturgicznych i uatrakcyjnienia fabuły serialu.
Każda dramaturgia - mówię o fabule oczywiście - mamy tu do czynienia z serialem fabularnym, a nie dokumentalnym, rządzi się konfliktem i gdy tego konfliktu nie ma, to trzeba ten konflikt stworzyć. Mówi się, że jeśli w jednej scenie dwie osoby się zgadzają, to nie ma sceny. One się muszą nie zgadzać, bo wtedy mamy konflikt, wtedy ta historia idzie do przodu.
Ołowiane dzieci to sześcioodcinkowy dramat oparty na prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w latach 70. na Śląsku. Polski miniserial z biblioteki serwisu Netflix opowiada o młodej lekarce, Jolancie Wadowskiej-Król (w tej roli Joanna Kulig), która odkrywa, że dzieci mieszkające w pobliżu Huty Szopienice chorują na ołowicę, chorobę wywołaną zatruciem metalami ciężkimi. Podejmując walkę o ich zdrowie, musi stawić czoła komunistycznemu aparatowi państwowemu. Serial ukazuje odwagę, determinację i nadzieję jednej kobiety, której działania stają się iskrą zmian dla całej społeczności.
źródło: Polskie Radio Program 1 / ilustracja: materiały prasowe
Kontakt: [email protected] Twitter: @KonStar18