Ciemny kryształ: Czas buntu – recenzja serialu. Świetne fantasy w starym stylu!

Ciemny kryształ: Czas buntu to dość niespodziewany prequel filmu z 1982 roku. Wiele osób może pomyśleć, że to kolejny twór, który chce się sprzedać na sentymencie, nie dając nic więcej. Malkontenci w tym jednak przypadku nie będą mieli używania, gdyż serial ten ma w sobie wszystko z oryginału, a co więcej, idzie o krok dalej i pod wieloma względami przebija pierwowzór.

Mało kto w dzisiejszych czasach, gdzie triumfy świecą filmy często nawet w 90% robione w studiach na green screenie, że znajdzie się miejsce dla produkcji czerpiącej garściami z osiągnięć „żywej” scenografii rodem z lat 70. czy 80. Jednak twórcy Ciemnego kryształu nie wyobrażali sobie odejścia od ich kreacji z oryginalnego filmu z 1982 roku i przejścia na współczesne metody. I chwała im za to. Czas buntu bowiem to prawdziwe dzieło sztuki, które docenia się dopiero z czasem. Muszę przyznać, że również dla mnie pierwszy kontakt z produkcją był małym szokiem. To jednak było chwilowe i szybko doceniłem kunszt i wysiłek twórców włożony w pracę na serialem. To jest po prostu to. Coś, co ma duszę i nie opiera się tylko na sprawnym działaniu programu komputerowego.

Zobacz również: Mindhunter – recenzja 2. sezonu psychologicznej podróży po świecie zbrodni

Na początku przyznam się jednak, że tego typu produkcje są moją słabością. Po prostu nie mogę wyjść z podziwu nad ogromem pracy wkładanej w stworzenie produkcji, gdzie trzeba mieć swój fizyczny wkład. Dlatego też z ogromną przyjemnością oglądam produkcje studia Laika, które tworzy animacje poklatkowe. Kubo i dwie struny, Koralina i tajemnicze drzwi czy niedawny Praziomek wyglądają prześlicznie, a gdy obejrzy się jakieś nagranie z etapu produkcji tych filmów, nie można z wyjść z zachwytu nad ogromem pracy wkładanej w ich powstawanie. Dokładnie tak jest również przy serialu Ciemny kryształ: Czas buntu. Pracowali nad nim ci sami ludzie, którzy odpowiadali za film z lat 80. Dlatego też oba twory są tak spójne. Twórcy postawili ponownie na lalki, mimo że mogło zdawać się to szalone przy dzisiejszej technologii. A jednak, dzięki temu otrzymaliśmy dzieło inne niż multum współczesnych produkcji fantasy i to się ceni.

Twórcy zadbali o najmniejsze szczegóły. Świat przedstawiony wręcz tętni życiem. Co rusz napotykamy dziwne stworzenia, których równie dobrze mogło nie być, bo nic nie wnoszą do historii. Te jednak budują realizm, i po prostu czuć, że to żyje. Dodatkowo twórcy mieli tym razem większy budżet, więc stworzone kukły postaci dobrych Gelflingów czy złych tyranów Skeksów są pełne szczegółów i wyglądają naprawdę realistycznie. Oczywiście nie mogło się obyć bez grafiki komputerowej, choć tej używano tylko tam, gdzie była niezbędna. Mamy więc generowane tła, które wypadają bardzo dobrze oraz trochę podrasowane postacie. Dodatkowo wszystko uzupełnia świetna muzyka oraz fantastyczny angielski dubbing w gwiazdorskiej obsadzie – niestety polski się tu nie umywa. Ciemny kryształ jednak nie samą oprawą żyje, bo jest tu także cała masa treści związanej z tym niezwykle bogatym światem.

