Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Crimson Desert - recenzja gry. Wielka, międzywymiarowa piaskownica.

Autor: Jakub Szumiński
29 marca 2026
Crimson Desert - recenzja gry. Wielka, międzywymiarowa piaskownica.

Postawmy sprawę jasno - Crimson Desert od Pearl Abyss to jedna z tych gier, które od pierwszych zapowiedzi próbowały złapać kilka srok za ogon jednocześnie. Z jednej strony epicka, średniowieczna przygoda w klimacie fantasy, z drugiej sandbox pełną gębą, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim duch takich gigantów jak The Witcher 3: Wild Hunt, The Elder Scrolls V: Skyrim czy seria Assassin’s Creed. Chociaż tytuł nie jest na 100+ godzin, i szczerze mówiąc dzięki Bogu, jest o czym opowiadać.

Świat, który kradnie całe show

Największym atutem tej produkcji jest bez dwóch zdań świat, wielka piaskownica. Mam wrażenie, że to właśnie on był głównym celem twórców. Mapa jest ogromna, różnorodna i przede wszystkim zachęca do tego, żeby się w niej zgubić. Powoduje ona również Crimson Desert to probuje sprzedać jako pierwsze, zasłaniając niedociągnięcia. Ciężko wymagać od tak dużych produkcji perfekcji, musisz od czas do czasu wypaść poza tekstury, wkurzyć się na kulejącą mechanikę czy zostać wystrzelonym przez błąd animacji czy innego elementu. Wszystkie, dosłownie wszystkie wielkie produkcje tak miały. Fabuła schodzi na dalszy plan, a najwięcej frajdy daje samo bycie w tej przestrzeni. Nie można odmówić także piękna oprawy, nawet na PlayStation 5.

Mówią, że jazdy na rowerze się nie zapomina …

Sterowanie! Pierwsze godziny z grą mogą być trudne do przełknięcia przez system sterowania. Nie jest intuicyjny i potrafi skutecznie zniechęcić. Sam przez chwilę zastanawiałem się, czy to ja czegoś nie ogarniam, ale kiedy już wszystko zaczyna przychodzić naturalnie, okazuje się, że ten system daje więcej możliwości niż standardowe rozwiązania znane z innych gier. Nie jest to może rewolucja, ale pozwala robić rzeczy odrobinę inaczej i daje sporo satysfakcji, kiedy już go opanujemy. Dodatkowo mamy zmianę widoku, który również daje dużo więcej możliwości. Ciekawy element tej produkcji, szczególnie w przypadku pada, przetestujcie sami!

Soulslike light i bardzo dobre walki z bossami

Walka to jeden z najmocniejszych punktów gry, szczególnie przy starciach z bossami. Czuć tutaj lekki powiew soulslike’a, ale w dużo bardziej przystępnej formie. To nie jest gra, która będzie nas karać za każdy błąd, ale jednocześnie wymaga skupienia i daje dużą satysfakcję z wygranych pojedynków. Co ważne - Crimson Desert bardzo dobrze balansuje poziom trudności. Nie jest ani przesadnie trudny, ani banalnie prosty. Dzięki temu gra pozostaje dostępna, ale jednocześnie nie traci na intensywności. Każdy większy przeciwnik to małe wydarzenie i jeden z highlightów całej produkcji. Chociaż same gesty, ruch i ogólne odczucie postaci jest zbyt mocno “fatansy" to nadal to były te chwile historii, gdzie byłem z tą produkcją na 100%.

Fabuła, która trochę się gubi

Fabuła w Crimson Desert to niestety temat bardziej skomplikowany. Z jednej strony mamy ciekawy miks klasycznej, wojowniczej opowieści z elementami magii i czymś na kształt multiversum, i to naprawdę potrafi zainteresować. Problem w tym, że gra kompletnie nie radzi sobie z prowadzeniem tej historii. Wątki się gubią, całość jest przerysowana, a narracja sprawia wrażenie chaotycznej i momentami wręcz przypadkowej. Najgorsze jest jednak to, że fabuła wydaje się być na drugim planie – jakby była dodatkiem do sandboxa, a nie jego fundamentem. To nie jest coś, co całkowicie psuje zabawę, ale zdecydowanie bliżej temu do minusa niż neutralnego elementu. Sam początek gry jest na tyle chaotyczny, że przy powrocie do gry po przerwie na jedzenie, zastanawiałem się o co chodzi, gdzie w ogóle jestem i czy czasami gra nie przeskoczyła o kilka rozdziałów. Nie bierzcie tego za wskazówkę, nie zapisałem tego w minusach, może ze mną coś było nie tak. Podsumowując, brak pewnego, śmiałego prowadzenia historii - silną ręką.

