Venezia76 – najgorętsze tytuły festiwalu filmowego w Wenecji! (część 1)

Festiwalowa jesień to okres, gdy najwięksi producenci wytaczają ciężkie działa. W końcu jest to początek jakże ważnego sezonu nagród, który zwieńczą przyszłoroczne Oscary. A trwający od 28 sierpnia do 7 września festiwal filmowy w Wenecji jest pierwszym zwiastunem tego, o czym będzie się mówić w ciągu najbliższych miesięcy. 

Na obecność gwiazd na weneckiej wyspie Lido nie będzie można narzekać. Rzućmy okiem na imponującą listę międzynarodowych gości. Brad Pitt, Meryl Streep, Joaquin Phoenix, Kristen Stewart, Robert De Niro, Robert Pattinson, Timothee Chalamet, Johnny Depp, Gael Garcia Bernal, Adam Driver, Scarlett Johansson, Luke Wilson, Ruth Negga, Mark Rylance, Gong Li, Joel Edgerton – to tylko nazwiska najbardziej znanych aktorów. Mamy również niczego sobie grupę reżyserów – Steven Soderbergh, Noah Baumbach, Todd Phillips, James Gray, Paolo Sorrentino, Roman Polański, Olivier Assayas, Hirokazu Koreeda, Roy Andersson. W sumie w Wenecji zobaczymy 65 nowych filmów pełnometrażowych w oficjalnej selekcji, 18 krótkich metraży, dwa seriale telewizyjne, 20 odrestaurowanych klasyków kina, 9 filmów dokumentalnych o X muzie oraz 39 projekty Wirtualnej Rzeczywistości.

Zobacz również: Czerwony karzeł Astera. Kilka słów o Midsommar. W biały dzień

Najważniejszą i najbardziej obleganą sekcją jest oczywiście Konkurs Venezia 76, spośród którego jury pod przewodnictwem reżyser Lucrecii Martel (w którego skład wchodzą też Piers Handling, Jennifer Kent, Stacy Martin, Rodrigo Prieto, Shinya Tsukamoto i Paolo Virzi) wybiererze najlepszy film festiwalu, który otrzyma Złotego Lwa. W ubiegłym roku nagrodę tą zgarnął Alfonso Cuaron za Romę, by kilka miesięcy później triumfować podczas gali rozdania Oscarów. W poprzednich latach laur ten trafił m.in. do Guillermo del Toro za Kształt wody, Darrena Aronofskiego za Zapaśnika czy Anga Lee za Tajemnicę Brokeback Mountain. Dzięki temu w ostatnimi laty o Wenecji w branży filmowej mówi się więcej i głośniej niż wcześniej. Przyciągające publiczność nazwiska, uznani twórcy, którzy właśnie tu decydują się pokazać swoje najnowsze produkcje tuż przed rozpoczęciem gorączki sezonu Oscarowego robią swoje. Choć imprezie zagraża rosnąca dominacja innego festiwalu, który odbywa się prawie w tym samym czasie – Toronto zaczyna się w drugim tygodniu trwania włoskiej imprezy i tam ostatnio bywają wszyscy najwięksi – co do prestiżu Wenecji nie ma żadnych wątpliwości. To we Włoszech także Neftlix znalazł swoją idealną promocyjną platformę po tym, jak Cannes zdecydowało się całkowicie zignorować produkcje streamingowego giganta. Kilka największych tytułów właśnie tu pierwszy raz zmierzy się z międzynarodową widownią.

Choć w tegorocznym programie 76. edycji najstarszego festiwalu filmowego na świecie brakuje tak prominentnych tytułów jak Roma czy Narodziny gwiazdy w ubiegłym roku, na pewno nie będziemy narzekać na nudę. Oto tytuły, na które czekamy z największą niecierpliwością.

Brad Pitt w filmie Ad Astra

Fot. materiały prasowe

Ad Astra, reż. James Gray (konkurs główny)

Filmy o podboju kosmosu to już w Wenecji mała tradycja. Miejmy nadzieję, że najnowszy projekt Jamesa Gray’a (Zaginione miasto Z, Królowie nocy) dorówna Grawitacji i Pierwszemu człowiekowi. Jest to niebanalnie zapowiadająca się historia astronauty (Brad Pitt), który rusza w podbój kosmosu by uratować ludzkość przed zagładą, ale również by odnaleźć swojego zaginionego przed dwudziestoma laty ojca (Tommy Lee Jones). Choć w filmie pojawiają się też Ruth Negga, Liv Tyler i Donald Sutherland, a zwiastun wygląda zachęcająco, sukces tej produkcji pozostaje dużą niewiadomą. Gray to twórca ceniony przez krytyków, ale jego filmy rzadko odnoszą sukces komercyjny. W dodatku jest to jedna z ostatnich produkcji studia Fox wchłoniętego przez Disneya. Jeżeli ta kosztująca 85 milionów dolarów odyseja kosmiczna w stylu Interstellar nie odniesie sukcesu kasowego, przez najbliższe lata nie zobaczymy zbyt wielu wysokobudżetowych, oryginalnych filmów. Szczególnie w czasie, gdy imperium Myszki Miki zajęte jest tworzeniem kolejnych sequeli, rebootów i remake’ów.

