Na pierwszy rzut oka – azjatycki hit Meteor Garden

Historię miłości Dong Shancai i Daoming Si zna już cała Azja. Pierwszy raz bohaterowie (jako Tsukushi Makino i Tsukasa Domyouji) pojawili się w 1992 roku w mandze Hana Yori Dango autorstwa Yoko Kamio. Od tamtego czasu opowieść ta doczekała się mnóstwa ekranizacji, w tym Tajwańskiej, Japońskiej, Koreańskiej, a nawet Amerykańskiej. Teraz czas na Chiny. Czym tym razem zaskoczą nas twórcy? Co spowodowało, że produkcją zainteresował się Netflix? I czy warto sięgnąć po Meteor Garden?

Serial opowiada historię młodej i lekko porywczej Shancai, która rozpoczyna swoją naukę na prestiżowym uniwersytecie Mingde. Miejscu, gdzie rządzi F4, czyli grupa czterech przystojnych studentów pochodzących z bogatych i wpływowych rodzin. Shancai ma to nieszczęście, że już na początku swojej studenckiej przygody udaje jej się zdenerwować lidera znanej grupy: Daominga Si. Chłopak postanawia zemścić się na dziewczynie, używając dość nietypowych metod.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Mr. Sunshine

Przyznaję, że twórcy nie mieli łatwego zadania, gdyż z tą historią mierzono się już wielokrotnie, z lepszym czy gorszym skutkiem. Ku mojemu zaskoczeniu wersja z 2018 roku jest dość realistyczna, co przy tego typu historiach jest dosyć rzadkie. Na razie jednak nie otwierałabym szampana,  gdyż przed naszymi bohaterami jeszcze mnóstwo zakrętów nim dojdą do szczęśliwego zakończenia. Miejmy jednak nadzieję, że twórcy oszczędzą nam zbędnych dramatów. Po pierwszym odcinku trudno stwierdzić, w którą stronę pójdą scenarzyści. Na razie chińskie Meteor Garden bardzo przypomina swojego Tajwańskiego poprzednika. Po pierwszym odcinku mogę z ulgą stwierdzić, że bohaterowie są całkiem przyjemni i spędzanie z nimi czasu nie będzie katorgą. Gdyby jeszcze aktorstwo było lepsze… Tutaj niestety twórcy postawili na urodę aktorów, a nie na ich umiejętności.

W tej produkcji nie znajdziemy niecodziennych ujęć, czy ciekawego ruchu kamery. Meteor Garden nakręcona jest bardzo bezpiecznie, z przewagą jasnych, pastelowych kolorów. Kamera nie bierze udziału w akcji, tylko ją biernie obserwuje. Brak fantazji operatorów mają nam zrekompensować zdjęcia w różnych zakątkach świata: m.in. Anglii oraz Kanadzie. Choć wizualnie twórcy nie poszaleli, pod względem muzyki nie możemy narzekać. Zamiast chińskich ballad, zdecydowano się na użycie zagranicznych hitów, tych mniej i bardziej nam znanych. Myślę, że tym zabiegiem idealnie trafili w gusta widzów, a do tego udało im się podkreślić młodzieżowy charakter produkcji. Niestety świetna muzyka to nie wszystko. W serialu liczy się też dźwięk, który momentami jest jeszcze gorszy niż w naszych rodzimych produkcjach. Ma się wręcz wrażenie, że aktorzy są dubbingowani, a może to nie tylko wrażenie?

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Erased

Pomimo tych wszystkich wad, serial ten z pewnością będzie hitem w Azji. Co tłumaczy zainteresowanie tą produkcją przez taką platformę jak Netflix. Historia wielkiej miłości biednej studentki i aroganckiego, buntowniczego bogacza podbiła serca azjatyckich widzów już dawno temu. Czy jednak zdoła podbić nasze? Na to pytanie nie ma łatwej odpowiedzi. Jeśli jesteście fanami azjatyckiej filmografii  – zaręczam, że nie przejdziecie obok tej produkcji obojętnie. Wstyd by było nie znać takiego klasyka, jakim jest Meteor Garden. Nie będę się wdawać w dyskusję, która wersja jest lepsza, gdyż jest to bardzo subiektywne. Najlepiej znać wszystkie odsłony tej historii, by samemu móc to ocenić. Jeśli jednak dopiero rozpoczynacie swoją przygodę z kinem dalekiego Wschodu – odradzam chińską serię na pierwsze spotkanie. Jest dużo lepszych produkcji, stojących na wyższym poziomie technicznym, zabawniejszych i lepiej zagranych. Ten serial może (choć nie musi) Was zniechęcić do azjatyckich produktów, a tego zdecydowanie byśmy nie chcieli.

Stały współpracownik

Studentka dziennikarstwa. Miłośniczka kina. Zafascynowana Azją, a w szczególności koreańską kinematografią. Fanka Sherlocka. W wolnych chwilach ogląda seriale, podróżuje lub rozczytuje się w romansidłach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zadziwiony pisze:

Raczej zachęcił w przeciwieństwie do tych „dużo lepszych produkcji, stojących na wyższym poziomie technicznym, zabawniejszych i lepiej zagranych”

Ola pisze:

Moim zdaniem produkcja jest całkiem dobra, znacznie lepsza od pozostałych, dostępnych na netflixie produkcji azjatyckich. Bardzo lubię je meteor garden mini, że nie jest to gatunek, którego jestem fanką. Przyjmiemy, dobry do obejrzenia w wolnej chwili. Zawsze cieszę się równie mocno gdy wychodzą następne odcinki.

Monia pisze:

Pierwszy raz miałam styczność z tym gatunkiem filmu pochodzącym z Azji , dla mnie był super , było w nim wszystkiego po trochę , chętnie obejrzę inne filmy podobne do tego, jeżeli znacie takie to proszę o info

Agnieszka Makowska pisze:

Jeśli Meteor Garden Ci się podobał, polecam zapoznanie się z naszą listą koreańskich seriali. Jestem pewna, że znajdziesz tam coś dla siebie.
https://moviesroom.pl/publicystyka/rankingi/4323-top-10-koreanskich-seriali-ktore-warto-zobaczyc/

Serene pisze:

Uwaga moze zawierac spam… Drama jest swietna. Ogladalam kazda serie z krajow azjatyckich… Ale szczerze kompletnie nie rozumiem koncowki w Meteor Garden 2018. Za to ogromnie ciesze sie, ze jest na Netflixie. Oby wiecej azjatyckich dram… Ogladam od wielu lat i chyba nigdy mi sie nie znudza mimo swojego schematyzmu.

Marta pisze:

Film jest niezwykle „uroczy”. Serdecznie polecam. Jeżeli chcecie się odprężyć, pośmiać i wzruszyć.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?