Finał Stranger Things jest już za nami. Przygoda, która przez wiele lat przyciągała widzów przed ekrany, dobiegła końca - i jak to zwykle bywa w takich przypadkach, pozostawiła po sobie emocjonalny rozłam. Jednych zachwyciła, innych rozczarowała, jeszcze innym odebrała coś trudnego do nazwania. Takie są prawa tego padołu: im dłużej trwa podróż, tym większe oczekiwania wobec jej kresu. Dla mnie, jako wieloletniego fana, finał okazał się doświadczeniem niepełnym, pozostawiającym dotkliwy niedosyt. Z tego właśnie powodu postanowiłem sięgnąć po literackie rozwinięcie tego świata.
Stranger Things. Mroczne umysły to pierwsza powieść osadzona w tym uniwersum, pełniąca rolę prequela do pierwszego sezonu serialu. Nie jest jednak pierwszym tekstem kultury rozwijającym mitologię Hawkins - tym mianem należy określić teatralną sztukę The First Shadow wystawianą wyłącznie w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Niemniej to właśnie powieść autorstwa Gwena Bond wprowadza czytelnika w przeszłość, która w serialu była jedynie zarysowana. To tu poznajemy historię Terry Ives - matki Jane, znanej światu jako Jedenastka - oraz zyskujemy szerszy ogląd na naturę eksperymentów prowadzonych przez doktora Brennera.
Postać Terry Ives nie jest obca sympatykom Stranger Things. Jej imię pojawia się już w pierwszym sezonie, a fragmentaryczne informacje o jej losie budują jedno z najbardziej niepokojących tła całej historii. Powieść cofa się do czasów, gdy Terry była zwyczajną młodą kobietą, zanurzoną w hippisowskiej kontrkulturze lat siedemdziesiątych. Zgoda na udział w rządowych badaniach wydaje się początkowo niewinna - kilka testów, przyzwoite wynagrodzenie, obietnica naukowego postępu. Szybko jednak okazuje się, że granice zostały przekroczone. LSD podawane w wodzie, próby wejścia w The Void, a przede wszystkim ingerencja w ciało poprzez wstrzykiwanie krwi Henry’ego Creela, którego fani serialu doskonale znają (lecz tego w książce wprost opisanego nie ma) - wszystko to składa się na obraz eksperymentu, który z nauką ma coraz mniej wspólnego. Kulminacyjnym momentem tej drogi jest spotkanie Terry z Kali, znaną później jako Ósemka.
To moje drugie podejście do Mrocznych umysłów. Pierwsze miało miejsce krótko po premierze trzeciego sezonu serialu i zakończyło się szybkim zniechęceniem. Wówczas oczekiwania okazały się zbyt wygórowane. Dziś, niemal dekadę później, sięgnąłem po tę książkę z większym spokojem i świadomością jej ograniczeń. I muszę przyznać, że lektura wciągnęła mnie znacznie bardziej, choć nad całą historią nieustannie unosi się ciężki, przytłaczający nastrój. Opowieść o Terry Ives jest głęboko smutna - a wiedza o tym, co spotka ją w przyszłości, tylko ten smutek potęguje.
Nie sposób jednak odmówić książce przystępności. Bond posługuje się językiem prostym, młodzieżowym, pozbawionym zbędnej maniery. Narracja płynie żwawo, bez formalnych przeszkód, a kolejne rozdziały czyta się z łatwością. Problemem nie jest więc forma, lecz ton - przygnębiający, pozbawiony światła, niemal duszny. Mroczne umysły dają satysfakcję poznawania wydarzeń sprzed serialu i skutecznie rozbudowują świat przedstawiony, ale pozostawiają czytelnika z poczuciem pustki i autentycznym żalem.
Ten ciężar emocjonalny może okazać się barierą dla części odbiorców. Nie ma tu nadziei na lepsze jutro, nie ma obietnicy odmiany losu Hawkins. Taki jest los prequeli - świadomość przyszłych wydarzeń działa na nie na niekorzyść. W serialu oglądamy archiwalne wycinki prasowe i migawki sugerujące tragedię; w książce musimy przez nią przejść krok po kroku. Dla wrażliwszego czytelnika może to być doświadczenie wręcz odpychające. Nie pomaga też fakt, że fabuła bywa momentami rozwleczona i pozbawiona wyraźnych punktów zwrotnych.
Stranger Things. Mroczne umysły to pozycja skierowana przede wszystkim do fanów serialu. Czytelnik niezwiązany emocjonalnie z uniwersum może odczuwać znużenie, a liczne mrugnięcia okiem w stronę produkcji Netflixa przejdą obok niego bez echa. To nie jest zła książka - przeciwnie, stanowi wartościowe uzupełnienie historii i pogłębia jej mroczniejsze warstwy. Pozostawia jednak wrażenie niedosytu. Jakby zabrakło jednego, mocniejszego akordu, który nadałby tej opowieści pełnię.

Tytuł oryginalny: Stranger Things: Suspicious Minds
Autorka: Gwenda Bond
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Poradnia K.
Stron : 364
Ocena: 65/100
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.