Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Maul: Mistrz cienia - antybohater gwiezdnej sagi powraca z własnym serialem. Sprawdzamy pierwsze odcinki

Autor: Szymon Góraj
6 kwietnia 2026
Maul: Mistrz cienia - antybohater gwiezdnej sagi powraca z własnym serialem. Sprawdzamy pierwsze odcinki

Jeśli chodzi o tę niezwykle barwną postać ostatniego 25-lecia uniwersum Gwiezdnych Wojen, zawsze bardziej wolałem jego pierwotny zamysł. Drapieżnik ze wszystkimi atutami i ograniczeniami składającymi się na to miano. Niezdolny do przejęcia pałeczki, ale nikt nie chciałby być obrany przez niego na cel. Z czasem zmieniono jego koncepcję, gdy doprowadzono do powrotu z martwych po przegranym starciu z Obi-Wanem w Mrocznym Widmie, co ma swoje wady i zalety. Tak czy inaczej, Maul: Mistrz cienia stanowi dość naturalny krok w ewolucji naszego Zabraka. Pytanie, czy uzupełnianie tego rozdziału jego życia ma sens.

Dziwne są koleje losu Dartha Maula (a w sumie potem już po prostu Maula). Doprowadziły go nawet do roli cameo w średnio przyjętym spin-offie o Hanie Solo. Produkcja została jednak szybko zamieciona pod dywan i mało kto do niej w ogóle wracał. Teraz Dave Filoni i spółka wracają do tematu, rzucając nas w wir zdarzeń mających miejsce na krótko po Wojnie Klonów. I o dziwo, wbrew wielu trendom, podchodzą do nich z zaskakującą świeżością.

Maul: Mistrz cienia nie bawi się w subtelności. Tytułowa postać rusza do półświatka Janix wraz z całkiem eklektycznym oddziałem elitarnych siepaczy (przedstawiciele rasy Zabraków, droidy, a nawet jednostki w mandaloriańskich pancerzach), by odbić jednego droida. Jednym z celów owych knowań jest wywołanie chaosu wśród swoich dawnych podwładnych, gdy jeszcze funkcjonowali jako jeden organizm w ramach założonego przezeń syndykatu. Maul miesza tropy, dzieli, rządzi, a kiedy trzeba - bezwzględnie zabija. Prawdopodobnie nieźle się jeszcze przy tym bawiąc. To samo tyczy się też z pewnością Sama Witwera. Świetny aktor głosowy ma za sobą udane występy tak w animacjach, jak i grach wideo, ale kreacja Maula to jeden z jego największych popisów, o czym przypomina nam podczas każdej sceny. Podoba mi się, jak umiejętnie moduluje głosem, pokazując jak bardzo dojrzał przez te lata. Były uczeń Sidiousa w jego wykonaniu jest bardziej dystyngowany, oszczędny w słowach, wskutek czego też bardziej złowrogi.

Ponura, industrialna atmosfera działa znakomicie. Typy spod ciemnej gwiazdy, pragnący po prostu przeżyć cywile, a gdzieś pomiędzy kręcą się osobnicy mający coś do ukrycia. Chyba żadna animacja z czasów Disneya nie miała w sobie tyle mroku, co Maul: Mistrz cienia. Podoba mi też powolne rozkładanie kolejnych pionków na szachownicy. Działania Maula w naturalny sposób prowadzą do reakcji nie tylko zdezorientowanych karteli, ale i lokalnych władz. A tak się składa, że wśród tych ostatnich znajduje się persona traktująca swoją robotę jako misję i nie odpuści po pierwszych komplikacjach. Po drodze trafiamy również na młodą, nieco zagubioną Jedi, lojalną prawą rękę głównego bohatera (co ciekawe, pochodzenia mandaloriańskiego), czy pewnego drobnego szefa gangu, zachodzącego w głowę, jak przeżyć w całym tym szaleństwie. Trup ściele się gęsto, a intryga w miarę szybko się rozwija.

Po dwóch odcinkach jestem jak najbardziej zadowolony z rozwoju serialu. Co prawda dostrzegam też pewne rysy - jak chociażby moment, gdy Maul mówi, że zależy mu na anonimowości, podczas gdy jednocześnie od pierwszych scen demonstracyjnie traktuje wrogów mieczem świetlnym, wskutek czego Imperium nie dowiedziało się o nim tylko dlatego, że funkcjonariusze nie mają specjalnej ochoty sprawy nagłaśniać. Niemniej jak na razie ten problem blednie przy dobrze przygotowanym koncepcie. Do tej pory patrzyłem na tę premierę z mieszaniną obojętności i delikatnego zaciekawienia, ale teraz Filoni udowodnił mi, że może akurat wiedzieć, co robi.

Więcej recenzji seriali:

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.