Nadchodzi „Doomsday”, czyli dlaczego Marvel nie może podnieść się z kolan

Hanna Kroczek, 4 września 2026

Przygotowując się do napisania pracy licencjackiej, musiałam zdecydować, w którym kierunku chcę pójść. Przez głowę przemknęła mi analiza serii Piła, pojawił się też pomysł, by zagłębić się w jakiś konkretny fandom. Ogromną pomocą okazała się jednak rada mojej promotorki: wybierzcie temat, który naprawdę was fascynuje i nie przestanie fascynować aż do końca pisania pracy.

Eureka!

Kocham filmy Marvela. Mówiąc potocznie — siedzę w tym fandomie od lat. Dlaczego więc nie zagłębić się właśnie w ten temat i nie zadać sobie pytania: dlaczego fenomen kina superbohaterskiego tak wyraźnie słabnie w ostatnich latach?

Kinowe Uniwersum Marvela sięga 2008 roku. To właśnie wtedy swoją premierę miał Iron Man, który wprowadził widzów w świat współczesnych superbohaterów. Z czasem pojawiały się kolejne filmy, a aby uporządkować konkretne etapy rozwoju tego uniwersum, Marvel podzielił je na fazy, które następnie weszły w skład większych sag. W ten sposób powstał ogromny, uporządkowany i — przynajmniej przez długi czas — przemyślany świat, pilnowany przez czujne oczy Avengersów.

Wielkim zakończeniem, wisienką na torcie — albo, jeśli ktoś woli, truskawką — był film Avengers: Koniec gry. Superbohaterowie po raz ostatni zmierzyli się w nim z Thanosem, głównym złoczyńcą dzierżącym Rękawicę Nieskończoności.

Jednak sam film był jedynie częścią znacznie większego wydarzenia.

Fani z całego świata przebierali się za swoich ulubionych bohaterów. Na salach kinowych można było usłyszeć krzyki, płacz i brawa. Koniec gry nagle zjednoczył miłośników tego uniwersum, niezależnie od miejsca, w którym mieszkali. Dla wielu z nas 2019 rok zapisał się w pamięci właśnie jako koniec pewnej epoki — gigantycznej sagi, na którą czekaliśmy przez ponad dekadę.

A potem przyszedł czas na coś nowego.

Kolejną sagę rozpoczął portret bohaterki, która od samego początku walczyła u boku pozostałych Avengersów. Czarna Wdowa miała trafić do kin na początku 2020 roku, ale pandemia opóźniła jej premierę o rok. Zamknięto kina, wstrzymano premiery, a zamrażarka Marvela zaczęła pękać w szwach.

Dlatego 2021 rok przebiegł pod znakiem jej opróżniania.

Filmy nie odniosły już tak spektakularnych sukcesów jak produkcje z lat 2008–2019. Mam wrażenie, że wiele z nich po prostu przemykało gdzieś w tle. Pojawiały się, znikały i szybko ustępowały miejsca kolejnym tytułom.

Nie zapominajmy również o serialach, które stały się nowym elementem MCU. Zamknięci w domach mogliśmy oglądać na Disney+ WandaVision, Falcona i Zimowego Żołnierza czy Lokiego. Widzowie zdawali się naprawdę doceniać zarówno historię rozgrywającą się w świecie sitcomów, jak i opowieść o przystojnym asgardzkim rozrabiace.

Problem pojawił się później.

Korzystając z możliwości, jakie dawała platforma streamingowa, Marvel zaczął wypuszczać kolejne tytuły niemal jak z taśmy produkcyjnej. W pewnym momencie nastąpił taki przesyt, że nawet najwierniejsi fani zaczęli rezygnować z kolejnych seansów — zarówno tych kinowych, jak i serialowych.

Ilość zaczęła wygrywać z jakością.

Słabe scenariusze. Coraz mniej przekonujące efekty specjalne. Bohaterowie, którzy pojawiali się i znikali, często nie wnosząc do całej historii niczego szczególnego. Ile można znieść? Jeśli na dziesięć filmów tylko jeden okazuje się naprawdę znośny, to czy warto w ogóle poświęcać czas pozostałym?

Oczywiście były wyjątki. Spider-Man przyciągnął ogromną widownię. Symbol Marvela kochają przecież niemal wszyscy. W końcu kto nie lubi uroczego, przyjaznego pająka z sąsiedztwa?

I właśnie tutaj pojawia się fundamentalne pytanie: czy Avengers: Doomsday pokona złą passę i ponownie da fanom prawdziwą kinową przygodę?

Emocje buzują. Dostaliśmy zwiastuny i zdjęcia z planu. Nie brakuje jednak również rozczarowań i frustracji. Powrót Roberta Downeya Jr. do uniwersum i obsadzenie go w roli głównego złoczyńcy wzbudziły ogromne emocje. Podobnie jak zapowiedź powrotu Chrisa Evansa. Mówimy przecież o aktorach, którzy wcześniej jasno komunikowali swoje odejście od superbohaterskich produkcji.

Co więc zmieniło ich decyzję? Pieniądze? Sentyment? A może po prostu Marvel znowu zapukał do właściwych drzwi? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć.

Po tylu wtopach i rozczarowaniach moje oczekiwania wobec Doomsday są jednak niewielkie. Momentem, który chyba najbardziej złamał mi serce, było zobaczenie zwiastuna tego filmu. Po raz pierwszy, oglądając zapowiedź Marvela, nie poczułam absolutnie nic.

Zero ekscytacji. Zero złości.

Po prostu pustkę.

I być może właśnie to jest dla mnie największym problemem współczesnego Marvela.

Obecny Marvel nie jest już mój. Jest dziwnym tworem pełnym odgałęzień i narośli, który rozrósł się do takich rozmiarów, że trudno czasem zrozumieć, od czego właściwie należałoby zacząć. Dla osoby, która nie śledziła tego uniwersum od początku, wejście dziś w świat MCU może wydawać się prawdziwym piekłem. Dziesiątki filmów i seriali, wzajemnie przeplatające się historie, bohaterowie pojawiający się na chwilę, a następnie znikający na kilka lat.

Czuję się przytłoczona samą myślą o próbie obejrzenia tego wszystkiego.

Czy Doomsday zwróci mi wiarę w Marvela? Nie wiem.

Moja praca licencjacka pokazała mi jednak, że widzowie wciąż pokładają nadzieję w powrocie starego, dobrego MCU. Wciąż chcemy poczuć tę ekscytację, która towarzyszyła nam przed premierami kolejnych filmów. Wciąż chcemy siedzieć w kinie i wiedzieć, że uczestniczymy w czymś większym.

Trzymam za to kciuki.

Tym razem wolę jednak pozostać trochę z tyłu. Przyglądać się z dystansu i uśmiechnąć się dopiero wtedy, gdy znów poczuję tę dawną ekscytację.

Obawiam się jednak, że zamiast wielkiego powrotu może czekać nas kolejne rozczarowanie.

Przeczytaj więcej
Hanna Kroczek
Hanna Kroczek

Absolwentka dziennikarstwa, studentka kulturoznawstwa. Miłośniczka szeroko pojętej popkultury. Fanka filmów Marvela, krwawych horrorów i Szekspira. Członkini Zespołu Edukatorów Filmowych oraz KinoSzkoły. Uwielbia festiwale filmowe i targi książki oraz pracę z dziećmi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

moviesroom.pl

Jest Was już ponad 110.000! Obserwuj największy profil z ciekawostkami filmowymi. Zapraszają Tom Rewers i redakcja MR🎬