Advertisement



Tak świętujemy 80 lat Batmana! Historia nietoperza z Gotham!

Batman obchodzi w tym roku 80 urodziny! Taką okazje trzeba uczcić! Zobaczcie jak świętowaliśmy jubileusz nietoperza z Gotham w Samsung QLED Roomie i przeczytajcie jak rozwijała się postać Mrocznego Rycerza na przestrzeni lat! Na koniec mamy dla Was wyjątkowe QUIZY!

Tomasz Rewers i ekipa Movies Room

Superbohaterowie w ostatnich latach przeżywają swój renesans, w większości za zasługą filmów. Gdy jednak wrócimy do ich komiksowych źródeł, przekonamy się, że ich historia rozpoczęła się wiele dekad wcześniej. Niedawno świętowaliśmy jubileusz Supermana, teraz przyszła kolej na innego ikonicznego herosa DC Comics – Batmana. Mroczny Rycerz obchodzi osiemdziesiąte urodziny i nikt chyba nie zaprzeczy temu, że przez te lata działał aktywnie na płaszczyźnie nie tylko medium komiksowego.

Mroczny Rycerz debiutował na łamach Detective Comics vol. 1 #37 w maju 1939 roku. Początki jego historii są wszystkim znane, niemal wrosłe w popkulturową świadomość. Oto dziewięcioletni Bruce Wayne wraz z rodzicami opuszcza kino po seansie Zorro. Gdy rodzina wkracza w mroczną uliczkę, drogę zagradza im uzbrojony rabuś. Kilka sekund później Thomas i Martha Wayne padają martwi, a małoletni Bruce przestaje być energicznym dzieciakiem z dobrego domu i wkracza na dobrze nam znaną ścieżkę. To w tym dramatycznym momencie narodził się Batman, choć samotny chłopiec na Crime Alley jeszcze nie do końca zdawał sobie z tego sprawę.

Myśląc o najważniejszych dziełach z komiksowej bibliografii Batmana, przychodzi mi na myśl zaskakująco dużo tytułów. Większość z nich pojawiła się u nas, czasem nawet więcej niż jeden raz. Z kolei z okazji 80-lecia Egmont wypuścił specjalne czarno-białe wydania z serii Batman Noir. Kilka tytułów z poniższej listy znajduje się w jubileuszowej edycji i polecam poznać je wszystkie.

  • Batman: Zabójczy Żart – kameralna, acz treściwa historia Alana Moore’a i Briana Bollanda, opowiadająca o wyjątkowym starciu Mrocznego Rycerza i Jokera. Moore sprawnie pokazał w niej relację, czy raczej grę, jaka od lat toczy się między nietoperzem i klaunem, i która zdaje nie mieć się końca.

  • Batman: Długie Halloween – pełnoprawny kryminał, w którym wątek superbohaterski jest niezwykle sprawnie umieszczony. Tajemniczy morderca Holiday zabija kolejne ważne figury w gangsterskim świecie Gotham. Chaos wylewa się na ulice, a jedynymi osobami mogącymi powstrzymać spiralę przemocy jest trio Batman/Gordon/Harvey Dent.

  • Batman: Rok Pierwszy – każdy ma swoje początki i często są one niełatwe. Batman w pierwszych miesiącach swej działalności nie był tak sprawny, jak wiele lat później. W tym samym czasie do Gotham przybywa Jim Gordon, któremu korupcja szerząca się w policji

  • Batman: Powrót Mrocznego Rycerza – Frank Miller przyczynił się do rozwoju Batmana nie tylko poprzez wyraziste nakreślenie jego pierwszych lat działalności. Tym razem autor przenosi nas dekady po zakończeniu kariery Batmana, w świat, który aż cuchnie degeneracją. Bruce Wayne nie należy jednak do delikatnych emerytów a tak się składa, że miasto potrzebuje Batman jak nigdy przedtem.

  • Batman: Trybunał Sów – różnie mówi się o komiksach Scotta Snydera i Grega Capullo, jednak nawet najwięksi krytycy muszą przyznać, że jego początek był wybitny. Batman, który ponoć znał Gotham od podszewki, przekonuje się, że nad jego miastem od dawna krąży złowieszczy cień Trybunału Sów. Dotychczasowa miejska legenda ożywa, a Mroczny Rycerz zmuszony jest sobie z nią poradzić.

