USA nie są już tym, czym były do niedawna. I nie chodzi o realny upadek, a zmycie makijażu stabilnego lidera zachodniego świata. To nawet ironicznie, bo to głównie przez działania człowieka, który codziennie fryzuje sobie czuprynę i smaruje twarz samoopalaczem. I może przez to DJT ma szansę stać się jednym z najbarwniejszych prezydentów w popkulturze. Departament prawdy ukazywał już JFK, Reagana, a tym razem pojawia się Nixon. Choć najważniejszym elementem jest powoli wzrastające starcie między agencją Lee i Czarnym Kapeluszem.

Strona komiksu Departament prawdy tom 6: Sztandar wyprowadzić
Departament prawdy jest w opałach. Czarny Kapelusz dyszy na kark Lee, a Cole Turner zdaje się być kimś więcej niż świeżym rekrutem agencji. Mężczyzna powoli zaczyna zdawać sobie z tego sprawę, a Lee u boku Hynesa udaje się na przyjacielską pogawędkę pod kosmicznym spodkiem. Nie dochodzi tu do gwałtownych przełomów, a retrospekcje ukazują mniej niż zazwyczaj, ale to cisza przed burzą. Całkiem nieźle brzmiąca, jak na ciszę. Zwłaszcza w kontekście wizyty Lee u swego oficjalnego zwierzchnika.
Departament prawdy tom 6: Sztandar wyprowadzić to tytuł ciężki w pozytywny sposób. Wymaga pewnego obeznania z kilkoma faktami z historii USA, braku złudzeń co do polityków i tolerancji abstrakcyjnej grozy. Wspomniany na wstępie Nixon w opinii publicznej cieszy się niesławą tego prezydenta, którego obaliła afera Watergate. Obawiam się jednak, że dziś podobny skandal nie obchodziłby nikogo. Politykom można więcej, głośniej i bezczelniej. Nixon, zanim złożył rezygnację, zrezygnował z parytetu złota. Odtąd dolar opierał się na czystej wierze, której wartość nie spada. Podobnie jak wiara niektórych obywateli w nieomylność swoich przywódców i podłość ich przeciwników. Idea przewodnia niniejszego tytułu jest więc jak najbardziej prawdziwa.

Strona komiksu Departament prawdy tom 6: Sztandar wyprowadzić
Druga płowa tomu poświęcona jest postaci Frank, hakerki Departamentu. James Tynion IV porusza tu temat internetowych creepypast, tworząc postać Hatmana – istoty będącej typowym potworem w stylu Slendermana, u którego chłodna groza przeplata się z groteską i amatorską myślą twórczą. Świetny przerywnik przed nadchodzącymi wielkimi wydarzeniami, a przy okazji ukazanie postaci, która dotąd egzystowała gdzieś w tle. Nie bez znaczenia jest to, jak historię ukazuje Letizia Canodici.
Martin Simmonds musi uważać, by służby federalnie nie wpakowały mu się kiedyś do domu, bo nikt nie tworzy tak mrocznej dwuznaczności amerykańskich symboli i sztandarów tak, jak on. Jego prace mogłyby posłużyć jako antypropagandowe plakaty i murale. Do stałego autora serii dołącza wspomniana już Cadonici, doskonale odnajdująca się w małomiasteczkowym klimacie grozy i outsiderowej młodzieży. Departament prawdy to nie tylko wielki spisek i Lee Harvey Oswald, ale w równej mierze historie poboczne, tworzące współczesny amerykański folklor.

Strona komiksu Departament prawdy tom 6: Sztandar wyprowadzić
Departament prawdy tom 6: Sztandar wyprowadzić stanowi przerywnik przed bardziej przełomowymi wydarzeniami. Przedstawia kolejne fakty z przeszłości Departamentu, zagęszczając motywacje Hawka i jego relacje z Czarnym Kapeluszem. Geneza Frank z kolei to nieco lżejszy format opowieści, ale trzymający napięcie ogółu. Cykl Tyniona IV i Simmondsa to wciąż jedna z czołowych serii Image Comics, a zarazem Non Stop Comics. Nie obawiam się też o dalszą kondycję serii, bo nasza pikująca dystopijnie w dół rzeczywistość może dostarczyć autorom materiału na długi czas.

Okładka komiksu Departament prawdy tom 6: Sztandar wyprowadzić
Tytuł oryginalny: Department of Truth vol.6: Twilight’s last Gleaming
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Martin Simmonds, Letizia Canodici
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Non Stop Comics 2026
Liczba stron: 176
Ocena: 85/100
Tomasz Drozdowski
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.