Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Na samą myśl o tobie - recenzja filmu. Harry Styles, the man you are

Autor: Hanna Kroczek
12 maja 2024
Na samą myśl o tobie - recenzja filmu. Harry Styles, the man you are

Ekranizacje książek, które powstały na bazie internetowych fanfiction stają się już stałą częścią kinowego repertuaru. Nie jest to jednak zupełnie nowe zjawisko. Mogliśmy je zauważyć lata temu przy premierach chociażby 50 twarzy Greya, serii After, Darów Anioła. Miasta kości czy The Kissing Booth. Pomijając pierwszy tytuł, są to raczej produkcje skierowane do nastolatek, które w większym lub mniejszym stopniu miały do czynienia z fanfiction. Na samą myśl o tobie bardzo mnie skonfundował, bo nie umiem określić do jakiej grupy docelowej ma przemawiać.

Film opowiada historię Solène Marchand, samotnej matki i właścicielki galerii sztuki, która niedawno skończyła czterdzieści lat. Pewnego dnia jej były mąż zobowiązuje się zabrać ich córkę na festiwal Coachella, jednak w ostatniej chwili wypada mu coś w pracy. Solène, postawiona pod murem, rezygnuje z pomysłu samotnego kampingu i razem z córką i jej przyjaciółmi jedzie na pustynny plener. W wyniku zamieszania poznaje Hayesa Campbella, wokalistę boysbandu August Moon, i nawiązuje z nim relację, która wstrząśnie jej życiem.

Zacznijmy od tego, że film powstał na bazie książki Robinne Lee, która powstała na bazie fanfiction o nikim innym jak Harrym Stylesie. Podobieństw między nim a naszym bohaterem jest mnóstwo. Weźmy chociażby wywiad Hayesa u Grahama Nortona. Jego włosy, strój, gesty, mimika zostały skopiowane jeden do jednego z rozmowy z wokalistą One Direction. Najwyraźniej pan Styles wywarł tak wielkie wrażenie na całych pokoleniach, że nie da się od niego uciec.

fot. materiały prasowe

Zobacz także: Jutro będzie nasze – recenzja filmu! Czarno-biała Barbie Kaskader - recenzja filmu. Boski Ryan Gosling

Hayes Campbell to bożyszcze nastolatek. Przystojny, młody, utalentowany i bogaty chłopak jest członkiem August Moon i wydaje się być najpopularniejszy. Pociągają go starsze kobiety, co zawadiacki uśmiech przy przypadkowym pojawieniu się Solène w jego przyczepie jedynie potwierdza. Dzieciaki, które wychowywane są na widoku mediów, najczęściej już w dorosłym życiu mocno odreagowują tamten okres. Dorastanie to wystarczająco ciężki czas nawet bez blasku fleszy. Hayes jest idealnym przykładem takiego dziecka. Nie do końca rozumie jak działają relacje między ludźmi, wydaje mu się, że może mieć wszystko, co zechce. Pakuje się z buciorami w życie Solène, nie pytając jej nawet o zdanie. Gdy kobieta stawia na swoim, chłopak zawsze znajduje sposób, żeby wrócić do ukochanej i dalej mieszać w jej dotychczas spokojnym życiu.

Solène nie jest też bez winy. Ma szesnastoletnią córkę, którą wychowuje ze swoim byłym mężem. Prowadzi galerię sztuki, która przynosi sukcesy. Są przy niej ludzie, którzy ją kochają i kibicują jej. Jak każda dorosła osoba ma swoje obowiązki i zobowiązania, a jednak porzuca je wszystkie, gdy poznaje Hayesa. Jest gotowa ruszyć z nim w trasę koncertową, zapominając przy tym o wszystkim innym. Czy tak powinna zachowywać się dorosła kobieta? Dojrzałością emocjonalną jest jej bliżej do rozemocjonowanej nastolatki.

fot. materiały prasowe

Mimo wszystkich minusów, muszę przyznać, że urzekła mnie muzyka w tym filmie. Jest szablonowa, trochę kiczowata, ale na tym chyba polega urok piosenek boysbandów. Słyszymy w nich o miłości, wolności, byciu młodym. Mają skłonić nas do tańca, śpiewu, po prostu zabawy. Tutaj to zadanie zostało wykonane celująco, a cały album August Moon trafił na moją playlistę.

Mimo mojej niechęci do związku Solène i Hayesa, muszę przyznać, że uczciwie pokazuje relacje młodszego mężczyzny i starszej kobiety. Zdecydowanie częściej spotkamy się w filmach z odwrotnym zjawiskiem, więc to, ukazane w Na samą myśl o tobie, było nieco trudniejszym wyzwaniem. Początkowo miałam wrażenie, że wokalista szuka w Solène mamy i dlatego tak go do niej ciągnie. Koniec końców, wydaje mi się, że musiał po prostu dojrzeć do związku z nią. Czy jest to najlepsze ukazanie takiej relacji? Raczej nie, ale reżyser Michael Showalter pokazał ją ze smakiem i przede wszystkim szacunkiem. To już naprawdę dobry początek.

fot. materiały prasowe

Na samą myśl o tobie dodałabym do listy niezobowiązujących komedii romantycznych na wieczór, w których Nicholas Galitzine wydaje się być ekspertem. Widzieliśmy go w Purpurowych sercach, Kopciuszku czy średnio udanej ekranizacji Red, White & Royal Blue. Jego role nie należą do najbardziej wymagających, a ładna buźka aktora to dodatkowy atut. Jego ekranowa partnerka, Anne Hathaway, wygląda w tym filmie przepięknie i naprawdę nieźle wypada aktorsko, ale bez fajerwerków. Może to kwestia tego, że scenariusz nie wymaga od nich niczego niezwykłego.

Jeśli tak jak ja, macie słabość do ckliwych boysbandowych piosenek i nieudanych układów tanecznych, ten film może być dla was niezłą rozrywką. Nie obejrzycie go raczej ponownie, ale kilka piosenek z soundtracku pewnie trafi na waszą playlistę. Po okropnym After, które nie przestaje wypuszczać nowych, dziwnych filmów, ten przynajmniej was nie obrzydzi, a nawet momentami rozśmieszy. Warto dać mu szansę.

Studentka dziennikarstwa, miłośniczka szeroko pojętej popkultury. Fanka filmów Marvela i krwawych horrorów. W wolnej chwili czyta książki, robi zdjęcia i chodzi na koncerty. Na wakacjach prowadzi zajęcia filmowe dla dzieci.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.