TOP 10 – Najlepsze polskie role dubbingowe w animacjach

Nie cierpię chodzić na filmy z dubbingiem. To zdanie wypowiada spora część kinomanów, a ja jestem w stanie się pod nim podpisać. Dubbingowanie filmów aktorskich według mnie mija się z celem. Często nie dość, że wygląda sztucznie, to jeszcze rani uszy. Ale są jeszcze animacje. Tutaj sprawa ma się zupełnie inaczej. Nikt nie musi podrabiać głosu aktora, można wprowadzić małe zmiany w tłumaczeniu, tak aby dopasować je do naszych realiów. Rodzime wersje bajek znacznie rzadziej odbiegają od oryginałów, mamy fantastycznych aktorów głównie dubbingowych, a i inne gwiazdy ekranu są często zapraszane do współpracy i mogą się wykazać. Dlatego dzisiaj postanowiłem opowiedzieć o tych osobach, których w ostatnich latach słuchało mi się w animacjach najprzyjemniej. Nazwisko aktora ani razu się nie powtórzy, bo wtedy trzeba byłoby zapełnić co najmniej pół rankingu Jarosławem Boberkiem, a także będę starał się wyróżnić tych, którzy na co dzień takimi rolami się nie zajmują, ale jak już to zrobili, to podołali zadaniu. Zaczynajmy.

10. Olaf Lubaszeno jako Ralph Demolka w filmie Ralph Demolka

Ralph Demolka ze znakomitej animacji Disneya to poczciwy bohater gry komputerowej, który choć może przerazić aparycją, raczej nie byłby w stanie skrzywdzić nawet muchy. Jego problemem jest to, że w swojej grze jest tym złym i niszczy wszystko co napotka na swojej drodze. To naprawdę trudna do odegrania postać ze sprzecznościami, które Lubaszenko oddał swoim głosem znakomicie. Medal dla Ralpha, jak i dla Olafa jak najbardziej się należy.

9. Wojciech Malajkat jako Kot w butach w filmach serii Shrek oraz Kot w butach

Choć w serii o zielonym ogrze zawsze był tym drugim, nie sposób go w takim rankingu nie wyróżnić. Odcisnął piętno na swojej postaci i pamiętamy go świetnie, mimo że mierząc się z oryginalnym materiałem musiał rywalizować z genialną rolą samego Antonio Banderasa. Ten kot jednak kojarzy mi się tylko i wyłącznie z charakterystycznym głosem Malajkata.

kot

8. Czesław Mozil jako Olaf w filmie Kraina Lodu

Ten wybór obsadowy na początku wydawał się dziwny, jednak okazał się być jak najbardziej trafiony. Od pierwszej zapowiedzi Krainy Lodu było wiadomo, że to bałwanek Olaf ma tutaj być gwiazdą i że to on będzie przyciągał widzów swoim urokiem. Charakterystyczna, niezbyt wyraźna polszczyzna Mozila zdecydowanie w tym pomogła.

olaf 

7. Wojciech Paszkowski jako Mike Wazowski w filmach Potwory i Spółka oraz Uniwersytet Potworny

Druga najważniejsza i najbardziej znana postać polskiego dubbingu po Jarosławie Boberku. Jego dokonań zarówno głosowych, jak i reżyserskich w tłumaczeniach nie sposób zliczyć. Jednak jeśli chodzi o duży ekran, najlepiej wyszło mu wcielenie się w ambitnego zielonego potwora Mike’a Wazowskiego w klasycznej animacji Pixara. Można byłoby tu jeszcze wyróżnić równie kapitalną rolę w tegorocznym Zwierzogrodzie, jednak świetnie oddany strach przed dziećmi przeważył o wyższości Potworów.

mike

6. Teresa Lipowska jako Zeniba w filmie Spirited Away: W krainie Bogów

Klasyczny film mistrza japońskiej animacji Hayao Miyazakiego nie mógł pozostać niezauważony. W bajce tak silnie osadzonej w kulturze Dalekiego Wschodu musiały pojawić się charakterystyczne głosy. Palma pierwszeństwa należy się roli mniejszej, ale znakomitej, którą wykreowała Teresa Lipowska jako wiedźma Zeniba. Ta lepsza z sióstr, służąca pomocą dobra babcia, na której widok boisz się, że po chwili zostaniesz żabą. Wystarczy ją jednak usłyszeć, aby wiedzieć że nic złego Ci nie grozi. Ta rola oddaje to idealnie.

zeniba


 

