Tylko Boga się boję. Wywiad z Jackiem Braciakiem. Premiera „Córki Trenera” na DVD

Córka Trenera to dramat w reżyserii Łukasza Grzegorzka, który niedawno miał swoją premierę na DVD. Film z wybitną obsadą (Braciak, Buzek, Żurawski) opowiada niełatwą historię młodej sportswoman i jej ojca. To właśnie z okazji nowego wydania wyróżnionego nagrodami filmu z Jackiem Braciakiem rozmawiał Maciek Rugała. Było o polskim kinie, o trudach wychowania, o szufladkowaniu, a nawet – poniekąd – o… Potopie Sienkiewicza. O czym jeszcze? Sprawdźcie sami!

Panie Jacku – Łukasz Grzegorzek, młody reżyser i scenarzysta. Pan – bez wątpienia bardzo doświadczony aktor filmowy i teatralny. Co Pana najbardziej przekonało do tego, by z nim współpracować? Mam tu bardziej na myśli Kamper, a więc pierwszy film, przy którym współpracowaliście, wielokrotnie nominowany do prestiżowych nagród filmowych. Czy był to swoisty kredyt zaufania w stosunku do młodego reżysera?

Spodobało mi się to, w jaki sposób Łukasz mówił o wątku tego szaleńca-kucharza (postać Marka Bana – przyp. red.). Był to w pewien sposób motyw mocno wyemancypowany z całego filmu – były to tylko dwie sceny, ale za to znaczące. Przekonał mnie także sposób jego pracy – to że jest człowiekiem oddanym, że ekipa jest zorganizowana, że wszyscy nie latają w kółko z telefonami komórkowymi. Jak już dostałem propozycję zagrania w Córce Trenera, pierwszy raz takiej głównej roli, o bogatym zamyśle i złożoności, to nie miałem najmniejszych wahań.

Czyli ten kredyt zaufania został spłacony i to właśnie, w dużej mierze, przekonało Pana do Córki Trenera? Czy możemy tak to rozumieć?

Tak, tak. Doskonale pan rozumie! (śmiech)

fot. materiały prasowe

Panie Jacku, Córka trenera to – nie chcę, żeby moje słowa zakrawały o snobizm – kino raczej subtelne i wymagające, chociaż bez wątpienia emocjonujące. Siłą rzeczy, to film, który miałby trudności, aby konkurować popularnością z np. produkcjami Wojciecha Smarzowskiego. I tu rodzi się moje pytanie – co Pana zdaniem wnosi do kina swoją twórczością Smarzowski, a co Grzegorzek? Chodzi mi głównie o sygnaturalne, unikatowe cechy każdego z nich, które mógł Pan zauważyć podczas pracy z nimi.

Z Wojtkiem to jest tak, że jego filmy są, jak mniemam, takim uderzeniem obuchem siekiery (czasem dosłownie!) w sensie tematu i traktowania rzeczywistości. Z kolei Córka Trenera jest przyczynkiem ku temu, aby zastanowić się nad wieloma rzeczami. W żaden nachalny sposób nie podaje nam rozwiązań. W zasadzie pozostawia nawet więcej wątpliwości. Jako widz też skłaniam się bardziej ku temu sposobowi opowiadania historii.

Zobacz również: Rozmawiamy z Cezarym Pazurą na premierze filmu Kurier

Czyli… Smarzowski bierze nasze umysły szturmem, a Grzegorzek subtelnie sączy się poprzez oczy i uszy do naszych umysłów?

I znowu świetnie pan to ujął!

(śmiech) Nieco prowokacyjnie infantylnie sformułuję następne pytanie, ale to świadomy zabieg. Córka Trenera to film bardziej wesoły czy bardziej smutny, wpędzający w zadumę?

…Trochę kawy, trochę herbaty! Jak pan tak to ja panu tak.

fot. materiały prasowe

W Polsce niektóre dyscypliny sportowe są marginalizowane przez wyższe organizacje sportowe czy instytucje państwowe. Mam tu na myśli to, że sportowcy w niektórych dyscyplinach są wspierani oburzająco małymi środkami, mimo ich, bez wątpienia, ciężkiej pracy. Czy Córka Trenera może nieco naświetlać ten problem?

Przyznam, że zupełnie się tym nie zajmowałem. W tej sprawie nie mam nic do powiedzenia.

Zobacz również: To budujące, że polskie kino pojawia się za granicą – rozmawiamy z Michaliną Łabacz

Rozumiem. Film Grzegorzka dotyka także tematów, powiedziałbym, psychologii freudowskiej – opowiada o wychowaniu, o relacji ojca z córką, a przede wszystkim o dojrzewaniu. Czy Pan, jako szczęśliwy ojciec trzech córek, mógłby polecić ten film jako małe studium? Wiadomo – jeśli ktoś chce wiedzy, niech sięga do książek. Ale czy ten film może rzucić nieco światła na to co robić w wychowaniu, a czego unikać?

Z tym szczęśliwym ojcem to pan przeholował – czasem się tak zdarza, że poprzestańmy na tym, że jestem po prostu ojcem trzech córek. Czy ten film jest o tym czego należy zaniechać? Może bardziej ukazuje to, co wychodzi bokiem i rodzicom i dzieciom. Opowiada czym jest konsekwencja, ostateczna decyzja, kontrola, manipulacja, przeżywanie czyjegoś życia.

fot. materiały prasowe

A więc na pewno to nie jest podręcznik, nigdy nie miał to być film instruktażowy, ale może ukazać jak działają niektóre elementy wychowania?

Tak, takie miałem głosy od widzów.

Panie Jacku, już na koniec – widz, który bywa w teatrze, śledzi rozwój polskiego kina albo po prostu jest fanem Smarzowskiego, nie ma wątpliwości na temat tego, że potrafi Pan malować na ekranie i na scenie bardzo barwną paletą kolorów. Jednak widz mniej wymagający, kojarzący Pana jedynie z ról dubbingowych czy z Rodzinki.pl chociażby, mógłby zaszufladkować Pana jako – czasem cynicznego, ale jednak – takiego śmieszka. Czy nie boi się Pan tego zaszufladkowania, które miało miejsce w przypadku np. Andrzeja Grabowskiego pomimo jego licznych ról i doświadczenia?

Ja się Boga tylko boję. A i to rzadko… Tylko Boga i łez ludzkich się boję!

(śmiech) I to już wszystkie moje pytania. Bardzo dziękuję za rozmowę!

Dziękuję również.

Ilustracja wprowadzenia: kadr z filmu Córka Trenera (2018)

Mały, szary człowiek. Tak podsumowałby go pewnie Adam Ostrowski. Albo też "bardzo dziwny, zaczarowany chłopiec" jak zrobiłby to Nat King Cole. Niepoprawny politycznie obserwator współczesności - świata, kina, książek i gier wideo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?