Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Mała Amelia – recenzja filmu. Czekolada pokarmem bogów

Autor: Hanna Kroczek
22 stycznia 2026
Mała Amelia – recenzja filmu. Czekolada pokarmem bogów

Dopiero co zakończył się 2025 rok. Jak można się było spodziewać, media społecznościowe zalała fala podsumowań, w tym tych filmowych. Tytułem, który przewijał się imponująco często, był Flow w reżyserii Gintsa Zilbalodisa. Miałam ogromną przyjemność porozmawiać z twórcą oraz zobaczyć ten film przedpremierowo na festiwalu AleKino.

Dlatego teraz poszłam w ciemno do kina, gdy tylko usłyszałam, że SoFilms wprowadza do Polski nową animację – Małą Amelię. Podobnie jak w przypadku Flow, zostajemy wciągnięci do intrygującego, onirycznego świata pełnego kolorów. Tym razem obserwujemy jednak ludzi, a w szczególności – tytułową bohaterkę, Amelię.

Mała Amelia | Dubbing PL - Kino Muza

fot. materiały prasowe

W opowieść wprowadza nas głos dziewczynki, która opisuje siebie jako… boga. Dowiadujemy się, że mieszka wraz z rodziną w Japonii w latach 60. ubiegłego wieku. Jej tata pracuje tam jako konsul Belgii. Ku zaskoczeniu wielu maluch nic nie mówi i pozostaje w ciągłej apatii, mimo ukończonych już dwóch lat. Wszystko zmienia się jednak, gdy rodzinę odwiedza babcia. Kobieta wpisuje się w stereotypowy obraz uroczej staruszki – jest ucieleśnieniem dobra, ciepła i miłości. Jej energia przedziera się nawet przez ekran i ogrzewa zmarznięte serca (oraz dłonie po mroźnej aurze na zewnątrz). Obecność babci działa na dziewczynkę cuda. Amelia zaczyna mówić, doświadczać otaczającej ją magii. Na jej drodze pojawia się także japońska opiekunka, która pokazuje jej zupełnie nową perspektywę na świat.

Oczywiście życie dziewczynki nie składa się wyłącznie z cudownych chwil – jak zresztą życie każdego z nas. Amelia staje twarzą w twarz z bardzo trudnymi emocjami, ale przy wsparciu bliskich nawet największe dramaty stają się bardziej znośne.

Mała Amelia | Festiwal Filmowy Tauron Młode Horyzonty

fot. materiały prasowe

Podobnie jak w przypadku Flow, wobec Małej Amelii można użyć sformułowania „inwersyjna podróż” w dwojakim znaczeniu. Z jednej strony jako widzowie zostajemy przeniesieni do Japonii. Biorąc głęboki oddech, czujemy zapachy przysmaków przygotowywanych przez mieszkańców wioski. Spacerujemy przez ogrody, pochylamy się nad zbiornikami wodnymi. Słuchamy opowieści o kulturze Japonii, języku i sztuce. Z drugiej strony – spokojne głosy bohaterów, pastelowe kolory i delikatna mglistość obrazu wprowadzają nas w stan cudownego spokoju, mimo że Małej Amelii nie brakuje emocji.

Pod słodką warstwą wizualną filmu odnaleźć można filozoficzne pytania, które niejednemu dorosłemu sprawiłyby niemałą zagwozdkę. Amelia powoli dorasta, odkrywa siebie i swoje człowieczeństwo. Posiada bazę wiedzy przekazaną jej przez belgijskich rodziców, ale dzięki Nishio otwiera się na zupełnie nowy świat doznań i bodźców. Chłonie nowe historie, smaki i zapachy. Stara się znaleźć swoje miejsce w obcej, choć coraz bardziej oswojonej Japonii.

Mała Amelia • So FILMS

fot. materiały prasowe

Na tym nie kończą się pozytywy tego filmu. Obraz dzieciństwa Amelii jest niezwykle ujmujący. Ukazane jako etap kształtowania się człowieka – a co za tym idzie, najważniejszy czas w życiu każdego z nas – nabiera nowego znaczenia. Nie jest cukierkowy, idealny ani w pełni beztroski. Pokazuje zarówno blaski, jak i cienie: nie tylko czerń i biel, ale także najróżniejsze odcienie szarości. Dzięki temu cała opowieść staje się bardziej uniwersalna.

Mała Amelia to animacja, której nie wolno sobie odpuścić. Doświadczenie jej na wielkim ekranie, w osnutej ciemnością sali kinowej, jedynie potęguje wrażenia. Idźcie do kina niezależnie od wieku. Weźcie rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. Poczujcie ten film razem albo w towarzystwie samych siebie. Po prostu dajcie mu szansę – a zostanie z wami na długo.

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Hanna Kroczek

Dziennikarka

Studentka dziennikarstwa, miłośniczka szeroko pojętej popkultury. Fanka filmów Marvela, krwawych horrorów i Szekspira. Od niedawna zapalona widzka dokumentów. Członkini Zespołu Edukatorów Filmowych. W wolnej chwili czyta książki, robi zdjęcia i chodzi na koncerty.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.