Advertisement



Man of Medan – pierwsze wrażenia z gry po przedpremierowym pokazie!

Horror w co-opie – czy to się może udać? Twórcy między innymi Until Dawn chcą nam udowodnić, że to ma sens, a wszystko za sprawą ich najnowszej produkcji Man of Medan. Studio Supermassive Games jest na tyle pewne swojego pomysłu, że zapowiada całą serię gier noszącą dumny tytuł The Dark Picture Anthology. Czy ich nowa gra ma rzeczywiście taki potencjał i rozpocznie growe uniwersum w horrorowym klimacie? Zapraszamy na pierwsze wrażenia z zamkniętego pokazu gry.

Na czym więc polega pomysł twórców z Supermassive Games? Ano na tym, że jak hucznie mówi hasło zapowiadające grę „nie graj sam”, lepiej przechodzić nową produkcję studia wraz z inną osobą. Nie chodzi tu o sam strach wywołany przez monstra z Man od Medan – choć dla niektórych to też może być dobry powód – lecz ze względu na dość ciekawy tryb poznawania historii, jaki zafundowali nam twórcy. Polega on na tym, że za pomocą połączenia przez sieć możemy ogrywać mroczną historię z udziałem znajomego. Dzięki temu drugi gracz przejmuje kontrolę nad postaciami z gry, które normalnie byłyby tylko NPC-tami. No i właśnie wtedy zaczyna się cała zabawa.

Zobacz również: Heavy Rain – recenzja długo oczekiwanej wersji na PC!

Fabuła Man of Medan opowiada o grupce przyjaciół, która postanowiła wybrać się na wycieczkę kutrem, a ich celem miał być wrak samolot spoczywający na dnie oceanu. Oczywiście, jak to zwykle w tego typu historiach bywa, miła wyprawa przeradza się w koszmar, a bohaterowie muszą walczyć o życie. Fabuła nie jest więc w żaden sposób odkrywcza, choć widać, że twórcy właśnie tak chcieli stworzyć tę historię, dzięki czemu gra ma błyszczeć w innych aspektach. Szybko więc łapiemy się co jest co i możemy skupić się na clou gry – wyborach.

Od tego, jak potoczy się cała fabuła w Man of Medan zależy od naszych wyborów i poczynać, ale także od decyzji podjętych przez naszego towarzysza. W grze mamy pięciu głównych bohaterów, którymi sterujemy naprzemiennie. Przejmujemy więc władzę nad jedną postacią, podejmujemy decyzje dialogowe, a te z kolei mają wpływ na dalszy przebieg relacji w grupie. Po pewnym czasie wchodzimy w skórę inne postaci i budujemy relacje dalej. Wpływamy też na to, co tak naprawdę w dalszej kolejności zobaczy nasz kolega po drugiej stronie. Z kolei on również może utrudnić lub ułatwić nam życie swoimi decyzjami. Ten aspekt sprawia, że gra jest naprawdę nieprzewidywalna, a kolejne przejścia produkcji mogą zdecydowanie różnić się od poprzednich – zwłaszcza jak weźmiemy do ponownej zabawy osobę, którą kuszą wybory w zupełnie inną stronę.

Man od Medan

Fot. materiały prasowe

Zobacz również: Death’s Gambit- recenzja gry. Śmierć, śmierć i śmierć… ale tym razem w 2D!

Co jeszcze ciekawsze, Man od Medan w wielu miejscach się rozgałęzia i znacząco zaczyna różnić się to, co widzimy my, a co widzi nas growy kompan. Za przykład dam scenę, gdzie ja udałem się w podwodną wycieczkę w stroju płetwonurka, a drugi gracz w tym czasie został na kutrze i musiał użerać się z nieproszonymi gośćmi. Wygląda więc na to, że do pełnego poznania wszystkich elementów gry, będziemy musieli przejść ją kilka razy. Lecz to akurat nie powinno być trudne, gdyż Man of Medan ma wystarczać na jakieś 4-5 godzin.

Jak dowiedzieliśmy się na pokazie, grę możemy ukończyć na wiele sposobów – jeśli będziemy ostrożni, cało mogą wyjść wszyscy bohaterowie, jeśli zaś będziemy wybierać nierozważnie, może skończyć się prawdziwą jatką. Twórcy nie przewidzieli jednak scenariusza, gdzie wszyscy bohaterowie zginą za szybko i gra skończy się przedwcześnie. Jak przekonaliśmy się podczas 1,5-godzinnej zabawy z grą, ocalenie każdego z grupki przyjaciół może być nie lada wyzwaniem, zważywszy choćby na to, że bohaterowie mogą zginąć na 69 sposobów – jest więc wiele okazji do postawienia krzyżyka na którejś postaci. Pamiętać trzeba też, że nie wystarczy nasza dobra gra, gdyż do śmierci może dojść także przed błąd drugiego gracz, który akurat nie zdąży nacisnąć odpowiedniego przycisku podczas sekwencji quick time event – a QTE jest tu naprawdę dużo, dobry refleks więc też się przydaje.

Man od Medan

Fot. materiały prasowe

Zobacz również: World War Z – recenzja gry. Starcie z najbardziej widowiskową hordą

Kwestią dyskusyjną zostaje, na ile tak naprawdę nasze decyzje wpływają na dalszy przebieg wydarzeń w grze. Podczas pokazu każdy podejmował dość różne decyzje, a jednak wszyscy widzieli taki sam finał udostępnionego nam fragmentu. Oczywiście nasze wybory mogą mieć duże znaczenie w dalszej części gry, która zapowiada się jeszcze ciekawiej niż początkowy fragment.

Jak się okazało, gra dla dwóch graczy przez sieć to niejedyny sposób poznawania fabuły gry. W Man of Medan możemy obcować z historią również w pojedynkę – co jest dość mało atrakcyjnym wyborem przy świetnej zabawie w co-opie – lecz co ciekawsze, dostaniemy też tryb kanapowy, gdzie zagramy nawet w pięciu graczy przed jednym telewizorem. W tym wariancie każdy będzie mógł sterować jedną postacią, a podczas gry będziemy podawać sobie pada z ręki do ręki. Bardzo ciekawa propozycja na weekendowe spotkanie ze znajomymi.

Man od Medan

Fot. materiały prasowe

Zobacz również: Judgment – recenzja gry. Yakuza, jakiej nie znamy!

Po 1,5 godziny zabawy z Man of Medan muszę przyznać, że gra zapowiada się co najmniej interesująco i już nie mogę doczekać się, by poznać dalszy ciąg historii. Sieciowy tryb kooperacji sprawdza się tu wyśmienicie i wprowadza czynnik nieprzewidywalności, co naprawdę uatrakcyjnia rozgrywkę. Nie przeszkadza nawet dość sztampowe podejście twórców do fabuły rodem z horrorów klasy B, gdyż dzieje się tu co niemiara, a wybory i quick time eventy skutecznie podnoszą ciśnienie. Nic tylko czekać.

Man of Medan mogliśmy przetestować dzięki uprzejmości firmy Cenega, polskiego wydawcy gry.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor współprowadzący działu Gry

Zawodowy kanapowiec, którego siłą trzeba powstrzymywać przed obejrzeniem kolejnego odcinka serialu. Wieloletni fan kina azjatyckiego - żaden łamiący prawa fizyki chiński wojownik czy wytatuowany japoński gangster nie jest mu straszny. Podczas wypadu do kina ze znajomymi nie pogardzi również dobrym filmem superbohaterskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?