Advertisement
Advertisement

Little Nightmares II – recenzja gry. Koszmar trwa w najlepsze

Definicja koszmaru mówi, że jest to długotrwałe, wywołujące przerażenie marzenie senne. Przedstawia on sytuacje zagrażające życiu, czy bezpieczeństwu, a towarzyszą mu emocje takie jak przerażenie, gniew oraz lęk. Co ciekawe najczęściej dotykają one dzieci wieku od 3 do 5 lat i pozostawiają na tyle silny ślad w psychice, że nawet po latach wciąż są one żywe w naszej pamięci. Wszystkie te określenia idealnie oddają to, co czeka nas w Little Nightmares II. Dlatego jeżeli nie pamiętacie lub nigdy nie doświadczyliście dziecięcych koszmarów, ta gra zabierze was do ich prawdopodobnie najbardziej przerażającej wizji.

Tarsier Studios serwuje nam kolejną cześć produkcji która po raz pierwszy ukazała się w 2017 roku. Opowiadała ona historię tajemniczej dziewczynki o imieniu Six. Bohaterka w niewyjaśnionych okolicznościach trafia do Paszczy – przerażającego miejsca pełnego krwiożerczych istot, a naszym zadaniem jest pomóc jej w ucieczce. Little Nightmares II podobnie zabiera nas do bliżej nieokreślonego miejsca i wrzuca w sam środek walki o przetrwanie. Czyż nie tak zaczyna się każdy koszmar? Tutaj naszym bohaterem jest Mono – chłopiec który swoją twarz skrywa pod papierową torbą. Już na samym początku gry spotyka on znaną już graczowi dziewczynkę imieniem Six. Razem z nią ruszają w głąb mrocznego miasta trawionego przez wszechogarniające zło. Ich celem jest tajemnicza Wieża Sygnałowa, to właśnie ona jest źródłem zarazy i jedyną nadzieją na ocalenie Six.

Zobacz również: Super Mario 3D World + Bowser’s Fury – recenzja gry. Gdy trzeba ruszać na ratunek dwa razy!

Tak rozpoczyna się nasz koszmar. Podczas gry zwiedzimy mroczne, rewelacyjnie zrealizowane lokacje – od szkoły pełnej rozwydrzonych uczniów, poprzez szpital, aż po pełną tajemnic Wieżę Sygnałową. Warstwa graficzna gry zapiera dech w piersiach i jest prawdopodobnie jedną z największych zalet produkcji. Projekty postaci i całego otaczającego świata obfitują w detale i tworzą niezwykle niepokojącą wizję sennego koszmaru. W tym świecie wszystko pogrążone jest w głębokim rozkładzie. Ciała napotykanych przeciwników są zdeformowane, a odwiedzane miejsca ociekają grozą i porażają czyhającym na każdym kroku zagrożeniem. Jednak twórcy nie próbują nas nastraszyć jedynie poprzez to co widzimy, a również przez to co słyszymy.

Little Nightmares II

fot. screen z gry Little Nightmares II

Zobacz również: Nioh 2 – The Complete Edition – recenzja niemal idealnej wersji

Warstwa dźwiękowa w Little Nightmares II jest równie istotna jak warstwa wizualna. Twórcy w perfekcyjny sposób bawią się dźwiękiem i za jego pośrednictwem budują napięcie oraz tworzą obraz świata do którego trafiamy. Podczas skradania się pod nogami przeciwników to właśnie dźwięk informuje nas o nadchodzącym zagrożeniu. Kiedy ich spojrzenie zbliża się w naszym kierunku muzyka staje się głośniejsza i wyższa. Mimo tego, że dzięki takiemu zabiegowi jesteśmy w stanie uniknąć wykrycia, to gwałtowne zmiany w sferze dźwiękowej jeszcze bardziej podnoszą ciśnienie w żyłach gracza. Nie można zapomnieć też o fantastycznym motywie przewodnim, który pojawia się w kluczowych momentach gry. Muzyka składająca się z dźwięków starej pozytywki połączona z dziecięcym chórem tworzy nastrój tajemnicy i grozy od którego aż jeży się włos na głowie.

Little Nightmares II

fot. screen z gry Little Nightmares II

Zobacz również: Rustler – recenzja średniowiecznego GTA. Ah zaraza, here we go again!

Koniec rozpływania się nad audiowizualnymi zaletami produkcji Tarsier Studios, przyszedł czas na ocenę rozgrywki. Little Nightmares II reprezentuje gatunek platformówek 2.5 D, oznacza to że choć grę obserwujemy z perspektywy bocznej, to lokacje posiadają głębie. Dzięki temu nasz bohater może poruszać się nie tylko w prawo i lewo, lecz także  pomiędzy dalekim, a bliskim planem. Gra polega na rozwiązywaniu zagadek, które nie raz przyprawiły mnie o ból głowy. Jednak nie mogę powiedzieć, że są one wyjątkowo trudne. Wręcz odwrotnie bywały one momentami zaskakująco proste. I to właśnie niekiedy stanowiło dla mnie największy problem. Próbując rozwikłać zagadki szukałem skomplikowanych rozwiązań, kiedy nie było to konieczne, a droga do sukcesu okazywała się nad wyraz prosta i oczywista. Mógł mieć na to wpływ brak jakiejkolwiek komunikacji ze strony gry, co tylko wzmagało moje poczucie osamotnienia w tym ponurym świecie.

Little Nightmares II

fot. screen gry Little Nightmares II

Zobacz również: Call of the Sea – recenzja gry. Przygodówka dla fanów Lovecrafta i niebanalnych zagadek!

Gra nie posiada żadnych elementów interfejsu, a jedyne podpowiedzi otrzymujemy na początku gry i dotyczą one podstaw sterowania. Pozbawienie gracza jakichkolwiek elementów przypominających o umowności świata gry tylko nasila zamierzone poczucie samotności i niepokoju. Dodatkowo w grze nie ma żadnych dialogów. Czy Little Nightmares II napędzi wam strachu? Tak, jednak podczas gry próżno szukać jakichkolwiek jumpscare’ów. To nie ten rodzaj strachu, czy chwilowego przerażenia. Gra od początku do końca trzyma gracza w napięciu, skrzętnie budując atmosferę nieustającego niepokoju i grozy. Jest ona przemycana w każdym aspekcie produkcji: od projektów postaci, kreacji świata, poprzez muzykę na elementach rozgrywki kończąc. Niech za przykład tego ostatniego służy moment w którym Mono musi przedrzeć się przez tłum zdeformowanych ludzi, omamionych sygnałem z telewizora. Niektóre monstra zdają się nie zauważać bohatera i dalej wpatrują się w śnieżący ekran. Inne natomiast natychmiastowo go zaatakują. Przez to pozostajemy w nieustannym napięciu nie wiedząc, kiedy nastąpi atak.

Little Nightmares II

fot. screen z gry Little Nightmares II

Little Nightmares II to sequel niemal idealny. Gra nie dość, że utrzymuje poziom poprzedniczki, to wzbogaca go o dodatkowe mechaniki, które znacząco urozmaicają rozgrywkę. No i ta niesamowicie tajemnicza fabuła, pełna niedopowiedzeń i niewiadomych. Przedstawione wydarzenia są pełne zwrotów akcji i pozostawiają ogromne pole do interpretacji dla odbiorcy. Gwarantuję, że ta opowieść będzie zaprzątać wasz umysł długo po ukończeniu gry. Ja już z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę tej koszmarnej serii.

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe

Dziennikarz

Entuzjasta kina klasycznego, fan filmów SCI-FI ubiegłego wieku oraz nałogowy konsolowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?