Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Glorious Summer - recenzja filmu! Pocztówka z więzienia, lato 2k26

Autor: Mikołaj Lipkowski
18 lutego 2026
Glorious Summer - recenzja filmu! Pocztówka z więzienia, lato 2k26

Polskie kino w wielu przypadkach od lat balansuje między dwoma biegunami: z jednej strony toporne produkcje pozbawione wyrazu, z drugiej - dzieła przesadnie artystyczne, które zamiast opowiadać historię, celebrują własną formę. Są oczywiście filmy wybitne z naszej kinematografii, ale dziś nie o tym. Glorious Summer bez wątpienia lokuje się bliżej tej drugiej kategorii. I choć zwykle mam z podobnymi projektami kłopot, tym razem nie jest to doświadczenie jednoznacznie rozczarowujące. Wręcz przeciwnie – bywa intrygujące. Problem w tym, że równie często bywa męczące.

Historia trzech kobiet uwięzionych w zabytkowej, odciętej od świata przestrzeni brzmi jak metafora podszyta egzystencjalnym niepokojem. Bohaterkom niczego materialnego nie brakuje - jedzenie, napoje, podstawowe potrzeby są zaspokajane na bieżąco. To świat pozbawiony głodu, brudu i niedostatku. A jednak coś zgrzyta. Z czasem okazuje się, że największym deficytem jest wolność. I właśnie ta rysa pękająca na idealnym obrazie stanowi sedno opowieści. To koncept nośny, obiecujący. Twórcy budują napięcie nie poprzez akcję, lecz poprzez atmosferę - niedopowiedzenie, spojrzenia, ciszę.

Nie sposób odmówić filmowi walorów estetycznych. Zdjęcia są dopracowane, kadry malarskie, kompozycja przemyślana. Dźwięk - co w polskich realiach wciąż nie jest oczywistością - stoi na bardzo wysokim poziomie. Aktorstwo? Pierwsza liga. Naturalne, wyważone, wiarygodne. Serce me skradła Daniela Komędera. Jest naprawdę wyjątkowa i wyróżnia się na tle koleżanek z planu. Jej postać jest niewinna, trochę głupiutka, ale zarazem czuła, kochana i piękna. 

Niemniej to właśnie forma staje się największym problemem. Twórcy zbyt ochoczo eksperymentują, mnożą symbole, zagęszczają metafory. W pewnym momencie odnosi się wrażenie, że film bardziej celebruje swoją artystyczność niż opowiada historię. To lekki przerost formy nad treścią - piękny, lecz duszny. Nawet przy niespełna 80 minutach seans potrafi się dłużyć.

Przesłanie jest czytelne: nie chcemy żyć w niewoli, nawet jeśli złota klatka błyszczy w słońcu. Trzeba coś zmienić, wyrwać się z pozornej stabilizacji. To komunikat uniwersalny, aktualny, potrzebny. Niestety - podany w sposób, który pozostawia więcej znaków zapytania niż satysfakcjonujących konkluzji. Niedopowiedzenie bywa siłą kina. Tutaj jednak chwilami sprawia wrażenie braku decyzji twórczej. Świat przedstawiony jest intrygujący, ale niedostatecznie rozwinięty. Paradoksalnie - materiału jest tu aż nadto, lecz w zbyt skondensowanej formie. Serialowy format mógłby pozwolić tej historii oddychać, rozwinąć tło i pogłębić psychologię postaci.

Glorious Summer nie jest filmem złym. To produkcja ambitna, świadoma, momentami naprawdę poruszająca. Ale też przykład kina, które tak bardzo chce być sztuką, że zapomina o widzu. Pozostaje po nim podziw dla warsztatu - i lekki niedosyt, że za piękną fasadą nie kryje się równie mocna opowieść.

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Ocena recenzenta

60/100

Znakomite zdjęcia i kompozycja kadrów

Bardzo dobry dźwięk

Aktorstwo na wysokim poziomie

Intrygujący, metaforyczny punkt wyjścia

Lekki przerost formy nad treścią

Momentami nużące tempo

Zbyt wiele niedopowiedzeń

Niewykorzystany potencjał świata przedstawionego

Movies Room poleca