  • Batman: Knightfall – Obrońca Gotham najczęściej wychodził obronną ręką w bojach z elementem przestępczym. Do czasu, aż pojawił się Bane. Naładowany Venomem, narkotykiem podnoszącym fizyczne zdolności, dosłownie i w przenośni łamie herosa, na stałe wpisując się w historię i panteon jego arcywrogów. Wydarzenie to rozpoczyna też karierę jednego z najciekawszych zastępców Bruce’a na stanowisku Batman – Azraela.

  • Batman: Azyl Arkham – psychodeliczna opowieść Granta Morrisona i Dave’a McKeana, w której Nietoperz, zmuszony przez Jokera, przeżywa duchową wędrówkę w mrocznych korytarzach Azylu Arkham – ośrodka dla obłąkanych, którego nawet założyciel skończył w objęciach szaleństwa.

  • Batman: Mroczne odbicie – kilkukrotnie w historii pelerynę Batmana przywdziewał ktoś inny niż Bruce Wayne. Po wydarzeniach z Ostatniego Kryzysu brzemię przejmuje Dick Grayson, pierwszy Robin, znany też jako Nightwing. Wychowanek Wayne’a szybko poznaje, jak smakuje służba Mrocznego Rycerza, mierząc się z psychopatycznym synem Jima Gordona.

  • Batman: Hush – Zamaskowany Krzyżowiec zdążył dorobić się sporej galerii przeciwników, lecz Jeph Loeb i Jim Lee udowadniają, że jest w niej jeszcze dużo miejsca. Echa z przeszłości powracają i wywracają życie Bruce’a do góry nogami, wykorzystując przy tym nawet klasycznych wrogów herosa.

  • Batman: Śmierć w rodzinie – wszyscy pamiętają o śmierci Wayne’ów, która dała de facto początek Batmanowi. Zapomina się jednak o zgonie drugiego Robina/Jasona Todda, który poniósł śmierć z ręki Jokera. Może dlatego, że po latach powrócił zza grobu jako Red Hood, a obecnie ponownie współpracuje ze swym mentorem? Niemniej Śmierć w rodzinie to kluczowe dzieło, które sprawiło, że w głowie Mrocznego Rycerza wciąż tli się płomień obawy o swych podopiecznych.

Oprócz samodzielnych tytułów, Nietoperz był motorem dla wielu historii i eventów ze stajni DC. Takie tytuły jak Wieża Babel, Przyjdź Królestwo czy Sprawiedliwość, które tylko poświadczają o jego wyjątkowej pozycji w świecie DC. Warto odnotować, że zdarzało mu się występować obok postaci z innych wydawnictwa. Batman zaliczył występy między innymi u boku Hellboy’a, sędziego Dredda czy marvelowskiego Daredevila. Pojawił się też na kartach kilku książek, napisanych nie tylko na podstawie powieści graficznych, które są częścią jego dziedzictwa.

Kardynalną rolę w mitologii Batmana pełnią również filmy i seriale, które sięgają jeszcze roku 1943. To właśnie w czasie, gdy w Europie trwała II Wojna Światowa heros w nietoperzowym wdzianku działał przeciwko japońskiemu uzurpatorowi, zagrażającym jankeskiej wolności. Myśląc jednak o oldschoolowym kinie z Mrocznym Rycerzem, pierwsze co przychodzi mi na myśl to serial i film z Adamem Westem w roli głównej z 1966 roku. W nich heros może nie jest taki znowu mroczny, lecz na pewno rycerski, a jego momentami wręcz karykaturalna komiksowość do dziś przysparza mu rzesze fanów.

Na szacunek zasługują też pozostali aktorzy jak Cesar Romero wcielający się w Jokera czy Burt Ward jako Robin i Yvone Craig w roli Batgirl. Kolejna produkcja pojawiła się dopiero w 1982, a na fotelu reżyserskim zasiadał Tim Burton. Oryginalny twórca w szczególny sposób nakreślił filmową wersję Batmana, co przysporzyło mu zarówno fanów, jak i przeciwników. W tym i w kolejnym obrazie twórcy Miasteczka Halloween w rolę Batmana wcielił się Michael Keaton, do którego na długie lata przylgnęła łatka Batman.

W 1995 za kolejną ekranizację wziął się Joel Schumacher. Tutaj jednak ani Batman Forever, ani Batman i Robin z 1997 nie zaskarbiły sobie pochlebnych opinii fanów postaci. Pomimo udziału chociażby Vala Kilmera, Tommy Lee Jonesa czy Jima Carrey’a, plastikowa sceneria, jej komiczne wręcz detale i ziejący absurdami scenariusz do dziś są obiektem kpin. Obecnie najlepiej oceniana jest trylogia Christophera Nolana, który odrzucił kicz i schematy, sprawdzające się dobrze w komiksie, lecz nieadekwatne w filmie. Nawet teatralni dotąd złoczyńcy byli w jego interpretacji niezwykle wyważeni. Heath Ledger tworzący arcymistrzowską kreację Jokera czy trzymający się szeleczek Bane Toma Hardy’ego byli odtrutką na kabaretowych łotrów Schumachera.