5. Małgorzata Socha jako Radość w filmie W głowie się nie mieści

Choć Sochę zarówno w kinie, jak i telewizji możemy oglądać i słyszeć często, według mnie nic w karierze nie udało jej się tak, jak dubbing najważniejszego uczucia małej Riley we W głowie się nie mieści. Aktorka dostarczyła tej postaci niesamowitą ilość dziecięcej energii, znakomicie odnalazła się w umyśle czternastolatki, zasypała nas dużą ilością uroczych dziecięcych żartów, a także była równie znakomita, gdy sytuacja nieco wymknęła się spod kontroli. Zgadzam się z tym, że Amy Poehler w oryginale była lepsza, jednak naprawdę nie była to kolosalna różnica.

radość

4. Cezary Żak jako Kapitan w filmie Wall-E

A tutaj sytuacja, w której aktor podkładający głos musiał oddać uczucia, jakie towarzyszą człowiekowi będącemu zapoznawanemu z tym, czym właściwie jest Ziemia. Ludność w arcydziele studia Pixar, mieszka od setek lat na statku Aksjomat, ponieważ zaśmiecona planeta do normalnej egzystencji się już nie nadaje. Kapitan, tak jak pozostała populacja statku nie zna Ziemi jako takiej, całe życie spędza w pozycji siedzącej, przez co problemy ma nawet z chodzeniem. Tak w filmie Wall-E ludzie zapuścili się w konsumpcyjnym trybie życia. I to Żak w swoim dubbingu oddaje świetnie. Sceny, w których poznaje zwyczaje ludzkości sprzed paruset lat są obrazami tak smutnymi i tak przekonującymi także dzięki jego dubbingowi.

3. Andrzej Grabowski jako Miś Tuliś w filmie Toy Story 3

Nie dajcie się oszukać. Ten puszysty, duży i pachnący truskawkami miś to jeden z najlepiej wykreowanych czarnych charakterów we współczesnym kinie. Porzucony przez kochaną Daisy, zrozpaczony, zagubiony w życiu. Tuliś nie był zły od samego początku, ale przeżył traumę, przez którą nie ufa nikomu i sam chce zawładnąć wszystkimi. Twardą ręką rządzi zabawkami w przedszkolu Słoneczko, a każdy bunt próbuje dusić w zarodku. To postać tragiczna, jednak tak bardzo zagubiona w swej nienawiści, że nie ma już dla niego ratunku. Grabowski natomiast trafia do tego rankingu za całokształt, ale myślę że wystarczyłaby jedna kwestia, gdy wypowiada: Gdzie teraz jest twój Andy, Szeryfie?. Wybitny film i wybitna rola.

tuliś 

2. Jarosław Boberek jako Król Julian w serii Madagaskar

Czas na króla dubbingu, bo jeśli myśli się o tej dziedzinie aktorskiego rzemiosła, ma się przed oczami twarz Jarosława Boberka, a w uszach multum głosów, jakie ten człowiek wykreował. A swoim najważniejszym osiągnięciem w kinie, postacią króla Juliana wygrał dwukrotnie. Raz że przyćmił aż czterech głównych bohaterów hitu studia DreamWorks, a dwa że swego czasu rozśpiewał całą Polskę, która solidarnie razem z nim wyginała śmiało ciało. Poradził sobie też z czterema pingwinami, które stanowiły jeszcze większą konkurencję. Słowem, zdobył Madagaskar. Ale jest jedna rola, którą wszyscy pamiętamy jeszcze bardziej. Myślę że każdy wie o kogo chodzi, ale nie przedłużając…

julian

1. Jerzy Stuhr jako Osioł w serii Shrek

Jakbym był psem, to bym się nazywał pies, a nie osioł! Ten cytat, jeden z wielu pamiętnych, dobrze oddaje, jak świetnie się stało, że ten osioł jest tym kim jest, nie został sprzedany przez swoją właścicielkę i stał się najwierniejszym towarzyszem wszystkich przygód Shreka. Jerzy Stuhr to aktor wybitny, mający w dorobku wielkie role u Kieślowskiego, Machulskiego czy innych klasyków rodzimego kina, jednak w panteonie jego osiągnieć wysokie miejsce zajmuje również ta rola dubbingowa. Rola w której rozkochał miliony Polaków, dzięki której Shrek stał się nad Wisłą filmem kultowym. Choć po pierwszej części dokooptowali mu także znakomitego kota, nie dał się zepchnąć z piedestału, przez prawie dekadę wzruszając i bawiąc do łez polską publiczność. Pokłony i oklaski.

osioł

ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.

Kontakt pod [email protected]

Twitter: xkolek1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?