Fot. Kadr z serialu Ciemny kryształ: Czas buntu

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 2. sezon Titans

Historia Czas buntu opowiada o wydarzeniach sprzed filmu. Widzimy więc czasy, gdy Gerflingowie jeszcze dobrze sobie radzili, a na świecie istniało aż siedem klanów tych człekokształtnych. Kto oglądał film z 1982 roku, ten wie, jak to się rozwinęło, jednak niezaznajomionym nie będę psuł zabawy. Rządy wręcz boskie sprawują okrutni Skeksowie, którym powierzono pieczę nad źródłem życia – kryształem. Ci jednak wykorzystują jego moc do swoich celów, przez co świat zaczyna opanowywać zaraza. Gdy wychodzą na jaw niecne poczynania Skeksów, cześć Gerflingów zbiera się i postanawia się im przeciwstawić. Nie będę skupiał się tu na bohaterach, gdyż tych jest naprawdę dużo. Wspomnę tylko, że każdy przejawia swój charakter i jest naprawdę ciekawie. Dodatkowo bohaterowie wywodzą się z różnych klanów, przez co świetnie wypada tu wątek zrodzonych przez lata animozji, a także stopniowe znajdowanie wspólnego języka przez kompanów mających ten sam cel.

No właśnie, na pierwszy rzut oka historia zafundowana nam przez twórców nie jest za skomplikowana – ot zbiera się grupka, która wyrusza pokonać złych tyranów. Jednak wszystko, co najlepsze w Ciemnym krysztale, to właśnie te pomniejsze wątki i drugie dna, których z łatwością się dopatrzymy. Mamy więc dyskryminację jednych, mnie znaczących klanów, przez tych sprawujące władzę. Łatwo nawiązać do dyskryminacji rasowej, której tu akurat przejawia w stosunku do Grotan zamieszkujących podziemia. Mamy także nawiązanie do zaniedbywania ekologii, co tu przedstawiono w formie szerzącej się po świecie zarazy. Do tego mnóstwo tu małych smaczków w postaci relacji pomiędzy bohaterami, gdyż praktycznie każda postać to ciekawa jednostka psychologiczna. Zdecydowanie jest tu w czym wybierać i każdy na pewno wyłapie coś, co akurat przemówi do niego.

Zobacz również: This is Football – recenzja dokumentalnej serii od Amazona!

Poza tym wszystkim serial to kawał dobrej zabawy. Historia i intrygi rozwijają się po woli, aby ostatecznie przeistoczyć się w naprawdę emocjonujące widowisko. Nie można zapomnieć, że Czas buntu to również sporo humoru, który był nieobecny w filmie, a tu doskonale dopełnia poważne tematy. Fantastycznie w serialu sprawdzają się Skeksowie, którzy przez ich zachowanie wypadają wręcz groteskowo.

Fot. Kadr z serialu Ciemny kryształ: Czas buntu

Ciemny kryształ: Czas buntu to dla mnie ogromne, pozytywne zaskoczenie, gdyż nie spodziewałem się niczego po tej serii. Ku mojemu zdziwieniu serial okazał się jednak przepiękny pod względem audio-wizualnym, gdzie fantastycznie sprawdziła się kukiełkowa formuła opracowana przy oryginalnym filmie. Co więcej, Czas buntu to także świetna historia, multum dobrze napisanych postaci oraz uniwersalne przesłania, które chyba zawsze będą aktualne. Kompletnie nie spodziewałem się tak dopracowanej, świadomej i pełnej treści produkcji, która na pierwszy rzut oka nie prezentuje się poważnie, lecz teraz całkowicie poważnie wyrasta na serię roku.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor współprowadzący działu Gry

Zawodowy kanapowiec, którego siłą trzeba powstrzymywać przed obejrzeniem kolejnego odcinka serialu. Wieloletni fan kina azjatyckiego - żaden łamiący prawa fizyki chiński wojownik czy wytatuowany japoński gangster nie jest mu straszny. Podczas wypadu do kina ze znajomymi nie pogardzi również dobrym filmem superbohaterskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?