W końcu w 2016 roku Zack Snyder, mający już na koncie kilka udanych komiksowych ekranizacji, wyreżyserował Batman v Superman: Świt sprawiedliwości. Za maską nietoperza krył się Ben Affleck, występujący również w tej roli w Legionie Samobójców i Lidze Sprawiedliwości. Czy zrobił wrażenie na widzach jak swego czasu Michael Keaton u Burtona czy Christian Bale u Nolana? Powiem najdelikatniej jak się da – nie powtórzył on sukcesu Roberta Downey’a Jr. w roli Iron Mana. Choć wina nie leży tu po jego stronie to niestety wątpię, aby „Batffleck” prędko (jeśli kiedykolwiek) powrócił.

W zapowiedzianym The Batman Matta Reevesa odtwórca głównej roli ma być Robert Pattison. Niebywale zdolny aktor, za którym ciągnie się wizerunek połyskującego wampira. Myślę jednak, że kreacja Mrocznego Rycerza zmaże niechciane odblaski i przyniesie szacunek u tej części publiczności, która nie mogła zapomnieć mu Zmierzchu. I zapewne Pattison nie będzie ostatnim Batmanem na kinowym ekranie.

Kilka słów jeszcze o animacji, gdyż w tej dziedzinie Zamaskowany Krzyżowiec również może pochwalić się sukcesami. Batman: The Animated Series (1992-1995) jest bodaj najlepiej znaną produkcją i jeszcze dzisiaj wywołuje u mnie dreszczyk emocji. Stylistyka neo-noir sprawia, że animacja ta nie ma barier wiekowych, zapewniając dobrą zabawę dla najmłodszych, jak i klimatyczny seans dla nieco starszych widzów.

Od tego tytułu niedaleko do Batman Beyond, (1999-2001) serialu, w którym akcja przenosi nas w przyszłość. Wayne jest już starcem i poszukuje następcy, którym okazuje się Terry McGinnis. W tej serii dominuje cyberpunkowy klimat, choć sporo miejsca pozostało dla standardowej superbohaterskiej opowieści. Nie zapominajmy o klasykach sprzed dekad, z których część niestety uległa upływowi czasu.

Ciekawym podejściem do postaci Batman cechuje się Lego. Klockowy gigant pokazuje go bowiem w w dość stereotypowy sposób, często puszczając oko do widza. Przy tym wszystkim nie kala jego legendy, przypominając na przykład widzom nieco zapomnianych antagonistów bohatera i umiejscawiając masę easter eggów. Animacja spod znaku nietoperza ma się dobrze nie tylko w serialu. Batman: W cieniu Czerwonego Kaptura (2010), Batman: The Killing Joke (2016), Batman: Gotham by Gaslight (2018) czy Batman: Ninja (2018) to jedne ze świeższych przykładów produkcji z jego udziałem.

Batman zdobył również serca graczy serią Arkham, za którą odpowiada studio Rocksteady oraz Warner Bros. W skład serii weszły gry Arkham Asylum, Arkham City, Arkham Knight oraz dopełniający trylogię tytuł Batman Arham VR, jak również prequelowa historia Warnera: Arkham Origins.

Osiemdziesiąt lat to zacny wiek i jestem pewien, że heros z Gotham nie musi się bać o kolejne lata swej kariery. Mroczny Rycerz jest daleko za granicą nieprzekraczalną dla większości superbohaterów. Jeśli DC chce zrównać się MCU pod względem liczby miłośników ich filmów, musi sięgnąć z głową po Batmana i jego całą otoczkę. Nie przesadzę bowiem, gdy powiem, że Mroczny Rycerz jest bezkonkurencyjny. Na przestrzeni tych ośmiu dekad stał się on prawdziwą ikoną kultury, nie tylko tej popularnej. Pozostaje mu więc tylko życzyć jeszcze większych sukcesów. Na wszelkich płaszczyznach jego kariery! A na koniec mamy dla Was coś specjalnego! Poniżej sprawdzić możecie się w Batmanowych Quizach!

QUIZ: Jak dobrze znasz trylogię Mrocznego Rycerza?

QUIZ: Jak dobrze znasz Batmana Tima Burtona?

Ilustracja główna: Movies Room

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?