Lalka po transformacji, Grzegorz Braun jako reżyser spektaklu, musical i współczesna mitologia stolicy. O tym, dlaczego klasykę warto odczytywać na nowo i jak Lalka’ 89 opowiada o Polsce po 1989 roku, porozmawiałam z reżyserem przedstawienia, Michałem Walczakiem.
Hanna Kroczek: Skąd pomysł na ,,obsadzenie” Grzegorza Brauna w roli reżysera Lalki’ 89?
Michał Walczak: Inspiracją był przede wszystkim Piotr Napierała, który znakomicie naśladuje sposób mówienia Grzegorza Brauna. Zainteresował nas również fakt, że Braun z wykształcenia jest reżyserem i w swojej działalności publicznej świadomie korzysta z performansu oraz teatralności. Zestawienie go z pomysłem „jedynej słusznej” interpretacji Lalki wydało nam się przewrotnie spójne.
Sama powieść Prusa opowiada przecież o narastającym antysemityzmie i społecznych napięciach. Widzieliśmy w tym echo współczesności, dlatego postać Brauna stała się symbolem części tych niepokojów. Podwójna rola Piotra Napierały – jako Brauna i Wokulskiego – dodatkowo wydobywa dwuznaczność bohatera Prusa.
Skąd wziął się pomysł na Lalkę’ 89?
Geneza spektaklu wiąże się z naszą wieloletnią współpracą z Domem Spotkań z Historią i obchodami rocznicy 4 czerwca. Jeszcze jako Pożar w Burdelu wielokrotnie przygotowywaliśmy wydarzenia poświęcone transformacji i Warszawie. To właśnie warszawskość stała się dla mnie i Maksa Łubieńskiego punktem wyjścia do poszukiwania literackiego mitu, który pozwoliłby opowiedzieć o narodzinach kapitalizmu w wolnej Polsce.
Pojawienie się wielu nowych adaptacji Lalki utwierdziło nas w przekonaniu, że warto spojrzeć na tę powieść z innej perspektywy. Nie interesowała nas historia zamknięta w XIX wieku. Potraktowaliśmy Lalkę jako ponadczasowy mit Warszawy.
Spektakl pełen jest współczesnych odniesień. Dlaczego zależało Wam na takim odczytaniu Lalki?
Chcieliśmy pokazać, że ta historia nie należy wyłącznie do XIX wieku. Wokulski i Izabela przenikają kolejne epoki, a Warszawa pozostaje miejscem, w którym spotykają się różne czasy.
Interesował nas także obecny w Lalce wątek tajemnicy i irracjonalności. Mam poczucie, że współczesny kapitalizm również nie jest tak racjonalny, jak lubimy o nim myśleć. Obok biznesu pojawiają się u nas mity, metafizyka i potrzeba przeżywania czegoś więcej.
Jak wyglądał dobór obsady i praca z aktorami?
Połączyliśmy uniwersum „Lalki” z postaciami znanymi ze spektakli Rampy: dyrektorką szkoły, w którą wciela się Agnieszka Makowska, psycholożką szkolną, którą kreuje Kamila Boruta-Marszałek czy zbuntowana uczennica Apostazja Agaty Łabno. Interesowało mnie zestawienie współczesnej uczennicy z Izabelą Łęcką. W czasach OnlyFans Lalka zyskuje nowy wymiar – opowiada także o świecie, w którym uczucia i relacje podlegają prawom rynku.
Największy wpływ na styl spektaklu miał Piotr Napierała. To jego umiejętność naśladowania Grzegorza Brauna ale też smykałka do hip hopu i niezwykła plastyczność sprawiła, że ta postać znalazła się w scenariuszu. Podczas prób skracaliśmy dialogi i szukaliśmy najlepszego rytmu przedstawienia.
Akcja rozgrywa się jednocześnie w XIX wieku, w 1989 roku i współcześnie. To było największe wyzwanie?
Zdecydowanie. Nie chcieliśmy realistycznie odtwarzać roku 1989, lecz potraktować go jako symbol i punkt wyjścia do opowieści o pamięci oraz narodzinach wolnego rynku. Najtrudniejsze było połączenie trzech planów czasowych w jedną spójną historię.
Dlaczego właśnie musical?
Teatr Rampa jest teatrem muzycznym, a Pożar w Burdelu od początku korzysta z formy muzycznej. Piosenka pozwala dynamicznie opowiadać historię i szybko budować emocje. Mam też poczucie, że Lalka świetnie odnajduje się w tej konwencji.
Jak publiczność przyjęła Lalkę 89?
Najbardziej cieszy mnie, że spektakl zachęca widzów do odkrywania nowych kontekstów. Jedni po wyjściu z teatru sprawdzają, czym jest Niebieska Platforma, inni googlują kim była Marię Janion. Jeśli przedstawienie prowokuje do dalszych poszukiwań, to znaczy, że spełnia swoją rolę.
Widzowie dobrze odnajdują się także w wielości odniesień i zabawie powieścią, co widać po zainteresowaniu spektaklem i sprzedaży biletów.
Czy po premierze jest coś, co chciałby Pan jeszcze zmienić?
Nie mam poczucia, że spektakl wymaga istotnych zmian. Chętnie dodałbym jedynie więcej elementów iluzji, bo bardzo lubię wykorzystywać je w teatrze. Teraz Lalka’ 89 żyje już własnym życiem wraz z publicznością.
Czy jest już pomysł na kolejny spektakl?
Rozmawiamy z Maksem Łubieńskim reinterpretacji Chłopów. Być może właśnie ta powieść stanie się punktem wyjścia do opowieści o bardziej ludowym doświadczeniu transformacji. To na razie wstępny pomysł, ale właśnie w tym kierunku chcielibyśmy rozwijać kolejne projekty.
Dziękuję za rozmowę.
Hanna Kroczek
Absolwentka dziennikarstwa, studentka kulturoznawstwa. Miłośniczka szeroko pojętej popkultury. Fanka filmów Marvela, krwawych horrorów i Szekspira. Członkini Zespołu Edukatorów Filmowych oraz KinoSzkoły. Uwielbia festiwale filmowe i targi książki oraz pracę z dziećmi