Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Zabójczo dobre seriale w BBC First

Let’s Sing 2026 – recenzja gry. Karaoke dla każdego

Autor: Mateusz Chrzczonowski
18 lutego 2026
Let’s Sing 2026 – recenzja gry. Karaoke dla każdego

Let’s Sing 2026 powraca z kolejną odsłoną i nową playlistą hitów. Czy tym razem zaskakuje czymś nowym, czy może wraca tylko po to, aby przypomnieć, że karaoke najlepiej wychodzi w towarzystwie w barze, a nie przed ekranem?

Podstawy w Let’s Sing 2026 się nie zmieniają. Wybieramy piosenkę, chwytamy za mikrofon – albo po prostu uruchamiamy aplikację w smartfonie – i próbujemy trafiać w nuty przesuwające się po ekranie. System punktowania jest czytelny, interfejs przejrzysty, a całość nie wymaga żadnego wdrażania. To jedna z największych zalet Let’s Sing: wchodzimy do gry natychmiast.

Jak śpiewa się w 2026 roku?

W tegorocznej odsłonie dostajemy 35 utworów z międzynarodowych list przebojów. Są tu spokojniejsze kawałki, bardziej taneczne hity i piosenki, które aż proszą się o wspólne darcie gardła w większym gronie. Można przebierać wśród bardziej współczesnych utworach takich jak „Birds of a Feather” Billie Eilish, przez hity Gracie Abrams czy Lizzo, aż po piosenki Justina Biebera i Ed Sheerana, co daje całkiem szeroki wachlarz klimatycznych kawałków do wyboru. Problem w tym, że ta liczba brzmi lepiej na papierze niż w praktyce. Przy kilku spotkaniach towarzyskich szybko zaczynamy orientować się, że repertuar się kończy, a rotacja tych samych piosenek potrafi zmęczyć.

Let’s Sing 2026 / Materiały prasowe

VIP Pass

Trudno nie odnieść wrażenia, że podstawowa wersja gry to tylko wersja próbna. W grze dostępna jest subskrypcja VIP Pass, która znacząco rozszerza bibliotekę utworów o bagatela przeszło 180 kawałków. Dzięki niej repertuar robi się naprawdę bogaty i zróżnicowany. Bez niej tak naprawdę ta gra nie ma sensu. To właśnie tutaj pojawia się największy zgrzyt. Gra sama w sobie ma trochę do zaoferowania, ale pełnię możliwości odkrywamy dopiero po dodatkowej opłacie. Co prawda gra daje nam na start darmowy miesiąc, ale nie oszukujmy się, jest to jedynie forma zachęcania do dalszego płacenia. Potem pozostaje nam tylko zaopatrzyć się w kolejną subskrypcję – jakby już nie starczyło, że mam ich pewnie z kilkanaście… No i szkoda, że w VIP Pass-ie nie ma wszystkich utworów z poprzednich odsłon, bo parę mogłoby wrócić.

Tryby gry i zabawa ze znajomymi

Let’s Sing 2026 najlepiej działa wtedy, gdy gramy wspólnie. Możemy rywalizować punktami w trybie Classic, śpiewać w duetach albo też przejść samodzielnie przez tryb kariery, w którym stopniowo odblokowujemy kolejne wyzwania. Gra stara się budować wrażenie muzycznej drogi na szczyt, choć to raczej lekka otoczka niż coś, co realnie wciąga na długie godziny.

Let’s Sing 2026 / Materiały prasowe

Największą siłą pozostaje lokalna rozgrywka w kilka osób. Cztery osoby w jednym pokoju, trochę śmiechu, trochę fałszu i nagle okazuje się, że nawet przeciętny system punktacji schodzi na dalszy plan. Let’s Sing 2026 jest stworzone pod takie momenty. W pojedynkę działa poprawnie, ale dopiero w grupie pokazuje, po co właściwie istnieje. Niech za rekomendację będzie fakt, że jeszcze niedawno myślałem, że za nic nie dam się przekonać do wycia przed konsolą, a teraz muszę się przyznać, że mimo zupełnego braku warsztatu wokalnego, parę razy naprawdę dobrze się bawiłem w weekendowe wieczory.

Technicznie mogłoby być lepiej

Pod względem technicznym raz jest lepiej, a raz gorzej. Menu działa płynnie, wczytywanie utworów nie trwa przesadnie długo, a aplikacja mobilna jako mikrofon zdaje się spełniać swoją funkcję. W końcu to wygodne rozwiązanie, które eliminuje konieczność kupowania dodatkowych akcesoriów. Niestety tutaj dość szybko okazuje się, że aplikacja ma sporo problemów. A to raz nie chcę się w ogóle połączyć, a to po jakimś czasie się rozłącza. Co gorsza, w ostatecznym rozrachunku wychodzi na to, że odczytuje głos, jak jej się żywnie podoba. Na szczęście mam też dwa mikrofony zakupione wcześniej i te, w porównaniu z aplikacją, dają znacznie wyższy komfort. Gdy próbowaliśmy grać w trójkę, od razu było widać, jak aplikacja przekłamuje odczyt. Niestety, przez to osoba z telefonem w ręku zawsze była poszkodowana.

Warto?

Let’s Sing 2026 nie próbuje być czymś więcej, niż jest. To przystępna gra karaoke, która najlepiej sprawdza się w gronie znajomych i nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności, by dobrze się przy niej bawić. Największy problem to praktyczna konieczność zakupu subskrypcji, aby odblokować zadowalającą liczbę piosenek oraz problemy z aplikacją na smartfony, przez co fizyczne mikrofony również stają się niezbędne. Na szczęście lista utworów łącznie z VIP Passem potrafi zadowolić, bo każdy znajdzie tam coś dla siebie – w tym roku szczególnie byliśmy zadowoleni. To gra przede wszystkim dla wiernych fanów serii, którzy czekają na nowe utwory.

Inne gamingowe recenzje na Movies Room:

Ilustracja wprowadzająca: materiały prasowe

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Mateusz Chrzczonowski

Redaktor prowadzący działu gier
Mateusz Chrzczonowski

Gra więcej, niż powinien. Od czasu do czasu obejrzy jakiś film, ale częściej sięgnie po serial w domowym zaciszu. Niepoprawny fanatyk wszystkiego, co pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni. | [email protected]

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Ocena recenzenta

60/100

Bardzo przystępna i intuicyjna rozgrywka

Dobra zabawa w gronie znajomych

Różnorodna lista utworów (szczególnie z VIP Pass)…

…i tylko 35 utworów w podstawowej wersji

VIP Pass praktycznie niezbędny

Problemy z aplikacją mobilną (rozłączanie, błędny odczyt)

Movies Room poleca