Joker

Fot. materiały prasowe

Joker, reż. Todd Phillips (konkurs główny)

Czy ktoś przy zdrowych zmysłach byłby w sanie przewidzieć, że mroczna filmowa historia komiksowego superprzestępcy spod ręki twórcy sprośnych komedii będzie walczyć o Złotego Lwa? Jasne, kilka lat temu Berlinale na zamknięcie pokazało Logana, ale było to poza konkursem. Precedens ten wygląda na pokręcony żart, który byłby w stanie wymyślić tylko sam Joker. Joaquin Phoenix będzie musiał się zmierzyć z legendarnymi kreacjami stworzonymi wcześniej na ekranie przez Jacka Nicholsona, Heatha Ledhera i Jareda Leto (zabójczy żart, ha ha ha). Nie wiem, czy jest ktoś w dzisiejszym światku aktorskiem lepszym kandydatem do głównej roli niż ten łączący geniusz i szaleństwo artysta.

Zobacz również: Joker – pierwszy zwiastun filmu o genezie największego przeciwnika Batmana!

Reżyser Todd Phillips (trylogia Kac Vegas) ma światu wiele do udowodnienia: że potrafi zrobić poważny, dorosły film, oraz że Warner Bros. nie musi chować się w cieniu Marvela jeżeli chodzi o ekranizacje komiksów.

Kadr z filmu Marriage Story

Fot. materiały prasowe / Netflix

Historia małżeńska, reż. Noah Baumbach (konkurs główny)

Adam Driver i Scarlett Johansson w roli małżeńskiej pary o artystycznych inklinacjach, których związek kończy bezpardonowy, brutalny rozwód i walka o prawa rodzicielskie. Baumbach (Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane), Frances Ha) jak mało kto potrafi ukazywać ludzkie przywary i konflikty, a wyprodukowany dla Netflixa film zdaje się doskonale do tego schematu pasować. W tej uwspółcześnionej wersji Sprawy Kramerów zobaczymy również Laurę Dern, Alana Aldę i Raya Liottę. W sieci dostępny jest już zwiastun produkcji.

Meryl Streep w filmie The Laundromat

Fot. materiały prasowe

The Laundromat, reż. Steven Soderbergh (konkurs główny)

Nie będzie w Wenecji w tym roku filmu z bardziej naszpikowaną gwiazdami obsadą. Meryl Streep, Gary Oldman, Antonio Banderas, David Schwimmer, Jeffrey Wright, Matthias Schoenaerts i Sharon Stone występują w komedii pokazującej kulisy głośnej afery “Panama Papers”. Miejmy nadzieję że ta stworzona dla Netflixa produkcja będzie powrotem do formy Stevena Soderbergha (Traffic, Ocean’s Eleven) po kilku dość nierównych filmach.

Kristen Stewart w filmie Saberg

Fot. materiały prasowe

Seberg, reż. Andrew Benedict (konkurs główny)

Nie mogło w Wenecji zabraknąć konkurencji Netflixa – Amazon zaprezentuje tam polityczny dreszczowiec sięgający w swojej historii do archiwów FBI. Popularna w latach 60. francuska aktorka Jean Saberg, gwiazda filmów Nowej Fali (jak Do utraty tchu), była pod obserwacją amerykańskiej agencji wywiadowczej. FBI nie podobały się jej związki z aktywistą walczącym o prawa człowieka – Hakimem Jamalem. W roli głównej zobaczymy Kristen Stewart, a w obsadzie znajdują się także Jack O’Connell, Vince Vaughn i Anthony Mackie.

Timothée Chalamet w filmie The King

Fot. materiały prasowe

The King, reż. David Michôd (poza konkursem)

Fanki Timothée Chalameta pewnie pamiętają jego zdjęcia w idiotycznej fryzurze “od garnka”. Ten rozchwytywany młody aktor nosił ją do roli Króla Henryka V właśnie w tym (kolejnym) filmie Netflixa. Epicki dramat kostiumowy jest adaptacją trzech różnych sztuk Williama Szekspira, a współautorem scenariusza – obok Davida Michôda (Machina wojenna) – jest aktor Joel Edgerton. Spodziewajmy się politycznych intryg i bezlitosnej walki o wpływy. W pozostałych rolach pojawią się m.in. Robert Pattinson, Lily Rose Depp i Ben Mendelsohn. Plakat filmu możecie zobaczyć tutaj.

Kadr z filmu The Truth

Fot. materiały prasowe

The Truth, reż. Hirokazu Koreeda  (konkurs główny)

Zdobywca Złotej Palmy za Złodziejaszki realizuje pierwszy film poza rodzinną Japonią i w obcym języku. W międzynarodowej obsadzie filmu otwarcia weneckiego festiwalu pojawiają się Catherine Deneuve, Juliette Binoche, Ludivine Sagnier i Ethan Hawke. Historia ma skupiać się na relacji między matką i córką, oraz być refleksją na sztukę aktorską. Flirt azjatyckich reżyserów wychodził różnie (pamiętacie Jagodową miłość Wong Kar Waia?), ale pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy nie wybraliby przeciętnej produkcji na inaugurację imprezy.


Wymieniona siódemka to tylko czubek filmowej góry lodowej, która czeka na uczestników 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. W następnym artykule przyjrzymy się czarnym koniom imprezy, czyli tym produkcjom, które mogą okazać największymi niespodziankami wydarzenia.

Ilustracja wprowadzenia i plakat: materiały prasowe

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?