Fani X-Men mają coraz lepiej. Do MCU w końcu powoli wprowadzani zostają mutanci i wygląda na to, że będą jego znaczącym elementem. Na rynku komiksowym z kolei rusza kolejna seria z ich udziałem, tym razem skupiona wokół mniej eventowych wydarzeń. Kroniki X-Men otwiera album Wolverine & Gambit: Ofiary Loeba i Sale’a, gdzie tytułowi dżentelmeni muszą wyjaśnić sprawę makabrycznych zbrodni niosących echa zbrodni z Whitechapel.

Strona komiksu Wolverine & Gambit: Ofiary
W Londynie dochodzi do zabójstw kobiet przypominających mordy niesławnego Kuby Rozpruwacza. Na miejsce przybywa Gambit, którego niedoszła miłość była jedną z ofiar. Londyn nie wita go jednak imbrykiem herbaty i maślanymi ciasteczkami, a chłodem i mrokiem, z którego wychyla się gęba Logana. Umoczonego w całe krwawe zamieszanie po czubek pazurów. Kuba wrócił zza grobu, czy może to Rosomak zarosomaczył? Jedno jest pewne: Jeph Loeb zachowuje klimat opowieści z X-Men, tworząc mglisty kryminał noir.
Team-upy nie są czymś, co najbardziej kocham w komiksie superbohaterskim. Twórcy nader często stawiają na jakieś pokraczne alianse, gdzie jeden bohater jest poważny/mocarny, a drugi to najczęściej Deadpool. Loeb zdecydował się na inny schemat, łącząc ze sobą dwóch niepokornych synów szkoły Xaviera. Panowie ze swoimi charakterkami bywają dla siebie szorstcy, ale jest między nimi pewna energia, niewystępująca u grzecznych herosów. Sporo robi tu konwencja kryminału, z wieloma percepcyjnymi nieoczywistościami, nadającymi tej skądinąd krótkiej historii stosownego odczucia na finiszu.

Strona komiksu Wolverine & Gambit: Ofiary
Oprócz tytułowej historii dostajemy dodatkowo opowieść z Bishopem. Twardy wojownik z przyszłości walczy tu z demonami przeszłości i traumami związanymi z jego utraconymi kompanami z XSE. I jak każdy mężczyzna, tak i on udaje, że nic się nie dzieje, gotując się w środku od emocji. To historia zupełnie inna niż tytułowa, ale surowy charakter nieźle do niej pasuje. No i ma, rzecz jasna, wybitne ilustracje. A jeśli część z was kojarzy skądś te wspaniałe kadry, to komiks został niegdyś wydany przez niezapomniane TM-Semic, choć nawet jeśli jesteście szczęśliwymi jego posiadaczami, to warto zapoznać się z tym wydaniem.
Nie potrafię już zliczyć, ile razy chwaliłem rysunki Tima Sale’a. I choć myślałem, że widziałem już to, co najlepsze w jego twórczości, to w tym tomie kilkukrotnie zostałem pozytywnie zaskoczony. Przede wszystkim sam Londyn – ponury, ciężki, mało rojalsowy. W to tło wspaniale wtapiają się nawykli do cieni Gambit i Wolverine. Zwłaszcza ten pierwszy wygląda tak, jakby miał przemówić czystym cockneyem, a nie angielszczyzną z kreolskim zabarwieniem. Historia nosi wszelkie znamiona czarnego kryminału, a niektóre kadry są w tej kwestii nawet lepsze niż te z Długiego Halloween. Jest jeszcze epizodzik z Bishopem, gdzie rysownik nie pozbawił go i jego kumpli całej najntisowej egzotyki.

Strona komiksu Wolverine & Gambit: Ofiary
Wolverine & Gambit: Ofiary to idealny wybór na otwarcie nowej linii wydawniczej z mutantami. Mucha Comics zapowiedziała wprawdzie znakomite tytuły z Phoenix i Legionem, ale mniej oczywista klasyka lat 90. lepiej łączy się z tym, co dotąd zostało wydane. Komiks dla wielu będzie pewnie miłym zaskoczeniem, bo to mniej rankingowa pozycja duetu Loeb/Sale, choć będąca w pełni zasłużoną w ich bibliografii. Oby Kroniki X-Men stały się serią opasłą niczym prasowe kolekcje, bo są jeszcze na tym świecie rzeczy, które nawet największym fanom mutantów się nie śniły.

Okładka komiksu Wolverine & Gambit: Ofiary
Tytuł oryginalny: Wolverine/Gambit: Victims #1-4, Uncanny X-Men Annual #18
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Tim Sale
Tłumaczenie: Arek Wróblewski
Wydawca: Mucha Comics 2026
Liczba stron: 128
Ocena: 80/100
Tomasz Drozdowski
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.