Animacje i detale

Jednym z największych pozytywnych zaskoczeń są animacje postaci. Mimika twarzy, gesty, sposób prowadzenia dialogów - wszystko to stoi na bardzo wysokim poziomie, a motion capture nie miał ani chwili wytchnienia. Postacie są ekspresyjne, żywe i wiarygodne, co dodatkowo podbija odbiór scen fabularnych, nawet jeśli sama historia momentami kuleje. Warto pamiętać, że to duża gra, które nie potrzebuje szczegółowości, gdyż ciężko w niej złapać chwilę oddechu. Dbałość o szczegóły w przypadku takiej gry to coś wielkiego w mojej ocenie.

Techniczny rollercoaster

Nie można też pominąć kwestii technicznych. Gra na premierę nie była wolna od błędów - i to widać. Trafiają się bugi, czasem zabawne, czasem irytujące, ale z drugiej strony to sandbox. Trudno oczekiwać, żeby wszystko działało idealnie od pierwszego dnia. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie widział podobnych problemów w innych dużych produkcjach. Na plus trzeba jednak zaliczyć szybkie tempo aktualizacji - w ciągu pierwszych dwóch tygodni po premierze pojawiło się ich naprawdę sporo, co pokazuje, że twórcy nie zostawili gry samej sobie. Sieć może nie wrzała przed, w trakcie i po premierze Crimson Desert, ale na pewno pojawiło się sporo newsów i wpisów, dotyczących “miało nie wyjść, a jednak się udało”, “Mnóstwo błędów” - nie widziałem w nich nic nadzwyczajnego. Mam wrażenie, że ludzie tak bardzo postawili się w roli recenzentów, że świat opinii, a nie faktów, sprawia, że wystarczy mała pogłoska czy wpis o błędzie, a lawina bzdur nakręca się sama. Poszło w lekką politykę, ucinam - gra ma trochę technicznych niedociągnięć, to kawał produkcji, nie ma się co czepiać.

Za dużo pomysłów naraz

Gra wrzuca do jednego worka mnóstwo mechanik i systemów. Same w sobie są one ciekawe, ale sposób ich implementacji pozostawia sporo do życzenia. Często pojawiają się w dziwnych momentach, nie mają większego wpływu na fabułę i sprawiają wrażenie dodanych trochę na siłę, bo ktoś koniecznie chciał to zrealizować. Nie jest to coś, czego wcześniej nie widzieliśmy, ale tutaj jest to wyjątkowo odczuwalne. Mam wrażenie, że twórcy tak bardzo skupili się na tworzeniu tych rzeczy i tak bardzo różne zespoły układały te puzle, że nie zawsze składa się to w idealną całość. Podam przykład z samego początku gry, aby nie tworzyć spoilerów. Dostajemy kilka nowych mechanik jak np. przesuwanie obiektów za pomocą magii. Pierwsze 30-60 min gry jest powolne, pomagamy mieszkańcom, czyścimy komin, bo “stary” jest niezdarą i spadł z dachu (były z tego memy) albo łapiemy zwierzątka. Wszystko jet powolne i lekko komiczne, a na pewno klasyczne dla początku gry. Kilka minut później dostajemy kilkanaście osobnych instrukcji i mechanik, musimy to poznać, użyć i zapamiętać. Można było to przemyśleć dużo lepiej.

Podsumowanie – piękny chaos

Crimson Desert to gra, w której sporo jest sprzeczności. Z jednej strony mamy świetny, wciągający świat, satysfakcjonujący system walki i bardzo dobre animacje postaci. Z drugiej nieco chaotyczną, przerysowaną fabułę, problemy techniczne i mechaniki, które nie zawsze mają sens. Bez wątpienia nie jest to idealny tytuł, ale kawał solidnej produkcji, która jakościowo nie odbiega od tak wielu, dostępnych na rynku. Momentami, nie bierze jeńców w historii, jest ostro, krwawo i dosadnie. Spotkałem się w sieci z opinią “to fajna produkcja, która umili nam czekanie na GTA 6”. Gdybym był członkiem studia Pearl Abyss, nie wiem czy można by mnie bardziej urazić. Crimson Desert to dużo, dużo więcej.

Inne gamingowe recenzje na Movies Room:

Ilustracja wprowadzająca: materiały prasowe

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Wielbiciel kina o wszystkim innym niż szarej codzienności, gier oraz szeroko pojętej muzyki. Nie wzgardza nowinkami technologicznymi oraz wyprzedażami w Play Station Store. Gdyby Batman istniał naprawdę, wolałby chodzenie po ścianach i wielką moc, bo z nią przychodzi ...

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Ocena recenzenta

79/100

Piękna, ciesząca oczy i zmysły piaskownica,

Żywe, dopracowane interakcje z postaciami z gry,

Ciekawe sterowanie, tryb kamer oraz ogólna interakcja z otoczeniem,

Nie za długa, nie za krótka, a …,

Piękna, lekko słowiańska oprawa muzyczna, z nutą epickości.

Fabuła, która mogłaby być bardziej przemyślana i trzymać równe tempo,

Dziwny porządek wprowadzania nowych mechanik, 

Gra momentami wpada w cringe'owy vibe w swoim sposobie opowiadania.

Movies Room poleca