Advertisement
Advertisement

O wszystko zadbam – recenzja filmu. Czy zawsze warto dążyć do celu?

Większość kinomanów posiada swoją ulubioną filmową postać, z którą kojarzą się same pozytywne uczucia. Inni ludzie z kolei, mają również najbardziej nielubianego bohatera. I być może, jeżeli nie mieliście jeszcze znienawidzonej kreacji, to zmieni się to po seansie O wszystko zadbam. Sprawdźmy, czy tak się stanie.

Netflix kontynuuje swoje założenie udostępniania jednej nowej produkcji oryginalnej co tydzień.  Tym razem na platformę trafiła czarna komedia O wszystko zadbam (Netflix odpowiada za jej dystrybucję między innymi w naszym kraju, ale także w USA). Produkcja reżyserii J Blakesona opowiada historię Marli Grayson (Rosamund Pike). Jest ona prawną opiekunką, która przejmuje majątki swoich podopiecznych dla własnej korzyści i w różny sposób je wykorzystuje. Osoby przydzielone kobiecie przez sąd w większości nie wymagają opieki, jednak Marla, dzięki swoim znajomościom i lukom w prawie USA, zawsze zdobywa to, czego chce. Jedna z ofiar Marli, Jennifer Peterson (Dianne West) nie jest jednak tak bezbronna, za jaką uchodzi, ma ona bowiem bardzo duże koneksje z szefem mafii (Peter Dinklage). Czy będzie to ostatnie oszustwo w życiu Marli?

fot. kadr z filmu O wszystko zadbam

Już w pierwszych scenach dowiadujemy się, co kieruje główną bohaterką i jakie ma poglądy na życie. Marla prezentuje przekonanie, jakoby na świecie były tylko dwie grupy ludzi: lwy i owce. Grayson jak sama w trakcie dwóch godzin filmu nie raz wspomina, jest lwicą. Czy to jednak prawda? To, co muszę powiedzieć na wstępie, to że produkcja straszliwie mnie męczyła przez ¾ seansu. Nie było to jednak spowodowane topornością dzieła, ani tym bardziej nudą. Na mój odbiór w głównej mierze wpływ miała główna bohaterka. Kreacja Rosamund Pike i cele, które kierowały jej postacią, straszliwie mnie denerwowały. Podczas kolejnych niebezpiecznych dla bohaterki scen miałem nadzieję, że odpowie ona za swoje działania, oszustwa i negatywne podejście do bezbronnych ludzi. Domyślam się, że najprawdopodobniej taki był cel i być może to właśnie on stanowił jeden ze składowych elementów czarnej komedii, do gatunku którego produkcja się zalicza. Niemniej jednak Marla Grayson za bardzo mnie irytowała i to właśnie ona odpowiadała za to, że bardzo długo chciałem dać filmowi niską notę.

Zobacz również: Obiecująca. Młoda. Kobieta. – recenzja filmu. Zemsta jest słodka

fot. kadr z filmu O wszystko zadbam

Główna bohaterka jest odważna i dąży do swego. To muszę jej przyznać. Nie poddaje się, kiedy ktoś jej grozi, kiedy coś zagraża życiu jej bądź osoby, którą kocha. Jest nieustępliwa i dąży do założonego celu. Kiedy jeden z prawników proponuje jej łapówkę, kobieta nie zgadza się na półśrodki. Dąży do ustalonej przez siebie kwoty. Kreacja Rosamund Pike jest mocno magiczna, ale w szalenie irytujący sposób, tak, wiem, powtarzam się. Marla Grayson prezentuje jednocześnie szaleństwo, pewność siebie i zachłanność. Uważam, że w którymś momencie fabuły powinna była przystopować, bo gdyby nie duża ignorancja jej przeciwników, to film mógłby się dosyć szybko w mroczny sposób skończyć.

fot. kadr z filmu O wszystko zadbam

Innym elementem produkcji, który mnie denerwował – wspominałem już o głównej bohaterce? – była postać Petera Dinklage’a to znaczy Roman, a tak naprawdę jego podwładni. Jak na Alexiego (bliski współpracownik Romana) mogę jeszcze przymknąć oko, gdyż miał on pewien charakter, tak głupoty, nieudolności i ignorancji reszty nie mogę wybaczyć. Nie wierzę, że mafia, która odgrywa bardzo dużą rolę w filmie, osiągnęła swój status dzięki takim ludziom. To, jak jej członkowie – kierowcy i płatni zabójcy – pozwalali sobą manipulować bohaterce i jak łatwo byli pokonywani, jest po prostu niemożliwe. Marli wszystko wychodziło zbyt łatwo i zbyt nieomylnie. Podsumowując w siedmiu słowach: mafia ta to był jeden wielki żart. To też być może ten czarny humor.

Zobacz również: Space Sweepers – recenzja filmu Netflixa. Ale kosmos!

fot. kadr z filmu O wszystko zadbam

Następne, na co muszę położyć bardzo duży nacisk, to iż bardzo duży wpływ na moją pozytywną ocenę ma końcowy zwrot akcji. I tak jak niektóre sceny były przewidywalne, tak wydarzenia końcowe (choć ostatniego się spodziewałem, to na pewno nie w takim wydaniu) wystąpiły w bardzo ciekawej konfiguracji. Zarówno pierwsze, jak i ostatnie sceny tworzą pewne gładkie zamknięcie. Jak ktoś porzuci produkcję nie obejrzawszy jej do końca, to na pewno nie pozwoli wywołać u siebie takich odczuć, do jakich chcieli dążyć twórcy. Z drugiej strony muzyka w produkcji niczym się nie wyróżnia, tak więc uznaję ją jako przeciętną. Ujęcia natomiast są ciekawe, ale również niespecjalnie zapadają w pamięć. Współgrają one jednak z dynamiką produkcji i główną bohaterką.

fot. kadr z filmu O wszystko zadbam

Zakończenie O wszystko zadbam daje pewną satysfakcję, dlatego mimo wcześniejszej irytacji widz może ze spokojem odejść od monitora czy telewizora. Film na pewno jest interesującą pozycją, którą mimo często sprzecznych emocji warto obejrzeć. Czarny humor jest na pewno bardzo wyczuwalny, ale myślę, że największym żartem jest cała produkcja. Mówię to oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Jest to bowiem czysta groteska, na którą w prawdziwym życiu nie ma po prostu miejsca.


Ilustracja wprowadzenia: kadr z filmu O wszystko zadbam

Zdaniem innych redaktorów:

Dziennikarz

Absolwent szkoły muzycznej I stopnia. Miłośnik kina i szeroko rozumianej popkultury. Zawodnik footballu amerykańskiego, a także Mistrz Polski Juniorów w tej dyscyplinie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?