TOP 5. Najlepsze filmy Jima Jarmuscha

Jesień to czas zadumy i medytacji, okazja do przemyśleń nad ludzką kondycją, być może także za pośrednictwem refleksyjnych filmów. W dziedzinie kinowych kontemplacji nie ma sobie równych Jim Jarmusch, stawiany jako jeden z najciekawszych twórców niemainstreamowych, a niekiedy nawet król filmu offowego. W ostatnim dniu listopada przedstawiamy Wam listę pięciu wybranych perełek reżysera – prawdziwy crème de la crème jego dorobku. Przyjrzyjcie się garstce najbardziej osobliwych ludzkich portretów, jakie widziało kino.

5. „Nieustające wakacje” (1980)

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/06/93/73/069373af631e4754e2b3e4ba5863aea0.png

Pierwszy film w karierze Jarmuscha nie uchodzi za jego sztandarowe dzieło, a przez wielu został kompletnie zapomniany. Niesłusznie. W swoim debiucie reżyser nie zwraca w prawdzie uwagi na społeczne dylematy (tak, jak robił to chociażby w kolejnej produkcji, „Inaczej niż raju”), z godną pochwały biegłością maluje za to sugestywny, wielkomiejski pejzaż, a także przygląda się samotności i zgubie jednostki. Przez kadry filmu przewijają się postaci epizodyczne – ludzie, jakich na ulicy spotkać możemy każdego dnia. Jedni radzą sobie z życiem lepiej, inni – jak główny bohater – gorzej. Allie (Chris Parker) nie ma pracy, nie dba o swoją edukację, nie szuka żadnego zatrudnienia. Jest „turystą na nieustannych wakacjach”, świat przemierzającym zupełnie bez celu. Imponuje beztroska, z jaką Jarmusch nakręcił swoją pierwocinę; to film afabularny, lecz harmonijny i głęboko kontemplacyjny. „Permanent Vacation” spotkał się z powszechnym niedocenieniem: nawet dawna uczelnia Jarmuscha, z której środków finansowych reżyser korzystał kręcąc film, nie była zadowolona z efektu jego pracy. My, mimo wszystko, głęboko Wam ten skromny projekt polecamy.

4. „Tylko kochankowie przeżyją” (2013)

http://zrytabaniastanleya.pl/wp-content/uploads/2016/10/only-lovers-left-alive1.jpg

Niedaleki kuzyn „Zagadki nieśmiertelności” Tony’ego Scotta, „Tylko kochankowie przeżyją”, to poemat napisany o i z szacunku do miłości. Elegancki i wyszukany, niesie szczytne przesłanie: miłość, szczęśliwa czy też nie, jest wieczna. Nieśmiertelni są także bohaterowie filmu, bosko odegrani przez najwyższych aktorskiego Olimpu – Tildę Swinton, Johna Hurta i Toma Hiddlestona. Wampiry w ich interpretacji nie pałają ślepą żądzą krwi, pragną wyższych uciech, namiętnie absorbują się sztuką i bezkresnym życiem. „Kochankowie” Jarmuscha to horror bardzo szykowny, gustownie sfotografowany, brzmiący wyrafinowaną muzyką. W całej tej onanii wysoką klasą i poczuciem dobrego smaku znalazło się miejsce na światły przekaz, intrygującą historię oraz zdrowe pokłady ekranowej grozy.

3. „Kawa i papierosy” (2003)

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/88/94/58/88945817bdb954565e141a4e021909a8.jpg

Komediodramat, który zwrócił na Jarmuscha uwagę nowomilenijnego pokolenia kinomanów. Największymi zaletami obrazu są inteligentnie absurdalny scenariusz oraz zaskakujące role aktorskie. Cate Blanchett bawi do łez w podwójnej roli gwiazdy kina oraz jej nieznanej mediom kuzynki, a Bill Murray zaskakująco dobrze odnajduje się w tercecie z członkami grupy Wu-Tang Clan, RZA i GZA. „Coffee and Cigarettes” to film, od którego warto rozpocząć przygodę z kinem Jarmuscha; znajdziemy w nim cząstkę każdego niemal wcześniejszego dzieła reżysera. Głównym spoiwem jest tu, oczywiście, gorzka jak kawa refleksyjność.

2. „Noc na Ziemi” (1991)

http://www.pandorafilm.com/assets/image-cache/content/films/night-on-earth/stills/03_nightonearth.be5a38e2.jpg

Przy pomocy antologicznej „Nocy na Ziemi”, w typowym dla siebie geście, Jarmusch pokazuje nam minimalistyczną stronę kina, której większość reżyserów w ogóle nie dostrzega. Osadzając akcję na długie minuty w jednym tylko miejscu, reżyser każe nam zapoznać się z bohaterami kolejnych segmentów swojego filmu. Filmu niespiesznego, wyposażonego w zastęp chętnych do dywagacji postaci. Opowieści Winony Ryder, Beatrice Dalle czy Armina Muellera-Stahla, choć rozwlekłe, zdobywają serce widza, bo bardzo często mogą pokrywać się z jego życiowymi doświadczeniami. Tak oto sterylny, wydawałoby się, fabularnie obraz okazuje się być przepełniony dramaturgią: bawi ironią, gnębi smutkiem, budzi gorące emocje.

1. „Broken Flowers” (2005)

http://25.media.tumblr.com/tumblr_m1qusvbNbn1rro702o1_1280.png

Każdy film Jima Jarmuscha wygląda i brzmi wspaniale, „Broken Flowers” od strony audiowizualnej prezentuje się jednak najlepiej. Od żywiołowego soundtracku autorstwa jazzmana Mulatu Astatke zaczynając, a na słodko-gorzkich zdjęciach Fredericka Elmesa kończąc, dziewiąta fabuła w karierze Jarmuscha okazuje się ucztą dla oczu i uszu. Walory techniczne idą tu w parze z niebanalnym scenariuszem, stanowiącym luźną adaptację legendy Don Juana. Obsadzony w głównej roli Dona Johnstona Bill Murray nie posiada jego uroku osobistego i w pełni zdaje sobie z tego sprawę. W przeszłości nie kolidowało to jednak z przedmiotowym traktowaniem przez niego przedstawicielek płci pięknej. Film skupia się na próbie odkupienia błędów, na osobistej podróży Johnstona ku wewnętrznej harmonii oraz lepszemu życiu. Murrayowi (w roli równie bezbłędnej, jak ta ze starszego o dwa lata „Między słowami”) wtórują muzy kina nie jednego, a kilku pokoleń: Jessica Lange, Frances Conroy, Sharon Stone, Tilda Swinton, Chloe Sevigny. W pełni zasłużona nagroda jurorów Festiwalu Filmowego w Cannes.

Honorable mention: „Truposz” (1995), „Inaczej niż w raju” (1984).

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?