Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Zapiski śmiertelnika - recenzja filmu! Też kiedyś chciałem zniknąć

Autor: Mikołaj Lipkowski
28 stycznia 2026
Zapiski śmiertelnika - recenzja filmu! Też kiedyś chciałem zniknąć

W polskim kinie chyba jeszcze nigdy nie podjęto tematu samobójstwa w taki sposób, jak czyni to Maciej Żak w swoim najnowszym filmie Zapiski śmiertelnika. W naszym kraju - zarówno w sztuce, jak i w debacie publicznej - o depresji i myślach samobójczych mówi się zazwyczaj tonem ciężkim, niemal nabożnym. I bardzo dobrze, bo to choroba potworna, wyniszczająca, nieznosząca banałów ani łatwych recept. Cieszy również fakt, że coraz częściej mówi się o niej otwarcie, szuka pomocy, zamiast zbywać problem frazesami w rodzaju „idź pobiegaj” czy „inni mają gorzej”. A jednak - jako osoba, która sama zmaga się z tą chorobą - muszę przyznać jedno: ogromnie cieszy mnie to, że o tak dramatycznym zjawisku można mówić w sposób zabawny, inteligentny i przystępny, nie odbierając mu przy tym ciężaru.

Żak zabiera widza w intymną, miejscami bolesną podróż do wnętrza człowieka, który znalazł się na granicy życia i śmierci. Główny bohater, pięćdziesięcioletni F.P., przyjeżdża do malowniczego nadmorskiego kurortu nie po to, by wypocząć czy poukładać myśli, lecz by zakończyć swoje życie. Paradoks polega na tym, że z zewnątrz jego egzystencja wydaje się stabilna: dobra sytuacja materialna, rodzina, społeczny sukces. W środku jednak narasta apatia, wypalenie i poczucie absolutnego braku sensu. Jakby wszystko, co miało wagę, dawno już ją utraciło.

Sytuację komplikuje obecność ojca - zmarłego samobójcy, który zaczyna objawiać się synowi. Ta relacja, balansująca między halucynacją, wspomnieniem a metafizycznym dialogiem, staje się jednym z najmocniejszych elementów filmu. Ojciec nie jest tu ani straszakiem, ani moralizatorem - raczej cieniem przeszłości, wyrzutem sumienia i lustrem, w którym bohater widzi własną przyszłość.

fot. Jakub Stolecki

Tym, co najmocniej wyróżnia Zapiski śmiertelnika, jest niezwykła delikatność w opowiadaniu o samobójstwie. Żak unika taniej sensacji, dosłowności i epatowania cierpieniem. Zamiast tego skupia się na introspekcji, relacjach i absurdach codzienności. Film miejscami skręca w stronę groteski i czarnej komedii - co może brzmieć prowokacyjnie. Komedia o samobójstwie? A jednak - tak. I, co więcej, działa. Nie jest to humor prymitywny ani farsowy. To śmiech podszyty dekadencją, nihilizmem i egzystencjalną pustką. Śmiech człowieka, który doszedł do takiego stanu, że jedyną formą obrony przed rozpaczą staje się ironia.

Ten ton sprawia, że widz ma szansę lepiej zrozumieć bezsilność chorego - fakt, że depresja nie zawsze objawia się płaczem i smutkiem. Często przybiera maskę żartu, dystansu, a nawet pozornej pogody ducha.

Trzeba też jasno powiedzieć: film stoi bardzo wysoko pod względem aktorskim. Duet Ireneusz Czop - Marian Dziędziel jest absolutnie poruszający - ich relacja chwyta za gardło bez potrzeby wielkich słów. Doskonale dopełnia ich Magdalena Popławska w roli żony głównego bohatera, a Agata Turkot ponownie udowadnia, że potrafi skraść serce nawet w krótkich, pozornie drugoplanowych scenach. Wizualnie film również robi wrażenie - piękne, niemal pocztówkowe obrazy kontrastują z wewnętrznym rozpadem bohatera, co tylko pogłębia dramat.

fot. Jakub Stolecki

Zapiski śmiertelnika nie są filmem przełomowym w skali dekad i zapewne nie zapiszą się w historii kina złotymi zgłoskami. Ale to nie znaczy, że są nieważne. Wręcz przeciwnie - to film potrzebny. Pokazujący, że człowiek w depresji nie jest wyłącznie „smutny”. Często jest pusty. Wydrążony. Jakby czarna dziura w środku powoli pochłaniała wszystko, a on sam robił wszystko, by nikt tego nie zauważył.

I właśnie dlatego warto o takich filmach mówić głośno. Warto mówić głośno o samobójstwach - zarówno mężczyzn, jak i kobiet. To wciąż temat tabu, nawet jeśli statystyki krzyczą coś zupełnie innego. Zapiski śmiertelnika nie dają łatwych odpowiedzi, ale zadają właściwe pytania. A czasem to wystarczy, by zrobić pierwszy krok.

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Ocena recenzenta

70/100

Nowatorskie podejście do poważnego tematu

Mocna relacja między bohaterem a duchem ojca

Skuteczne połączenie groteski i czarnej komedii

Nie jest filmem przełomowym w skali dekad

Metraż mógłby być dłuższy, bo kończy się, gdy jest najciekawiej

Movies Room poleca